Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-05-18, 10:16 Michael
Myślę, że w nawiązaniu do wydarzeń z ostatnich dwóch odcinków ( tj. odcinków "?" i "Three minutes"), a zwłaszcza w nawiązaniu do "Three minutes" - warto byłoby podyskutować o Michaelu i o jego zachowaniu. I o tym jak Wasza sympatia do bohatera zmieniła się bądź nie? Czy rozumiecie jego zachowanie?
Na razie wstrzymam się od dyskusji i czekam na Wasze opinie.
Ok widzę, że nikt nie chce zacząć więc postanowiłam się wypowiedzieć. Drobna uwaga piszę o wydarzeniach z odcinka "Three minutes" więc jesli ktoś nie oglądał niech nie czyta
Po pierwsze nigdy nie lubiłam Michaela, a wręcz przeciwnie. Denerwował mnie on i konflikt pomiędzy nim a Waltem. Po odcinku w którym Michael zabił Anę i Libby byłam wstrząśnięta jego zachowaniem. Podejrzewałam, że Michael trafił do Innych, zrobili mu "pranie mózgu", zastraszyli itp. Michael miał do wykonania dwa zadania po 1. uwolnić Henrego 2. przyprowadzić 4 osoby do Innych. I jak się wywiązał z tego zadania zamordował Anę i Libby. Mnie ten odcinek zupełnie nie przekonał. Nie było takiej potrzeby, aby Michael zabijał te dwie osoby. Tym bardziej, że rozbitkowie wyrażali chęć pójścia i rozprawienia się z Innymi. Cóż sprawa zapewne się wyda, a ja nie podejrzewam, aby Inni wywiązali się ze swojej obietnicy i wypuścili Walta. W mojej ocenie Michael to morderca.
Ostatnio zmieniony przez choynka 2006-07-07, 12:37, w całości zmieniany 2 razy
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 20 Dołączyła: 25 Mar 2006 Posty: 341 Skąd: z Katowic
Wysłany: 2006-05-21, 18:12
Zaznaczyłam opcję, że wcześniej go lubiłam, a teraz nie lubię. Nigdy moja sympatia do niego nie była jakas wybitna, po prostu był dla mnie w porządku. Ale przestał taki być w momencie kiedy uderzył Locka i zamkął Jacka w zbrojowni, zabrał broń i poszedł szukac Walta. Rozumiem, ze syn był dla niego najważniejszy, ale porywając się z motyką na słońce mógł zaszkodzić nie tylko sobie i Waltowi ale również swoim "przyjaciołom", którym jak się okazało ma w głębokim poważaniu.
To co zrobił dalej wynika chyba z powziętej decyzji, z tego że wyruszył ratować Walta, bo kiedy opuścił swoją grupę, już nie miał odwrotu. Zdradził ich i w kazdym momencie był za daleko żeby się przyznać.
Dla mnie najstraszniejsze jest to, że ludzie mu ufają, Hugo, Kate i reszta, mają go za przyjaciela. Dobrze że jest Sayid...
A ja go teraz lubie bo robi zupelnie co innego, wczesniej tylko zajmowal sie synem i chcial uciec z wyspy albo grozil Lockowi, a teraz jest taki bardziej ciekawy
Nie pochwalam tego ze zabił AL i Libby i nawet to ze musial uwolnic syna tego nie usprawiedliwia ale przedtem Michael mnie nudził a teraz wokół niego jest ciekawie w serialu. O to mi chodzi
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-05-22, 09:28
jackos napisał/a:
mi się wydaje że pszeszedł na strone innych bo musiał uwolnic henry gale zabił 2 kobiety i teraz ich tam zaprowadza zeby uwolnili walta
Wydaje mi się, że jest dużym błędem twierdzenie, że Michael przeszedł na stronę Innych. Przecież nikt mu tego nie zaproponował. Widziałeś odcinek "Three minutes"? Bo z tej wypowiedzi wynika, że chyba nie albo dzwinie inteprtetujesz fakty Michael desperacko próbuje odzyskać syna i nie cofa się przed niczym. No pewnie, że zamierza przyprowadzić Jacka, Kate, Hugo i Sawyerea do Innych bo na tym właśnie miało polegać jego zadanie
Zresztą w tym temacie chodziło mi bardziej o to jak zmieniła się bądź nie zmieniła się Wasza sympatia względem tego bohatera i ocenę tego jak postrzegacie jego poczynania?
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-05-22, 16:52
Tak więc jeśli chodzi o mnie to moja sympatia w stosunku do Michaela się nie zmieniła a wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej go nie lubie. Od początku serialu jakoś za nim nie przepadałam a teraz tym bardziej (po niepotrzebnym zabiciu Any i Libby). Jak dla mnie jest zwykłym mordercą. Rozumiem, że chce odzyskać jedynego syna. Ok. Jestem w stanie zrozumieć, że wykonuje to zadanie (przyprowadzenie Kate,Jacka,Huga i Sawyera do Innych) i, że jest wściekły. Ale nie rozumiem po co zabił Ane i Libby. Mógło się obejść bez śmierci. Oj stracił w moich oczach Michael, stracił (chociaż i tak wiele tego nie było). I dodam jeszcze jedno słówko...Jeśliby twórcy serialu uśmiercili postać Michaela w cale bym za nim nie płakała.
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Zaznaczyłem odpowiedź nr 2, gdyż naprawde uwazam, ze Michael sie zmienil, i to na gorsze. W pewnym sensie można powiedziec ze zdradził lostowiczów. Rozumiem - poszukuje swojego syna, i żeby go odnaleźć jest w stanie poświęcić wszystko. Jednak mimo wszystko zmieniłem o nim zdanie. Samo to, że zabił Anę i Libby zniechęciło mnie do niego. Pozdrawiam
Michael był/jest mi wybitnie obojętny.
Kiedyś był "dobry", ale nudny, teraz jest "zły" (a ja nie lubię złych bohaterów, szczególnie tych, co zabijają Anne Lucie), ale ciekawy, tzn wnosi do serialu akcję. Szala plusów i minusów się równoważy.
Oczywiście mogłabym usprawiedliwiać jego teraźniejsze zachowanie (wiadomo - tyle czasu nie widział syna, a kiedy wreszcie ma szansę go poznać, to zabierają go jacyśtam inni), ale nie chcę, bo jakoś tak no...nie żywie do niego żadnych "uczuć".
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączyła: 25 Sty 2006 Posty: 227 Skąd: wyspa
Wysłany: 2006-05-31, 16:09
ja nie lubie michaela. Nie przez to co ostatnio zrobił, ale za całokształt. Wolałam go w pierwszym sezonie. Proste uzasadnienie: Zanim inni porwali walta inaczej się zachowywał. Teraz jest zupełnie kimś innym. Ciekawe jak z nim będzie w 3 sezonie
ogólnie: 1sez. miły, kochający ojciec, chętnie pomagał innym
2sez. zdesperowany, mimo wszystko ciekawsza postać niż w poprzednim sezonie. gotowy zrobić wszystko by uratować syna<<< i to właśnie że ma dobre chęci go usprawiedliwia. Nawet jest takie powiedzenie CEL UŚWĘCA ŚRODKI
No kiedy zastrzelil Ane i Libby to jeszcze dodal oliwy do ognia...
Wnosi do serialu duzo akcji, ale to jednak on zabil Ane, ktora tez wniosla wiele do serialu...
Michael działał mi na nerwy od początku,a teraz to juz w ogóle nie mam pytań. Fajnie by było,jakby się nie wydostał z wyspy i wszystkie świństwa jakie zrobił poszłyby na marne,albo gdyby coś go zeżarło po drodze.
Postać nieciekawa,z marnym charakterem.
Po oglądnięciu kilku ostatnich odcinków "Zagubionych" diamentalnie zmieniłam swoje zdanie na temet Michael'a. Wcześniej nawet go lubiłam, ale gdy okazało się, że zdradził swoich przyjaciół, to już na serio się wkurzyłam. Rozumiem, że chciał odzyskać Walt'a, ale to nie powód żeby zamieniać swoich towarzyszy na syna !!! Napewno był jakiś inny sposób na uratowanie Walt'a z rąk Innych. Napisałabym jaki, ale nie mam czasu .
Mnie od poczatku jedynie wkurzyl stosunek Michaela do Locke'a. W koncu Locke nie chcial nic zlego zrobic Waltowi, wrecz przeciwnie. Gdyby nie nauczyl Walta rzucac nozem nie poradzilby sobie w potyczce z niedzwiedziem.
Ale ogolnie nawet lubilem Michaela... szczegolnie po incydencie z Jinem. Na poczatku przeciez oni sie nienawidzili.
A teraz mam wlasnie dobre zdanie o Jinie, a złe o Michaelu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum