Mam wrażenie, że Sayid jeszcze może nas nie raz zaskoczyć. Pełnowymiarowa postać, ciekawie zarysowana i pełna sprzeczności. Nadal cięzko mi pojąć, jak człowiek zdolny do torturowania kogoś, może być z drugiej strony tak delikatny i romantyczny w kontaktach z kobietami? W ogóle sprawia na mnie wrażenie osoby dość wrażliwej (miłośc trwająca lata, zdolna do poświęceń), a z drugiej strony- bezwzględny żołnierz, bez wahania wbijający zapałki pod paznokcie- niezły kontast
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Tak byli/są szkoleni np. wywiadowcy (szpiedzy), którzy potrafili się "wcielić" w różne postaci (np. raz mógł grać handlowca,a w innym wypadku amanta bądź skromnego człowieka). Z drugiej strony oni również mogli być spokojnymi,sympatycznymi ludźmi, ale jak doszło co do czego to potrafili być bezwględni. Jak nasz Sayid .
Dante --> I tutaj rodzi się pytanie: to jego prawdziwe oblicze czy tylko gra, mająca na celu pomóc mu przetrwać w ekstremalnej sytuacji? Zaczęłam sie teraz zastanawiać, który Sayid jest prawdziwy? Ten przytulający się do Shannon podczas romatycznego spotkania na plaży czy bezwzględnie torturujący Sawyer'a? Ale te rozważania tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że Sayid może nas jeszcze zaskoczyć
Z drugiej strony wiem, że swojego czasu, gdy kara śmierci jeszcze była w Polsce wykonywana, funkcję kata sprawował aptekarz z Łodzi-mający żonę, dzieci, którzy nie zdawali sobie sprawy z jakiego powodu mąż i tata wyjeżdża czasami w podróż służbową
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Nadal cięzko mi pojąć, jak człowiek zdolny do torturowania kogoś, może być z drugiej strony tak delikatny i romantyczny w kontaktach z kobietami
które oblicze, to oblicze prwdziwego Sayida!?
_________________ '...So why do you fill my sorrow,
With the words you've borrowed...
From the only place (that) you've known...
And why do you sing Hallelujah
If it means nothing to you...
Why do you sing with me at all?...'
Dawna praca Sayida wymagała min. torurowania kiedy była taka potrzeba. Ale Sayid mimo twardości nie jest takim twardzielem na jakiego wygląda:P Jest bardzo czuły i delikatny i to w nim lubię !
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Sayid mi normalnie zaimponował, przykozaczyl niemiłosiernie, nie spodziewalem sie ze zobaczymy w nim tyle niepochamowanego gniewu majacego na celu jedynie zniszczenie , wygladało mi na to ze wpadł w jakis amok i nie mogl sie z niego wyrwać, a moze nie chciał.
Bardzo lubię Sayida. Umie wyciągnąć prawdę z człowieka . A widać, że nie ma serca z kamienia. Tylko to trochę głupię jak powiedział po pierwszej torturze na swoim dowódcy, że nigdy tego więcej nie zrobi, a torturuje prawie wszystkich na wyspie (przesadziłem). ALe ja tam nic nie mam do jego tortur.
Tylko to trochę głupię jak powiedział po pierwszej torturze na swoim dowódcy, że nigdy tego więcej nie zrobi, a torturuje prawie wszystkich na wyspie
Jakoś umknęła Ci chyba informacja, że później Sayid dośc często wykorzystywał swoją nową umiejętność. Przecież jest odcinek wspomnieniowy o nim, kiedy jest juz zaprawiony w bojach torturowych. Mówił tak na samym początku,a później paradoksalnie, to stało się jego zawodem.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Aach... Sayid. Na ten temat, mogłabym gadac i gadać. Ale teraz się streszczę ; )
Nie będę wymieniać wszystkich jego zalet, bo duuużo by to zajęło. Oczywiście opinię mam taką samą jak większość. Że mądry, świetnie torturuje (to trzeba przyznać ^^), że służba w łączności wiele mu dała i tak dalej.
_________________ Nie ma przyszłości. Jesteśmy tylko my. Bo ludzie zniszczyli świat...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 17 Dołączyła: 17 Lut 2006 Posty: 15 Skąd: z świata Lostów
Wysłany: 2006-02-20, 23:18
Moim zdaniem Sayid jest osobą, kóra za cokolwiek się weźmie zawsze zrobi to dobrze (patrz przykład oklularów dla Sawyer'a:P). Dlatego jest równie dobrym romantykiem jak i bezwzględnym twardzielem:)
Nie szczególnie go lubię, ale z daleka jest nawet można powiedzieć przystojny :p. Tylko, że jak już przyjrzeć się bliżej to się odechciewa. Właściwie jest mi obojętny. Współczuję mu, ze wybrał akurat Shannon. Ogólnie to aż tak mi nie przeszkadza.
_________________ "Nie mam ochoty wziąć się do roboty!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum