- Ależ proszę uprzejmie - powiedziałem uśmiechając się od ucha do ucha i podając towarzyszce ramię - chętnie pozyczyłbym Pani jakiegoś okrycia, ale tak się składa, że również nie przewidziałem tej nagłej zmiany pogody. - kontynuowalem idac do restauracji - Prawdę mówiąc, ja też jestem bardzo głodny. - znów zaśmiałem się skręcając w boczne schodki.
- No! I jestesmy na miejscu - wykrzyknalem, otwierając przed Ewą (o dziwo!) przymknięte drzwi. Zajęliśmy miejsce przy niewielkim stoliku, czekając na obsługę.
- Właśnie, mówiła Pani o tej niepokojącej myśli? Czy problem został rozwiązany?
Nomos napisał/a:
-Och, nie chciałam, żeby tak zabrzmiala moja wypowiedź na temat zmiany pogody.- stwierdziłam mocno speszona- Wcale nie oczekiwałam, że zerwie Pan odzienie i będzie ratował moją głupotę. Proszę mi wierzyć!-po raz kolejny uznałam, że muszę bardziej ważyć słowa. Mój niewyparzony język i tendencja do mówienia szybciej niż myślę często powodowały takie niezręczne sytuacje. Usadowiłam się wygodnie na wielkim krześle i z niecierpliwością zaczęłam rozglądać się za obsługą, dość zajętą, bo niekorzystna pogoda zagnała wiele osób do stolików- A tak! Przypomniałam sobie, co mnie tak niepokoiło. Ale, ale, obiecałam sobie, że tym razem dam dojść Panu do słowa, bo moje gadulstwo pozbawi mnie przemiłego towarzystwa,a tego bym nie zniosła- uśmiechnęłam się i zarumieniłam jednocześnie, speszona swoją śmiałością- Teraz pora na Pana. Proszę opowiedzieć o sobie wszystko, a kiedy już temat się wyczerpie, ja dokończę moją wypowiedź.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
- Mnie jest nawet przyjemniej słuchać Pani opowiadań, niż mówić, a towarzystwa na pewno Pani nie straci, aż się ono Pani znudzi. - Powiedziałem usmiechając sie serdecznie. Przy Ewie trudno bylo się nie uśmiechać. - O mnie wiele powiedzieć nie można. Cóż, ale jeśli mam powiedzieć wszystko, to zacznę 'ab initio'*. Urodziłem się w 1956 roku (wiem, bardzo dawno, 'labuntur anni...'^, ale człowiek na własnej skorze tego nie czuje, chyba, że patrzy w lustro), po przeprowadzce do Warszawy ukończyłem studia, zaciągnąłem się przypadkiem do wojska, potem się ożeniłem. Mam córkę ('os ex ossibus meis, et caro de carne mea'** - powiedziałem bardziej do siebie, niż do towarzyszki) i dwie wnuczki. - zacząłem energicznie przeszukiwać wszystkie kieszenie, by wyciągnąc portfel, a w nim zdjęcie mojej córeczki i jej rodziny. Podałem je Pani Ewie z odległym rozmarzeniem wypisanym na twarzy. - Klara urodziła bliźniaczki: Karoline i Megan, a rok po tym wyjechała do Stanów z mężem. Zostaliśmy tylko we dwoje: Cristy i ja, a-ale teraz już jestem sam. Ona poddała się 'in articulo mortis'*** - schyliłem się, niby to przesznurować buty, co nie było konieczne, ale zdając sobię sprawę z wcześniej podjętego postanowienia, momentalnie sie wyprostowałem, uderzając głową w blat. Wypadło to makabrycznie, więc, żeby szybko zmienić temat, zawołałem kelnera, który był przy sąsiednim stoliku.
* od początku
^ mijają lata
** kość z kości moich i ciało z ciała mego
*** w obliczu śmierci
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie wydawał mi się osobą, która oczekuje na jakieś marne kondolencje. Przynajmniej miałam nadzieję, że nie jest taką osobą. Nie umiałam takowych składać i sama nie cierpiałam ich wysłuchiwać. W tej jednej minucie wszystko wróciło...Ile to już lat? Prawie osiem; aż i tylko osiem. Tak wiele chciałam mu powiedzieć! Żeby nie odbierał sobie prawa do żałoby; żeby wykrzyczał tą rozpacz; że czas nie goi ran, tylko przyzwyczaja do bólu; nie potrafiłam wykrztusić ani słowa. Starałam się wszystkie moje myśli zawrzeć w geście: położyłam swoją dłoń na jego i lekko uścisnęłam. Wydawało mi się, że wzdragnął się pod wpływem tego dotyku, więc pospiesznie ją cofnęłam, ganiąc się w duchu za niewczesne zachowanie. Na szczęście dla mnie, do stolika podszedł kelner, zamówiłam jakąś sałatkę na przystawkę i z ulgą zajęłam się grzebaniem widelcem w talerzu. W zasadzie przestałam być głodna, ale to uwalniało mnie od obowiązku rozmowy. I tak miałam pustkę w głowie. Mój towarzysz pewnie teraz patrzył na mnie z politowaniem, ale nie mogłam się przemóc, żeby podnieść wzrok i to sprawdzić.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Rozmowa sie urwała. Ze złością rozpamietywałem wszystkie moje słowa. Cos było nie tak. Kiedy zastanawiałem się jak i co naprawić, poczulem ciepły dotyk. Nie oczekiwałem tego, więc lekko zaskoczony podniosłem wzrok, a ręka Ewy momentalnie się odsunęła. A szkoda. Nie wypada jej, broń Boże, powiedzieć, że przez tą chwilę poczułem się tak... jakoś... bezpiecznie, że z tego gestu i postaci emanowało po prostu dobro. Byłem przez moment rozumiany i tak silnie związany z kimś prawie zupełnie obcym.
Od tej chwili nie padło żadne słowo, oprócz treści zamówień. Nawet nie pamiętam o co poprosiłem. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem o głodzie, moja towarzyszka, w tej chwili tak odległa, również nie wykazywała apetytu. Beznamiętnie "grzebała" w talerzu całą swoją uwagę poświęcając liściom sałaty. Chyba byliśmy 'ex aequo'* zdenerwowani. Może sprawiłem jej przykrość?
Nie. Tak być nie może. Siląc się na zadowolony wyraz twarzy zapytałem:
- 'Ergo'** co też tak Panią dręczyło?
* jednakowo
** a więc
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Z ulgą przywitałam słowa Franciszka. Byłam mu wdzięczna za zmianę tematu, bo przedłużająca się cisza zaczynała mi coraz bardziej ciążyć. Gardło miałam dalej ściśnięte, ale odchrząknęłam dwa razy, przywołałam na twarz cień uśmiechu i pozornie lekkim tonem podjęłam:
- Och, tak, faktycznie miałam dokończyć później- chrząknięcia niewiele pomogły i moje słowa zabrzmiały dziwnie 'chropowato'. Przesłałam Franciszkowi przepraszające spojrzenie, łyknęłam nieco wody i już lepszym głosem kontynuowałam- Pamięta Pan wuja Benedykta i jego dziwną pasję? Otóż ostatnio wujaszek interesował się, zaginionym w tajemniczych okolicznościach, samolotem linii Ocenic Arlines. Nie pamiętam dokładnie kiedy miało to miejsce..rok może dwa lata temu. Traf chciał, ze pierwszego dnia pobytu tutaj trafiłam do baru i...-bezwiednie ściszyłam głos i pochyliłam się nad stolikiem w kierunku mojego towarzysza- barman coś o tym zdarzeniu wspominał. Hm, choć właśnie nie do końca wiem, czy o tym? Generalnie mówił o zaginionym samolocie i bankructwie linii lotniczych. Chciałam dokładniej go wypytać, kiedy uświadomiłam sobie dziwną zbieżność tych informacji, ale bar był przepełniony. Jakoś podśwadomie czuję, że Sam (tak ma na imię barman) będzie rozmowniejszy w rozmowie w cztery oczy. Cóz, spróbuje innym razem- rozejrzałam się i zauważyłam nerwową krzątaninę personelu- Hmm, nie wydaje się Panu, że jakby bardziej kołysało statkiem? I załoga jakaś zaniepokojona czy mi się wydaje?- roześmiałam się- Ech, pewnie sama siebie wprowadziłam w ten nastrój opowieściami o tajemnicach, a teraz zaczynam popadać w paranoję
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
- Och.. tak. Ciekawe, a czy te linie lotnicze mają coś wspolnego z naszym statkiem? Wspomniała Pani, iż barman o tym mowił. - również lekko nachyliłem się w stronę rozmówczyni - Myśląc o takich katastrofach najprostsze skojarzenie to druga katastrofa, ale nie sądzę, żeby ta zmiana pogody mogła przeszkodzić w rejsie. To nieodpuszczelne. - uśmiechnąłem się krzepiąco, coraz lepiej się czując - a personel... cóż, to może być niepokojące, ale nie jest pewne, że mamy poważne kłopoty. Hmmm. Nie wiem, co mogło się stać, ale powinniśmy rozkoszować się rejsem. 'Carpe diem'* jak to mówią. - uśmiech znów rosjaśnił moje oblicze - Ale nie mogę doczekać się, co powie barman, może to znów sprawa trójkąta bermudzkiego, skoro Pani wuj tak mówił, może być ciekawie, a raczej powinienem powiedzieć: będzie ciekawie. - zamyśliłem się na krótko wpatrzony w coraz pewniejsze oblicze Ewy - W gruncie rzeczy, ja wcale o Pani wiele nie wiem. Znajoma jest mi tylko namiastka Pani życiorysu, który wydaje się być bardzo intresujący, a chciałbym dowiedzieć się więcej, gdyż znam tylko przyczynę pojawienia się tu Pani - znów posłałem Ewie promienny uśmiech wyczekując na reakcję, na moje cóż, trochę nachalne pytanie.
* chwytaj dzień
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Ostatnio zmieniony przez Fiona 2006-03-02, 12:46, w całości zmieniany 1 raz
Spłonęłam rumieńcem
-Och, naprawdę jest Pan zbyt łaskawy. Moje życie jest przeraźliwie przeciętne; można powiedzieć nawet, że nudne. Nie wiedziałabym nawet, co mogłoby Pana zainteresować. - zastanowiłam się- Nie, naprawdę, nie znajduję w moim zyciorysie niczego godnego uwagi, ale chętnie odpowiem na wszelkie nurtujące Pana pytania. Hmm, nurtujące, to pewnie zbyt wielkie słowo- próbowałam usmiechnąć się szeroko, ale zażenowanie pewnie odbiło się na moim obliczu. Zawsze tak się czułam, kiedy ktoś poświęcał mi zbyt wiele uwagi- A wracając na chwilę do barmana, oczywiście spróbuję z niego jeszcze coś wyciągnąć przy najbliższej okazji. I teraz się dopiero zorientowałam, że pominęłam jeden bardzo istotny szczegół: właścicielem tej właśnie linii lotniczej był nasz obecny armator. Należy mieć nadzieję, że piorun nie trafia dwa razy w to samo miejsce.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
- O, to zmienia postać rzeczy. Żeby się przez przypadek coś nie stało, ta pogoda i wogole. Teraz to i ja zaczynam się bać - zmieniając początkowo wystraszoną minę, mrugnałem do Ewy - Może nie będzie tak źle, ostatecznie to zawsze jest jakaś możliwość, że osiądziemy na mieliźnie, albo w jakimś przyjaznym porcie. - znów się usmiechnąłem - A co do Pani życiorysu, nie może być nieciekawy. To widac, ale jesli nie chce Pani mowic, to może reszta wyjdzie w praniu. Ja poza tym mam tendencje do zapominania i wszystkie pytania, które chciałem zadać (a bylo ich wiele) w tej chwili wyleciały mi z głowy. Jak mówię: wszystkiego, co powinienem wiedzieć, dowiem się w swoim czasie. Teraz to rzeczywiście nie ma aż takego znaczenia, w końcu przed nami jeszcze długa droga. - to mówiąc, dokończyłem dość dobry obiad i z podziwem spojrzałem w jakże tajemnicze oczy mojej rozmówczyni. Jest w niej coś, co przyciąga spojrzenia nie tylko samotnych młodzieńców.
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Właśnie kończyliśmy posiłek, kiedy pojawił się kierownik sali, zapowiedział pogorszenie pogody, apelował o ograniczenie spacerów i zaprosił do baru "Pod kotwicą" na darmowy poczęstunek. Spojrzałam przez okna na pociemniałe nagle niebo; na horyzoncie od czasu do czasu pojawiały się zygzaki błyskawic. Statkiem zaczęło wyraźnie mocniej kołysać. Co bardziej wrażliwi z pasażerów wybiegli z restauracji w pośpiechu, zatykajać dłońmi usta. Zawsze mi się wydawało, że choroba morska mi nie grozi, ale ten widok połączony z kołysaniem spowodował, że żołądek podjechał mi do gardła. Spojrzałam z przestarchem na Franciszka:
-Czyżby powiedzenie 'certum est, quia impossible est'*, miało w tym wypadku się sprawdzić? -ośmieliłam popisać się moją skromną znajomością łaciny. Poczułam się już ewidentnie źle, dodałam więc pospiesznie- Proszę mi wybaczyć, ale chyba muszę natychmiast zaczerpnąć świeżego powietrza- po tych słowach zostawiłam zaskoczonego Franciszka przy stoliku i wybiegłam na pokład.
*-jest pewne, ponieważ jest niemożliwe
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Było coraz gorzej, pogoda miarowo się pogarszała, statek kołysał się jak tylko mógł.
Kiedy poproszono o "nie spacerowanie" i zaproszono wszystkich do baru, nie wiedziałem co myśleć. Patrzyłem na wszystko lekko zdezorientowany. Kiedy Ewa wybiegła, szepnąłem już sam do siebie:
- Oby nie...
I szybko wstając od stolika wyszedłem z restauracji.
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum