Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Godzina zero
Autor Wiadomość
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-08, 20:46   

Przyglądając się temu mężczyźnie o długich włosach (zapomniałam jaks sie nazywał...) powiedziałam do Ewy siedzącej obok mnie - Ewa, ty płyń razem z... Ewą...a ja jakos sobie poradze, może popłyne razem z tym miłym panem - wskazałam wzrok na długowłosego. Po chwili rzuciłam do niego - Eee jeśli pozwolisz to niech popłynie koleżanka, ja coś zaraz sobie znajdę...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-08, 22:17   

-Słuchaj- powiedziałem do Theo- idź i pomóż tamtemu człowiekowi z dzieckiem- powiedziałem wskazując na pana Franciszka, po czym podbiegłem do Ewy ignorując po części Rebecce mówiąc jej
- Poczekaj tutaj...
I krzyknąłem do Ewy i jakiejś rudowłosej kobiety którą widziałem z Theo w barze:
- Co z Nim? Znacie się na medycynie?- spytałem.- Z resztą mniejsza o to. Nie wiadomo czy statku nie zniesie. Poszukam szalupy albo większej deski i nią się dostaniemy na tamtą wyspę- powiedziałem. Jak powiedziałem tak zrobiłem.

Do MG---> znalazłem coś?
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-08, 22:22   

-Ee... - zdążyłam tylko stęknąć...Mężczyzna poszedł coś szukać, i kierował się na złom w którym wcześniej znalazłam deseczkę dla Sama. Podeszłam do Dave'a i powiedziałam mu... - Yy przepraszam że przyszkadzam, ale tamten facet co rozmawia z Ewą - wskazałam wzrokiem na długowłosego "zbawcę" - On już przygotował deski dla Ewy, pana Franciszka, dzieciaka, Sama ii..dla tej rudowłosej kobiety. Zostałam tylko ja, pan i ten drugi mężczyzna który przed chwilą panu towarzyszył...Czy pomóc panu szukać deski?
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-08, 22:58   

- Jeśli byś mogła byłbym wdzięczny, ale nie musisz. Trzeba szybko opuścić ten statek i dostać się na wyspę...- powiedzialem i zabrałem się do szukania.
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-03-09, 07:43   

Dopiero teraz do mnie dotarło, że stoję na pokładzie pół-naga. Koszulka nie nadawała się już do niczego, sweter zostawiłam-był zbyt ciężki od nadmiaru wody i tylko by mi przeszkadzał w płynięciu. Narzuciłam na siebie kurtkę, na niej zapięłam kapok i już byłam gotowa. Trzeba szybko znaleźć jakiś środek transportu dla pozostałych i wynosić się z tej przeklętej łajby. - Też wam pomogę- krzyknęłam jeszcze do Rebecci i Dave'a i zaczęłam się rozglądać.
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
 
     
Fiona 
Just me...



Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17
Dołączyła: 02 Sty 2006
Posty: 417
Skąd: Nisko
Wysłany: 2006-03-09, 09:35   



Od momentu kiedy próbowałem opuścić kajutę, aż w końcu mi się to udało, nic nie pamiętam. Wiem tylko, że doszedłem na pokład. Swoją drogą, w tych nerwach, a wręcz panice nie widziałem co się dzieje dookoła mnie. Ze też Scotty, jeszcze śpi... może coś mu się stało? Huk, trzaski, krzyki ludzi, a on śpi jak... jak zabity. Upadając zdałem sobie sprawę, że coś się stanie... na pewno. Kapok był na małego trochę za duży, zbliżała się klęska, a ja nie wiedziałem co robić... chyba nikt nie wiedział. Starając się nie skupiać na bólu, towarzyszącym kolejnemu upadkowi, zmierzałem w stronę spanikowanych ludzi.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Ku mojej radości, podbiegł do mnie bodajże Dave i pomagając wstać, poprowadził w stronę dwóch dziewczyn, które swoją drogą kilkakrotnie spotkałem w restauracji. Ledwo widziałem na oczy, ale starałem się trzymać. Chwytając się jakichś niezidentyfikowanych przedmiotów próbowałem utrzymać równowagę. Zerkając spod oka, na sąsiadkę, zauważyłem, że chyba coś nie tak dzieje się z jej nogą. Blondynka rzucając się potrzebującym na pomoc upadła boleśnie, ale dziarsko wstała i ruszyła dalej. Sam chciałem jakoś pomóc, ale nie byłem w stanie. Próbowałem ocucić małego, żeby w razie czego miał jakieś szanse na przeżycie... Bolesny skurcz chwycił moje serce, bezradność zbyt mocno ciążyła... Po chwili, blondynka wróciła z ranną, starszą kobietą. Starając się dotrzeć do relingu nigdzie nie zauważyłem szalup. Chyba ich po prostu nie ma. Scotty wreszcie przytomny, zaczął coś niewyraźnie mówić.
- Dobrze, słuchaj mnie i trzymaj się mocno. - powiedziałem do niego przytulając go ciaśniej.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Coraz silniej czuć swąd paliwa, statkowi grozi wybuch, a ja nie wiedząc co robić, wpatrywałem się w mgłe, aż w końcu spostrzegłem... ląd? Chyba mam jakieś majaki z przemęczenia. Ujmując to jako 'cura posterior'*, pytającym spojrzeniem rozejrzałem się dookoła, nie wiedząc co robić. Nagle blondynka również dostrzegła "zbawienie", więc pocieszony myślą o przeżyciu, nie słuchałem słów brunetki, wypowiedzianych z lekkim przerażeniem. W końcu dotarło do mnie, że postanowiono szukać desek, by móc dopłynąć do brzegu. W coraz większym szoku, z ubywającą szybko energią i siłą, patrzyłem z nadzieją na wystraszonego dzieciaka. Żeby tylko wytrzymał... nie wybaczyłbym sobie, gdyby jemu coś się stało ('Absit!'^), a mnie nie.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Po kilku chwilach, jak przez mgłę, dotarło do mnie, że dziewczyny idą pomagać rannym i szukać desek, a ja proszony jestem o popilnowanie Scotty'ego i czekanie na Dave.
- I tak nie zdołam zrobić niczego innego. - z wyrzutem mruknąłem do siebie zastanawiając się jednocześnie, skąd znają moje imię, choć to nie było teraz istotne. 'Adversas res liviores facit amicitia partiens communicansque'** - pomyślałem widząc uczynność innych. Do Scotty'ego na szczęscie nie docierała powaga sytuacji, bo leniwie rozłożył się na moich obolałych kolanach. Moze to i dobrze? Cały czas mając przed oczami wizję wybuchu wypatrywałem moich towarzyszek. Po chwili wróciły razem z wyczerpaną Ewą i znajomo wyglądającym Murzynem. Uśmiechnąłem się (a przynajmniej spróbowałem) do nich, głaszcząc malca po głowie. Zaczęto ustalać sposób opuszczenia statku, więc z uwagą przysłuchiwałem się rozprawom przybyłych kobiet.
Debatę przerwał czarnowłosy pan, niosąc dwie deski, umożliwiające przeżycie drogi dzielącej nas od lądu. Sam został przywiązany do deski, ja ze Scotty'm (po obudzeniu go) ulokowałem się na desce surfingowej. Nieznajomy odszedł w drugą stronę, po uprzednim opuszczeniu "szalup" na wodę. Reszta szukała kolejnych desek ratunku, a ja ze Scottym' przybyłą blondynka i nieprzytomnym Sam, czekaliśmy na pozostałych, 'ad meliora tempora'^^.

* późniejsze zmartwienie
^ uchowaj Boże
** przyjaźń przez współczucie i współudział łagodzi nieszczęście
^^ do szczęśliwszych czasów
_________________
Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady? :(
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-09, 14:46   

Teraz w trójkę szukaliśmy wszędzie desek. Grzebiąc trochę w złomie zobaczyłam scyzoryk. Schowałam go dyskretnie do kieszeni...przecież nie wiadomo co sie może zdarzyć. Pisało na nim "ptaki" po niemiecku. Zdziwiłam się widząc napis ale schowałam szybko spowrotem do kieszeni spodni i zaczęłam dalej się nieco rozglądać. Zobaczyłam że Ewa (Ta rudowłosa) szuka z niemniejszym zapałem niż ja. Nic nie znajdując podchodzę do relingu i spoglądam na odpływającyhc powoli Ewę, Petera i kilku innych ludzi. Wielka łza napływa mi do oka...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
Ostatnio zmieniony przez Rebekasa 2006-03-09, 16:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-03-09, 16:11   

W tym momencie uświadomiłam sobie, że Peter spuścił na wodę deskę z nieprzytomnym Samem i nikt go nie holuje! Kątem oka zauważyłam, że Rebecca znalazła jakiś pokaźny kawałek dechy. Uznałam, że oni sobie jakoś dadzą radę, w przeciwieństwie do rannego i z okrzykiem: " Co z Samem?"- rzuciłam się do relingu. Deska już spory kawałek oddryfowała od statku, barman kręcił się na niej niespokojnie, lada moment mógł się zsunąć. Jednocześnie do moich nozdrzy dotarł niewyobrażalny wręcz smród. Rzuciłam w stronę Ewy: "Płyń za mną, sama nie dam rady", przełożyłam nogi przez reling, chwilę jeszcze stałam na barierce i trzymałam się dłońmi mierząc wzrokiem odległość do tafli, a potem odbiłam się i skoczyłam jak najdalej, starając się ominąć pływające zwłoki. Zimna woda chwilowo odebrała mi dech w piersiach. Wypłynęłam i postarałam się uspokoić oddech. Po chwili juz równym kraulem płynęłam w stronę Sama. Na szczęście nie odpłynął zbyt daleko, jak na moje możliwości. Ramionami oparłam się desce, lekko się podciągnęłam, tak że przednia część ciała spoczęła na podporze. W miarę ustabilizowałam Sama i zaczęłam spoglądać w stronę statku, czekając na Ewę.
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-03-09, 16:39   

[od MG - desek na pokładzie nie ma!! szalupy wyleciały w powietrze razem z dziobem, to co pływa w wodzie to nędzne resztki o wymiarach 20 na 30 cm, chyba że z pokładu wyrwiecie :P Nikt nie znalazł desek! ]



Wraca Peter, niesie ze sobą brezentowy nieduży worek. Spogląda na wasz zdumiony.
- Czy wyście się z amebą na głowy pozamieniali - jest wściekły - Skaczcie do cholery!!!
Sam skacze do wody, tuż obok deski na, której tkwi Franciszek, Ewa i wystraszony, milczący i bojący sie ruszyć choć by palcem malec. Trzymając skraj deski Peter popycha ja energicznie.
Mumin, bierzesz sie do roboty i pomagasz mu, Franciszek też w mirę możliwości.

Każde z was, które pozostało na pokładzie, wyczuwa dosłownie wyciskający z oczu łzy smród paliwa. Z okolicy dziobu słychać rozpaczliwe okrzyki;
- Ogień!!!
Widzicie biegnących w panice ludzi. Co niektórzy, nawet bez kapoków skaczą w głębię oceanu.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-09, 16:46   

Słszysząc okrzyki przypominające 'OGIEŃ!!' odwracam się odruchowo i widzę ludzi wskakujących do tej wody nawet bez kapoków i czegokolwiek. Kompletnie nie wiem co robić. Widzę teraz Ewę obok Sama która siedzi obok niego spogladając na wyspę. Bez większego namysłu poprawiam kapok i wskakuję do wody. Czuję, jak zimna woda dotyka mojej skroni. Podpływam bliżej jakiejś zmasakrowanej deski, ale ta nie nadaje się już do ratunku, bo tylko za nią złapałam, to ta się rozleciała. ZObaczyłam drugą. Tyle że troche bardziej zmasakrowaną, ale złapałam. Cóż..ta rozleciała się jeszcze szybciej niż tamta. Zrezygnowana machałam ciągle nogami w wodzie obracając się powoli w wodzie. Czuję, że chce mi się płakać...co jeśli nikogo i niczego nie znajdę? Pewnie mnie tu zostawią...statek niebawem wybuchnie, a ja mam ochotę także wybuchnąć ale płaczem... chlipię cichutko przemywając wodę co raz zanurzając w niej głowę...macham cały czas szybko tracąć wiarę i siłe...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
Ostatnio zmieniony przez Rebekasa 2006-03-09, 17:48, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-03-09, 16:57   

Ewy nigdzie nie widać, a statek wygląda, jakby lada moment miał się rozpaść. Dziób niemal kompletnie zanurzony jest w wodzie, bijąca z niego smuga dymu skutecznie przesłania widoczność; wreszcie dostrzegam spory płomień ognia, rzucający się na wodę krwawą łuną. Zdaję sobie sprawę, że być może jestem zbyt blisko okrętu, który lada moment wybuchnie. Rozpaczliwie macham nogami, chcąc siebie i Sama odciagnąć maksymalnie od źródła zagrożenia. Niestety, zarówno deska, jak i barman swoje ważą, a ja jestem mocno zmęczona ewakuacją i moje wysiłki przynoszą nader mizerne rezultaty. "Ratunku, niech mi ktoś pomoże" -krzyczę, ile sił w płucach, zdając sobie sprawę, że marne na tą pomoc mam szanse.
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-09, 17:06   

Słyszę głośne, ale troche niewyraźne krzyki. Staram się zrozumiec co oznaczają, ale wiadomo było że to wołanie o pomoc... Po krótkim namyśle i kilku obrotach wokół własnej osi widzę nieco zamgloną Ewę z barmanem Samem na desce. Staram się do nich podpłynąc, ale przychodzi mi to trudno...Wkońcu nieco sie do nich zbliżam i drę się: - Ewa...Eew!!....Ja ci się postaaaaaram pomóc tylkoo podpłynę doo.... - tu głos sie urwał i starałam się jak najszybciej podpłynąć do deski Ewy żeby chcociaż sie niej przytrzymać macham i próbuję płynąć kraulem. Jestem cała zmoczona i strasznie zmęczona...jak tylko znajdę się na jakimś lądzie (o ile się znajdę) padne jak nieżywa...Wkońcu dotykam końca deski opuszkami palców i podpływam nieco. Ściskam najmocniej jak potrafie deski i troche ją popycham. Stwierdzając że już się na niej nie zmieszcze, popycham rozpaczliwie ją w stronę lądu...łapię się teraz dwoma rękami i przysuwam się bardziej. Może i niewiele, ale zawsze pomogę...Boże...coraz bardziej ból kostki mi doskwiera, a ból mięśni całego ciala daje mi nieźle w kość...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
Ostatnio zmieniony przez Rebekasa 2006-03-09, 18:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Fiona 
Just me...



Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17
Dołączyła: 02 Sty 2006
Posty: 417
Skąd: Nisko
Wysłany: 2006-03-09, 17:58   



W lodowatej, nieznanej tafli wody, kryją się nie tylko tajemnice, ale i trupy. Starając się je omijać, płynęliśmy tą "tratwą" holowani przez czarnowłosego nieznajomego. Scotty, tym razem już porządnie przerażony, lekko uniemożliwiał mi wiosłowanie, ściskając mnie z całej siły w pasie tak, że prawie wbijał mi swoje cienkie paluszki między żebra. Nie zważając na to, usłyszałem krzyki Ewy, która również holowała jakąś deskę. Na jej pokładzie był ten ranny barman, który swoją drogą juz był przytomny. Statek był coraz bliżej wybuchu, a ona i ta blondynka, z mojego "locus standi"* nie dawały we dwie rady. W panice i poczuci wobec nich bezsilności, krzyknąłem do "Czarnego Pana":
- My damy radę, a przynajmniej spróbujemy. Jesteśmy w miarę dobrej odległości od statku, więc 'quod attinet'** tych pań, to niech pan ratuje płeć piękną. - skończywszy z błagalną miną wskazałem podbródkiem na siłującą się z deską Ewą i jej towarzyszką.

* punktu widzenia
** co się tyczy
_________________
Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady? :(
 
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-03-09, 18:10   

Fiona

- Nie docenia pan kobiet - facet oddycha równo, nie znać po nim zmęczenia wynikajacego z zadnia jakiego się podjął - -Znałem takie - uśmiecha się figlarnie - które swą wytrzymałością zawstydziły by drwala... - nie kończy myśli, dodaje - Nie mam pojęcia jak zająć się dzieciakiem...więc lepiej niech pan odpoczywa ja się zajmę holowaniem.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Paulov 
We are lost...


Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 20
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 161
Skąd: New Sacz City
Wysłany: 2006-03-09, 18:12   



Zgodnie z zaleceniami Dave'a udałem się w stronę mężczyzny z dzieckiem. Niestety nikogo we wskazanym miejscu nie zastałem. Postanowiłem więc udać się do ludzi będących niedaleko mnie i tam pomyśleć nad dalszymi ruchami... Będąc już blisko celu zauważyłem nieopodal kapok, który nie wiedzieć czemu leżał tam bez właściciela... Nie zastanawiając się, wziąłem go i zarzuciłem na siebie... - Może się przydać - mruknąłem pod nosem i ruszyłem dalej... Po chwili dotarłem do Dave'a. Co teraz? - spytałem...
_________________
Remember: A tricky time never stops...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl