Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: XtatiC
2006-05-30, 20:45
Aiglon & Pablo - wprowadzenie
Autor Wiadomość
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-04-24, 10:31   Aiglon & Pablo - wprowadzenie

Pablo

Kryjówka nie była już bezpieczna. Elektryka siadła. Świtało jak stroboskop gasło i zapalało się. Instalacja co i rusz wyrzucała snopy iskier.
Wiedziałeś, że musisz uciekać. Na pokładzie robiło się gorąco. Bujało tak, że mogło by doprowadzić do wymiotów całe przedszkole. Kryjówka nie była juz bezpieczna. Słyszałeś płacz , krzyki ludzi, wołanie o pomoc. Wiedziałeś, że w tej sytuacji nikt nie zwróci na ciebie uwagi. I tak sie stało. Nie zwracając uwagi na piekło wokół siebie bez trudu opuściłeś płonący statek. Woda była chłodna. Daleko przed sobą widziałeś ląd. Nie ty jeden do niego zmierzałeś. Całą siłę wkładałeś w prace ramion i nóg chcąc jak najszybciej dotrzeć na miejsce. W myślach przeklinałeś się za lekkomyślność. Kamizelka mogła uratować Ci życie, nie zatroszczyłeś sie jednak o jej znalezienie.
Mimo, że parłeś na przód, linia brzegowa zdawała się trwać w miejscu. Poza tym byłeś cholernie głodny. Niewielka ilość jedzenia, którą ze sobą wziąłeś, skończyła ci się dobę wcześniej. Nie wpłynęło to najlpiej na twoja obecną kondycję. Fale znosiły cię na lewo od statku. Młóciłeś ramionami wodę powoli opadając z sił. Mroczki przed oczami też nie najlepiej wpływały na całokształt samopoczucia. Wiedziałeś, że słabniesz. Nie poddawałeś się jednak. Nie po to ryzykowałeś, by stać sie karmą dla ryb.
Noc rozświetlił fajerwerk. Odwróciłeś głowę w prawo, liniowiec dogorywał.
Ponoć wiara czyni cuda. Bo za cud uznać można fakt, ze pod stopami poczułeś piasek. Ostatnim wysiłkiem woli dotarłeś na brzeg. Opadłeś twarzą w piasek, ostatnie co poczułeś to jego wilgoć.
Obudził cię szczek psa. Z trudem otworzyłeś oczy. Nad twoją głowa stało duże białe psisko. Liznęło w policzek szczekając wesoło. Chciałeś coś powiedzieć, nie mogłeś. Usta miałeś spierzchnięte i zlepione. Głowa niemal eksplodował bólem. Doskwierało ci pragnienie. Pies szczeknął jeszcze ze dwa razy, usłyszałeś gwizd i zwierzak z niknął w zaroślach, które dostrzegłeś za plażą. Kucnąłeś. Ciało miałeś spalone słońcem. Bolało jak diabli. Wstrząsnął tobą dreszcz, żołądek podszedł do gardła. Udar słoneczny nie należy do przyjemności. Powlokłeś się w cień drzew. Torsje, bóle mięśni sprawiły, że nie zatroszczyłeś sie o wodę czy cokolwiek do jedzenia. Zwyczajnie nie miałeś na to siły. Wieczór i noc przedrzemałeś w cieniu drzew. Nocny deszcz orzeźwił cię nie co. Choroba dawał o sobie jeszcze znać. Nie mniej jednak ranek spędziłeś na poszukiwaniu jedzenia i wody. Znalazłeś jedynie nie co brzoskwiń, dobre i to i orzechów kokosowych, których za cholerę rozłupać nie mogłeś. Zaspokoiłeś jako tako ostry głód, wiedziałeś jednak, że długo na takiej diecie nie pociągniesz.
Wychodząc w stronę plaży dojrzałeś na lewo,jakieś 3 kilometry dalej smugę czarnego, gęstego i tłustego dymu. Niemal wybiegłeś, ach ta adrenalina, by przyjrzeć sie bliżej, w tym momencie rozległ się potężny metaliczny ryk. Usłyszałeś również cichy śmiech, tuż nad uchem, za plecami i damski szept – nosił wilk razy kilka poniosą i wilka.. – przysłowie zakończył tak jak i rozpoczął cichy urągliwy śmiech. Obejrzałeś sie za siebie, nie dostrzegłeś nikogo. Ryk i szept ucichły. Ptaków tez nie było słychać. Odwracając głowę, kątem oka dostrzegłeś ruch. Z prawej strony zmierzała w twoim kierunku postać. Dało się dostrzec, że to kobieta. Nie miałeś wątpliwości, że ona również cię dostrzegła. Idzie plażą, chroniąc się w cieniu drzew.

[od MG - masz przy sobie guna, pałkę szlak trafił przy ewakuacji ;) ]
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-24, 16:17   



Wszystko to wydawalo sie byc jak jakis koszmar. Chociaz moze i zbawienie tak naprawde... w tej chwili jednak caly bol, cale wycienczenie wskazywalo niezbicie na pierwsza mysl. Mimo wszystko i tak mialem szczescie, ledwo udalo mi sie doplynac.
Tylko gdzie ja wlasciwie trafilem. Na pewno jakies tropiki, ale tresowane psy? Moze jakis kurort dla bogaczy. To by sie w sumie nawet pozytywnie zlozylo... Nie liczac oczywiscie mniej ugrzecznionych psow, ktore sie zjawia jak tylko ulokuja wybuch. W sumie to juz powinni sie zjawic, w koncu to juz doba. Cholera, a ja nie mam zadnej kryjowki i ledwo stoje na nogach. Ale stoje!
Slyszenie szeptow natychmiast zrzucilem na skrajne wyczerpanie, ale ryk byl za realny. Moze to rezerwat? To by rowniez bylo dosyc pozytywne, choc chyba woda powinna byc jakos ogrodzona. No i ten dym. Nie wyglada to jak wieczorny grill, ani nawet jak pozar, zbyt skondensowany.
Wybieglem pare krokow na plaze. Slonce prawie mnie oslepilo, nie wspominajac o tym natarczywym uczuciu, ze zaraz zemdleje, albo pozbede sie i tak juz niewielkiej ilosci jedzenia w zoladku. I na diabla mi bylo tyle cwiczen, skoro zwykla pogoda, natura, potrafi mnie prawie zabic. Spojrzalem jednak w strone dymu, tylko po to zeby sie upewnic, co do swoich wczesniejszych teorii. Jesli to rezerwat, to pewnie jacys indianie czy inne licho i to tani numer dla turystow. Chociaz nie bawili by sie w takie rzeczy tuz po wybuchu... Trzeba to bedzie szybko sprawdzic
Gdy juz mialem sie odwrocic i pojsc z powrotem do zbawiennego cienia spostrzeglem kobiete idaca w moim kierunku. Wygladala jak plazowiczka, czyli niegroznie, no moze za wyjatkiem tego, ze targa za soba jakies pakunki. Co jednak nie zmienialo faktu, ze nie stanowila zadnego zagrozenia. Jednak moglaby komus powiedziec, ze mnie widziala... Nie, to nie wchodzilo w gre. Wkladajac rewolwer, z tylu, za spodnie i przeklinajac w duchu morze, ktore pochlonelo cos, z czym kazdy czulby sie lepiej, w niewazne jakiej sytuacji, zaczalem zmierzac w jej kierunku. Zeby tylko nie uciekala. Zeby tylko tego nie probowala. W akcie desperacji bylem jednak w stanie zmusic swoj organizm do pogoni. To byloby wazniejsze.
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-04-25, 19:03   

Zmrużyłam oczy widząc nadchodzącą postać. Zatrzymałam się w miejscu, a dostrzegając, iż trzyma w dłoniach broń, przygotowałam się do obrony. Upuściłam pakunki na plaże i czekałam, aż dotrze do mnie. Był tylko jeden. Chociaż uzbrojony.
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-25, 19:22   



Widzac, ze dziewczyna nie ucieka zwolnilem odrobine, by nie tracic i tak juz nadwatlonych sil. Jednak jej widok, szykujacej sie do obrony naprawde szczerze mnie rozbawil. Rownie prawdziwie usmiechnalem sie do niej.
Aiglon
- Spokojnie, nic Ci nie zamierzam zrobic - Rozesmialem sie krotko, a nawet wesolo, co zaskoczylo mnie samego. - Nie musisz sie mnie bac. Chce sie jedynie dowiedziec gdzie jestem, to wszystko

Mimo tego nadal zblizalem sie do niej, teraz juz znacznie wolniejszym krokiem.

- Opusc rece, chyba nie chcesz sie na mnie rzucic, prawda? - Poslalem jej ponowny usmiech, tym razem jednak dosyc nieprzyjemny. - Wierz mi, ze to nie bylby najlepszy pomysl, tak wiec spokojnie...
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-04-25, 21:20   

Widząc nadchodzącego nieznajomego i słóuchajac jego słowa uśmiechnęłam się lekko.
- Ja także chciałabym wiedzieć, gdzie jestem - odparłam spokojnie unosząc brew i wbrew przyypuszczeniom obcego ręce położyłam swobodnie na biodrach. - Miałam małe spotkanie ze sztorem i bynajmniej nie z chęci kąpieli słonecznej jestem w takim a nie innym stanie ubioru. Spokojna zaś jestem - dodałam ze śmiechem. - przynajmniej dopuki mnie ktoś nie uspokaja.
Spojrzałam na niego z ciekawością, może lekko zalotnie.
- Zdradzisz mi, jak się nazywasz, czy mam tytułować cię tym , który nosi pistolet na tyłku?
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-26, 15:13   



Rozesmialem sie szczerze, calkowicie przestajac uwazac na nieznajoma. Najwyrazniej ani przez chwile nie przeszla jej mysl o uciecze. Zadziorna, to jej trzeba przyznac, ale chyba nie az tak pewna siebie, a na pewno nie na tyle silna, by mi cos zrobic. I widac, ze mnie nie rozpoznaje... Czyli jestem bezpieczny.
Kolejne slowa rozbawily mnie jeszcze bardziej. Siegnalem za pasek i wyciagnalem rewolwer.
- Jesli Ci to sprawi przyjemnosc, moge i byc tym noszacym pistolet - przez ulamek sekundy lekko sie zawachalem - Jestem Kain. A Ty? I co masz na mysli mowiac sztorm? To znaczy, ze nie jestes na tej wyspie z jakas wycieczka, czy w hotelu?
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-04-27, 00:20   

- W hotelu? - uniesioa brew pozostała na swoim miejscu.
Widząc jak Kain wymachuje bronią lekko się zirytowałam, co lekko dałam po sobie poznać.
- Moim hotelem i miejscówk przez ostatni bity miesiać był dziewięciometrowy jacht. Jacht poszedł w strzępy. Bliżej mi dorozbitka, niż wczasowiczki. A moje imię brzmi Jasmine - mrugnęłam do niego. - A bronią nie wymachuj bez potrzeby. Słyszałam wybuch chwilę temu. Może ci się jeszcze przydać zabawka. Szkoda byłoby ją bezmyślnie stracić... - mrugnęłam porozumiewawczo.
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-27, 00:44   



Na chwile usmiech zszedl mi z twarzy. Dlaczego ona byla az tak pewna siebie? Szybko jednak ponownie sie usmiechnalem, dalej wolno obracajac rewolwer w reku, jakby nie zwracajac na niego uwagi.
- Zatem milo mi Cie poznac Jasmine - Teraz powoli docieraly do mnie jej slowa. Czyli i ona jest rozbitkiem, na dodatek z zupelnie innego statku niz ja. No i miesiac byla na morzu, to tez wiele wyjasnia - Owszem, bardzo by mnie zabolalo gdybym musial sie rozstac z tym przedmiotem - ponownie przekrecilem rewolwer na palcu - Ale tez i nie widze w najblizszej przyszlosci, ani nawet prawde mowiac odrobine dalszej, mozliwosci by go stracic. - Odwzajemnilem mrugniecie, bardzo mnie zastanawialo czy osmielilaby sie probowac mi go zabrac. Takie przynajmniej sprawiala wrazenie - Czyli mowisz ze jestes rozbitkiem... Czy wiesz moze w ogole co to za wyspa? Skoro plynelas, to musialas posiadac jakas mape? - Musialem sie w koncu dowiedziec gdzie jestem, kolejne kroki trzeba bylo podjac bardzo, ale to bardzo szybko.
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-04-27, 00:53   

- Posiadałam mapę, woszem. Posiadałam tez system GPRS, al epodczas sztormu średnio zwracałam uwagę na nawigację. Starałm się raczej nie utopić - uśmiechnełam się lekko. - Ciężko stwierdzić co to za ląd. Jedna z wysepek, jakich tu mnóstwo zapewne. Mam andzieję, że nie opustoszała. ALbo prywatna - zaśmiałam sie. - Wolałąbymnie uciekać rpzed czyimiś wygłodniałymi budogami.
Ruszyłam wraz z Kainem po plaży Słońce zaczynało powolibyć morderczo gorące.
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-27, 01:10   



Sam nie wiedzialem co by bylo lepsze, prywatna wyspa czy niezamieszkana. Po zrobieniu jednak jednego kroku wiedzialem juz co jest najlepsze, mianowicie: jedzenie i cien, reszta chwilowo mogla poczekac. Spojrzalem na Jasmine, ktora szla z pakunkami. Wydawala sie niesamowicie spokojna, tym bardziej, ze zupelnie nie wystraszona widokiem broni. Ja natomiast ledwo szedlem, zwlaszcza po tej krotkiej w sumie rozmowie na sloncu.
- Wiesz, proponuje usiasc sobie chwilowo w cieniu, a najlepiej znalezc cos do jedzenia, bo to slonce niedlugo nas zabije jak tak dalej pojdzie - a jak nie slonce to glod i spragnienie, przynajmniej tak stwierdzal chwilowo moj organizm. Skierowalem sie najpierw tuz nad wode, by choc przez chwile moc poczuc swiezosc na twarzy, pozniej natomiast zaczalem sie kierowac w strone zbawiennego cienia. Jakos jednak nie udalo mi sie minac Jasmine z tymi pakunkami - Moze Ci z tym pomoc? - usmiechnalem sie lekko.
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-04-27, 12:02   

Widząc zgłodniały wzrok Kaina, rzuciłam mu pakunek z jedzeniem
- CHyba jestes glodny kolego - odparłam. - Nie jest tego dużo, ale przynajmniej oczy przestaną zmieniać ci się w dwa świecące hamburgery. Licze ze odwdzieczysz sie w razie czego - wyjełam tez wode i podalam mu butelkę. - Jak tak dalej pojdzie faktycznie mozemy zostac skazani na prawdziwy survival.
Gestem, zaprosiłam Kaina w cien palmy, bysmy mogli spokojnie usiasc i porozmawiac.
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-04-27, 14:15   



Chwycilem rzucona mi torbe, niestety nie byla zbyt ciezka. Spojrzalem spode lba na Jasmine, zastanawiajac sie, czy przypadkiem nie jest to jakis zart moim kosztem. Udajac, ze wcale mi sie nie spieszy zajrzalem do torby. Mowic, ze byla pelna to za duzo, ale zalegalo w niej pare artykulow, ktore dalo sie latwo wchlonac. Dostrzeglem paczke krakersow.
- Jestes calkowicie pewna? Ja sobie zaraz cos znajde, tutaj jest pelno brzoskwin. - Skinalem w strone dzungli. Mimo tego jednak, wyjalem krakersy i szybkim ruchem otworzylem paczke. Moze troche zbyt szybkim bo pare pierwszych wypadlo mi na piasek. Nie zrazony jednak podnioslem je i po lekkim odmuchaniu smialo wlozylem je sobie do ust. Mimo soli i chrzeszczacego miedzy zebami piasku, bylo to jedzenie. Popilem podana mi woda i po odejsciu w cien podalem paczke do Jasmine - Dzieki, ale jednak na tym sie dlugo nie uda wyzyc, trzeba by znalezc jakies owoce - spojrzalem niepewnie na dzungle.
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-05-03, 11:42   

Usiedliście. Słone krakersy chyba nie były najrozsądniejszym wyborem. Już po kilku chce ci się Kain cholernie pić.
Tymczasem zrobiło się duszno, po mimo, że słońce schowało sie za chmury, powietrze falowało od upału. Ciężkie powietrze przytłaczało. Po chwili ciężkie gęste, chłodne krople deszczu spadły na wasze wymęczone upałem ciała.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Aiglon 
Limbo Angel



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Kwi 2006
Posty: 24
Skąd: Warszawa / Wrocław
Wysłany: 2006-05-07, 23:00   

Spojrzałam na Kaina, westchnęłam.
- Myśle, że brzoskiwnie są mniej palącym porblemm od wody. Chętniej znalazłabym jakiś strumyczek. Zresztą, sprawa wydaje ci sie pilna? Kwestia czasu chyba, nim dojdziemy do jakichś ludzkich osad. Bo rpzecież coś ttuaj musi byc. Widziała jakis wybych niedawno.
 
 
     
Pablo 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 91
Wysłany: 2006-05-08, 17:30   



Deszcz byl zbawienny. Gdy tylko przed nami pojawila sie sciana deszczu, poderwalem sie tak szybko na ile pozwalaly mi sily i wyszedlem na srodek plazy, rozkoszujac sie chlodnymi kroplami splywajacymi mi po ciele.
- W tej chwili mamy strumyk z nieba - na potwierdzenie otworzylem usta i staralem sie zlapac przynajmniej odrobine deszczowki. Szybko jednak stwierdzilem, ze pomysl jest dosc nieudany. Lapanie w rece rowniez nie bylo ta genialna idea, ktorej bylo potrzeba, a chwilowo niestety nie widzialem nic w co moznaby nalapac. - Wystaw moze ktoras z tych Twoich toreb jak sa w miare wodoszczelne - rozesmialem sie z kolejnego swojego idiotycznego pomyslu - Masz racje, chodzmy dzungla przy plazy, bo po piasku, mimo ze mokrym i tak bedzie sie chodzilo dosyc nieciekawie. - Pozwolilem sobie jeszcze przez chwile napawac sie chlodem kropel poczym podszedlem do Jasmine, wzialem wiekszosc jej bagazu i zaczalem zmierzac w strone unoszacego sie dymu. Wskazalem go swojej towarzyszce - To pewnie z tego wybuchu jak sie nie myle?
_________________
- I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes

- We've got caught in the net.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl