Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-02-20, 14:47
"Eeeh....w końcu na tym statku, moze nareszcie odpoczne od tych wszystkich spraw, może zapomne o Arku"- pomyslalam otwierajac swoją kajutę. "Ależ tu pięknie"- powiedzialam cicho zaglądając do kajuty. Wszystkie rzeczy w moim ulubionym niebieskim kolorze. Po rozpakowaniu i oglądnieciu kazdego zakamarku w mojej kajucie postanowilam zajść do baru a przy okazji pooglądac statek. Idąc w strone baru nagle dostałam piłeczką w plecy. "jezu...pięknie zaczyna sie moja zabawa na statku"- pomyslałam. Podniosłam piłke obrócilam się i chciałam już ochrzanic tego kogos kto we mnie rzucił. Ogladając się spostrzegłam małego chłopca. Podchodząc do niego już w myslach ukladałam kazanie dla niego. Ale gdy podeszłam i spojrzałam mu w oczy momentalnie całe zlo ze mnie wyparowalo. Chłopiec miał sliczną twarzyczke i niebieskie oczy lecz w oczach dało się dostrzec smutek. Spokojnie oddałam mu piłke mówiąc aby się nie martwil. Chłopiec usmiechnał sie lekko o odszedl...ja natomiast syzbkim krokiem powędrowałam do baru. Wchodząc do baru patrzyłam na reszte ludzi. "hmm...jacyś tacy dziwni"- moje pierwsze skojarzenie. Odwrócilam się i poprosiłam barmana o jakiegos dobrego drinka. Sącząc go przed oczami widziałam cały czas twarz chłopczyka....
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Za barem stoi dwóch barmanów. Jeden wysoki, młody blondyn aktualnie kroi cytrynę w plasterki. Drugi starszy ciemoskóry mężczyzna osługuje parę młodych ludzi. Ich pełene wzajenej czułości i fascynacji spojrzenia sprawiają, że niemal natychmiast rozpoznajesz w nich nowożenców, zapewne w podróży poślubnej. Blondyn, gdy prosisz o drinka przerywa krojenie cytryny. podchodzi, na jego piersi widzisz tabliczkę z imieniem Josh.
-Proponuję Blue Lagun - uśmiecha się czarujaco - Goraco dziś, a Laguna orzeźwia - robiąc drinka kontynuje - Pani pewnie na wakacjach - raczej stwierdza niż pyta. Jego wzrok pada na chłopca z piłką, który jak to dziecko, postanowił pokręcić się po pokładzie. Braman uśmiecha się melanocholijnie i smutnawo na jego widok - Wie pani lubię swoja pracę, ale cholernie mi przykro, że tak mało czasu spędzam w domu.Milknie nalewjac Ci drinka do wysokiego kieliszka. Gdy podnosi wzrok, znów uśmiecha się szeroko.
- Przepraszam. Zebrało mi sie na melancholiczne kawałki. Zupełnie nieprofesjonalnie - śmieje sie głośniej, wtyka w drinka błękitną parasolkę i podsuwa drinka.
Sacząc go przygladasz sie dzieciakowi
Paulov
Mężczyzna w średnim wieku, zadbany o lekko przypruszonych siwizna skroniach wyciaga do Ciebie dłoń na powitanie - Przepraszam, że tak bezceremonialnie. Wie pan nie lubię jeść samotnie, a i gadłua ze mnie przedni. Nie będzie miał pan nic przeciw? - pyta sadowiąc sie na krześle obok Ciebie. Na widok kelnera kiwa lekko, gdy ten podchodzi zamawia:
-Bacardi i dwa kieliszki
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Przed chiwlą poszedł James. Przyniósł mi i sobie loda, i tak sobie gawędziliśmy. Powiedział mi co nie co o sobie. Po tym jak wyszedł naszła mnie tęsknota za ludźmi. Udałam sie więc ponownie do baru - może poznam kogos ciekawego...? Wybrałam bar bo tam zwykle jest dużo ludzi. Chociaz wtedy, kiedy zamawiałam loda była tylko ta kobieta z barmanem, byłam pewna że teraz zebrała się spora grupka. Kiedy weszłam zobaczyłam małego chłopca wodzącego wzrokiem po sali i ludzi którzy zajęli większość stolików. Podeszłam do znanego mi już sympatycznego barmana i poprosiłam o radę jakiego drinka wybrać. Wymieniał mi co jest najlepsze na smutek, na rozczarowanie, tęsknotę...wybrałam to trzecie. Zapłaciłam i zaczęłam szukać jakiegoś wolnego miejsca. Znalazłam stolik zaraz koło jakiejś pary i zaczęłam powoli sączyć drinka...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Sącząc drinka, rozgladasz sie po sali. Chlopiec biega za piłką, co wprawia w irytację co niektórych gości baru. Chąć nie chcą słyszysz, rozmowę parki obok:
- Z Liama niezły biznesmen jest - słyszysz faceta - [i]Dobrze wyszedł na śmierci brata, z samych tantiemów za stare kawałki z milion zarobił.. - rozmówca wykrzywił twarz w złośliwym i zawistnym uśmiechu. Kobieta zniesmaczonym wzrokiem spogląda na partnera.
- Przestań.- powiedziała z przekąsem, lekko karcąco. Artyści mają to do siebie, że często są doceniani po śmierci. Poza tym Liam reaktywał team głównie dlatego, że brat o to prosił przed wylotem... Sam widziałeś w jaką depresję popadł gdy sie dowiedział... Cholerny z ciebie cynik Sean. Kobieta dopiła drinka i wstała od stolika, jej partner zostawiwszy napiwek podążył za nią.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Ostatnio zmieniony przez Allisha 2006-02-20, 20:56, w całości zmieniany 1 raz
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-02-20, 17:33
Pijąc Blue Lagun i spoglądając na chłopca próbowałam rozszyfrować słowa barmana Josha. Miałam wiele tez co do jego wypowiedzi "Wie pani lubię swoja pracę, ale cholernie mi przykro, że tak mało czasu spędzam w domu" Myślalam o jego życiu ale bałam sie go zapytac. W końcu zebrałam się w sobie i zapytałam "a ten chłopiec to tak bez opieki chodzi po statku? Zna pan jego opiekunów?" w myslach bylam wściekła sama na siebie bo mialam przeciez zapytac o jego życie a nie o chłopca...:( Josh odpowiedzial, że widział go kilka razy z jakimis ludźmi ale czy to jego rodzice to nie wie. Po mojej genialnej "gafie" odechcialo mi sie już rozmawiać. Pogadalam jeszcze kilka minut z Joshem o byle czym i szybko poszlam do swojej kajuty. Zamknęlam drzwi, spojrzałam jeszcze na morze i położylam się aby jak najszybciej zapomniec o rozmowie. Jednak w głowie miałam cały czas postać barmana Josha i małego chłopca.....
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Ostatnio zmieniony przez MarianCzyTyMnieKochasz 2006-02-20, 18:20, w całości zmieniany 2 razy
Odprowadzałam wzrokiem parę aż do drzwi. -Dziwne... - pomyślałam. Hmm kim jest tajemniczy Liam i co stało się jego bratem? Chyba był jakimś artystą z tego co słyszałam. Ale przed jakim wylotem? Obiło mi się przecież o uszy o jakimś zaginięciu samolotu z linii...Oceanic...coś tam. Przeczytałam co nie co w internecie i w gazecie, ale zaraz o tym zapomniałam. Oczywiście - to było dziwne, a nawet bardzo, ale miałam na głowie inne sprawy. Dokończyłam więc drinka i poszłam kupić drugiego.
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 20 Dołączył: 31 Sty 2006 Posty: 161 Skąd: New Sacz City
Wysłany: 2006-02-20, 18:17
- Witam Pana - odrzekłem lekko zaskoczony. - Proszę spocząć...Oczywiście, że nie mam nic przeciwko. Z miłą chęcią wreszcie z kimś porozmawiam - wstałem czyszcząc stolik ze sztućców i talerzy. - Wie Pan, jak dotąd nie miałem jeszce okazji z nikim porozmawiać, a rejs zapowiada się na dosć długi... Mężczyzna zajął miejsce na przeciwko mnie, otwierając przy tym od razu butelkę alkoholu. - Widzę, że zadbał Pan już o napoje. Bacardi... ma Pan świetny gust - zagadałem - W takim razie ja zamówię coś do jedzienia - Zaczepiłem kelnera przechodzącego tuż obok naszego stolika, zamawiając przystawki z owoców morza, opakowanie chipsów oraz słone paluszki. Po chwili zamówione rzeczy znalazły się na stoliku - Wygląda na to, że mamy już chyba wszystko, co jest potrzebne do szczęścia! - rzekłem z szerokim uśmiechem na twarzy - proszę rozlać ten wspaniały trunek i powiedzieć coś o sobie... Czym pan się zajmuje?
_________________ Remember: A tricky time never stops...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-02-20, 18:42
Podczas drzemki miałam jakiś dziwny sen....Śniło mi sie, że gdy stałam spogladając w morze nagle uslyszalam płacz i wołanie malego dziecka. Pobiegłam skąd dochodziły odgłosy i ujrzałam za burtą malego chłopca topiącego się. Próbowałam mu jakoś pomóć ale nie byłam w stanie. Wołałam innych ludzi o pomoc ale tak jakby mnie nikt nie widział, nie slyszal. Obudziłam sie cala roztrzęsiona i spocona. "Całe szczęście to tylko głupi sen"-pomyślałam. Cala spocona postanowiłam iść pod prysznic. Wychodząc z łazienki stwierdziłam, że ten mały chłopiec w moim śnie to nikt inny jak ten chłopak z piłką. Niby nigdy nie wierzyłam w jakieś przepowiednie ani nic w tym stylu ale tym razem byłam jakaś dziwna, niespokojna. Postanowiłam pójść znowu do baru na drinka "Może się z kimś zapoznam i zapomne o tym"-pomyślałam zamykając drzwi od swojej kajuty. Idąc w strone baru postanowilam na chwile wyjść i odetchnąc świeżym powietrzem "To mi dobrze zrobi"-stwierdziłam. Opierając się o barierke i spoglądając w morze usłyszalam coś jak płacz dziecka. O mało co nie wyleciałam za burte ze strachu. Momentalnie przypomnial mi się sen. Nie wiedziałam co robić. Cala zestresowana i wystraszona szybkim krokiem prawie biegnąc kierowalam się w strone baru.
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Pijąc spokojnie drinka i wpatrując sie w dziwne, ciekawe wzory na ścianach baru usłyszałam płacz dziecka. Od razu zorientowałam się że to ten mały chłopczyk który pogodnie bawił się małą kolorową piłeczką w barze. Ku zdziwieniu chłopczyk wpatrywał się w jakąś kobietę o rudych, ognistych włosach, która spokojnie rozmawiała sobie z jakąś kobietą. Nawet tego nie zauważyła. Jakiś męzczyzna podszedł do chłopca i zaczął go upokajać. Wtem wbiegła jakaś blondynka. Widac było że jest roztrzęsiona i od razu jak weszła skierowała wzrok na chłopca. Barman zapytał ludzi, czy ktoś wie gdzie lub kim są rodzice tego chłopca ale nikt nie miał pojęcia. Zastanawiałam się czemu ten słodki dzieciak tak płacze...Może za rodzicami? A może zgubił tą swoją piłeczkę...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Ocknąłem się i zerknąłem na zegarek. Uch... chyba się zdrzemnąłem. Jest 15:16. Wygląda na to, że czas rozejrzeć się po statku. Tylko po co? Nie ma tu człowiek znajomych, nawet głód nie może być powodem, bo takowy nie doskwiera. 'Ex adverso'* trzeba rozprostować kości, kiedyś będę musiał wyjść. 'Otium pilvinar satanae'**. Wstaję, poprawiam odruchowo nieco pogniecioną marynarkę. Komu w drogę temu czas.
Wychodzę, upewniając się uprzednio, że dobrze zamknąłem drzwi. Niepewnym krokiem, kierując się znakami i strzałkami wychodzę na pokład. Mijam mnóstwo ludzi, wiele nieznanych twarzy, wiekszosc mlodych. No cóż, i tak nie mam ochoty z nikim sie zaprzyjaźniać. Przynajmniej na razie. MUSZĘ ochłonąc. Po tej decyzji i po... poczułem krople łez pod powiekami. O 'carissima'***... Nic nie jest wieczne... to oczywiste, ale dlaczego... znów to samo. 'Dis aliter visum'^. Idę co sił w nogach do barierki tuż nad wodą, gdzie nikt tymczasowo nie podziwia cichego plusku błekitnych fal. Ich szum, barwa, wręcz zachowanie powoli mnie uspokajają. Tylko natura wie, jak to jest 'diligere ex toto corde, et in tota anima'^^ i jak boli strata...
(łac.)
* z przeciwnej strony
** nieróbstwo, to łoże szatana
*** najdroższa
^ bogowie inaczej postanowili (Wergiliusz)
^^ miłować z całego serca i z całej duszy
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-02-20, 19:11
Wbiegając do baru omal nie potrąciłam jakiejś starszej pani. Stanęłam...moim oczom odrazu ukazał się płaczący chłopczyk...Stalam jak wryta...nie wiedziałam co robić. W głowie miałam mentlik. Czułam jak cała drże a po skroni spływa mi powoli pot. Rozglądnełam się niepewnie. Czułam na sobie wzrok innych ludzi. "Co sie tak wszyscy na mnie gapią"-pomyślałam. "Co oni sobie myślą że jestem jego matką czy co??!!!". Cała zestresowana podeszłam do baru i poprosiłam mocnego drinka. Postanowiłam nie zwracać na siebie uwagi ani jakis wszelakich podejrzeń co do tego dziecka więc zapytałam zaciekawiona barmana "A z tym małym chłopcem to co? Sam tutaj siedzi i płacze? Dlaczego właściwie płacze? czy on ma rodziców? Jak to możliwe, że kiedy go nie ujrze to zawsze jest sam? czy nikt się nim nie interesuje? Jak to możliwe?""
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Ahh...ta blondynka nie była jego matką...a szkoda. Podeszła tylko do baru, coś zamówiła i rozmawiała a barmanem. Ale chłopiec trochę się uspokoił. Kilku ludzi wyszło, żeby powiadomić Stewardesy co się stało. Wyszli jakieś 2 minuty temu. Jakiś męzczyzna cały czas uspokajał chłopczyka. Nie był strasznie radosny, ale mężczyzna zaczął się z nim bawić i rozmawiać żeby tylko go czymś zabawić. Co jakiś czas na twarzy chłopca pojawiał się cień uśmiechu. Ta kobieta była ciągle zdenerwowana...tak jakby naprawdę była za chłopca odpowiedzialna ale się go...wstydziła? Niee napewno nie. Wyglądała na całkiem sympatyczną kobietę. Sącząc dalej drinka obserwowałam teraz już uśmiechającego się lekko chłopczyka. Była ładnym dzieckiem. Miał krótko ścięte brązowe włosy i ładne, duże, sympatyczne oczy. Był ubrany w białą bluzkę z krótkim rękawem i w rybaczki koloru czerwonego. Miał małe sandały na nogach. - Jak Gary usłyszy o tym chłopcu który tak bardzo mi się spodobał to zaraz będzie żartował, że już czas na dziecko... - pomyślałam śmiejąc się w duchu. To naprawdę był słodku dzieciak. Połowa ludzi która była w barze wpatrywała się w uśmiechu na niego, zapewne gawędząc sobie o nim. kiedy wypiłam drinka do końca poczułam że nie będe zamawiać następnego, bo nie mam do tego głowy. Więc wpatrując się w chłopczyka siedziałam z dobrym humrem wciąż w barze...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Po odpoczynku, krótkich przemyśleniach, pełen sił i nowej motywacji odszedłem od barier. Czas nawyższy rozejrzeć się po statku, oderwać od niechcianych, a tak kuszących myśli. 'Hoc erit post me, quod ante me fuit'* więc nie ma się czym przejmować. Zaczął kierować się w stronę baru... może w końcu by coś zjadł. Idąc w zamyśleniu, wpadł na jakąś kobietę - a może to ona na niego wpadła? Niemniej jednak przeprosił i uśmiechnął się do niej serdecznie.
* to samo będzie po mnie, co było przede mną
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Po kilkunastu minutach zjawił się steward prowadzac zaspanego i niezadowolonego młodego mężczyznę, który wziął niechętnego i wyrwajacego się chłopca za rękę i wyprowadził z baru.
Zdenerwowany steward podszedł do baru i poprosił Josha o wodę rzucjac w jego kierunku.
- Co za ludzie... westchnął - Zapił, a dzieciak biegał na sam opas. Takim powinni prawa rodzicielskie odbierać - wział od barmana wodę mineralną - Trzymaj się Josie, musze wracać do roboty - machnął ręką na pożegnanie i odszedł.
Mumin
Barman pokręcił głową zdegustowany.
- Sam mam syna. Cholera co za nie odpowiedzialny idiota... Trzeba mieć na faceta oko. Dzieciak, to tylko dzieciak...
Josh zostawił Cie samą, wziął się za nalewanie piwa dla spoconego, łysego i starszawego grubaska.
Fiona
Spostrzegasz leżacą na podłodze niedużą piłkę dzieciaka. Podnosisz ją z postanowieniem, że przy najbliższej okazji oddasz ja chłopcu.
Paulov
Facet uśmiechnął się, uszczęśliwiony, że ma z kim pogadać. Rozsiadając sie wygodniej z uśmiechem nalał wam obu. I odrazu wypił
- Wie pan lubię też Johny Walkera. Generalnie procenty lubię - mruga do ciebie porozumiewawczo i polewa po raz drugi - i w tym chyba problem -poważnieje- że nie strzelam.
Widząc twoje nieco zaskoczone spojrzenie śmieje się cicho.
- Strzelałem z łuku. Wyczynowo. Zdobyłem złoto na olimpiadzie w Atlancie... Ech głupi byłem..Wie pan, zaraz woda sodowa...imprezy, kobiety... - wypija kolejną dwudziestke piątkę i znów polewa- Nie utrzymałem formy... częściej zaglądałem do barku niż brałem za łuk. O! -wysuwa dłonie do przodu - Widzi pan jak sie trzęsą.. Teraz to strzelam - kąciki ust wykrzywia mu nieco ponury grymas uśmiechu - dla rozrywki. Ale napijmy się.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Monotonia... tak, tak to można nazwać. Przed chwilą jakiś młody mężczyzna z zaspaną twarzą wziął gwałtownie chłopca za ręke i wyprowadził...achh żal mi go. Pewnie chętnie by posiedział z tym miłym panem który przed chwilą go zabawiał. Jak tamten gość go wyprowadzał, on sam miał w oczach nie tęgą minę...tak jak większość. On nawet go nie pilnuje! A jakby dzieciakowi wpadła piłka do wody, to mógłby za nią wskoczyć...no tak smutne...i przerażające. Żal mi go, naprawde żal. Poczułam niechęć to rzekomego ojczulka i zaczęłam się zastanawiać co potem będe robić. Spojrzałam na wiszący zegarek, tuż nad ladą. Dochodziła 16. Chyba resztę rejsu przesiedzę w kajucie, bo to w barze nie jest ciekawie. Gdybym miała głowę do alkoholu pewnie bym zamówiła jeszcze kilka pod rząd tak jak tamte dwie kobiety, które co wypiłt o zamawiały coraz to inne drinki. Chodzi mi o tą, w którą wpatrywał się ten chłopiec. Była bardzo ładna. Miała usta pomalowane perfekcyjnie czerwoną szminką i oczy podkreślone czarną kredką. Miała rozpuszczone, rude, ogniste włosy z przepaską na głowie. Kiedy patrzyłam się na nią przez chwilę, moje przemyślenia przerwał dziwny hałas. Tak jakby ktoś mocno trzasnął drzwiami i zaraz rozległy się dzwięki tupotu, jakby kilka osób szybko biegło. Mężczyzna wołał coś, ale nie bardzo rozumiałam co. Kilka osób nawet wyszło żeby zobaczyć co się dzieje. Dwóch mężczyzn nawet wybiegło w pogoń za nimi...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum