Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-06-09, 14:56
Nawet Rebecca nie zdążyła mi odpowiedzieć kiedy zza krzaków wyłoniła się Ewa. Przywitała się miło z nami i zaczęła opowiadać jak to niepotrzebnie wyruszyła z facetami do stwora. Słuchałam Rudej uważnie. Na samo słowo stwór skrzywiłam się, przypominając sobie niedawne zdarzenie. Ewa powiedziała też coś o jakiejś parce którą znaleźli.
-Mam nadzieje, że oni nie są....-wycedziłam pod nosem.
Nomos
-Jeśli tamci śpią a Peter i Vlad są uzbrojeni to chyba nie ma powodu do paniki, chociaz....-popatrzyłam niepewnie na Ewe. W końcu ona też już wiedziała o tych naukowcach na wyspie i tych eksperymentach.
-Można iść zapytać się Xava chociaż co on nam powie...Sam przecież do nich nie dołączy...hmm....nie wiem-powiedziałam rozglądając się po okolicy. Za chwile spojrzałam w oczy Ewy szukając jakby w nich jakiejś odpowiedzi
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Mumin&Rebekasa
-Masz rację, sam do nich nie dołączy, ale chyba ma pojęcie z czym lub kim mamy do czynienia? Czy takie zachowanie przystaje do tych istot zamieszkujących wyspę? Czy dwóch ubrojonych...Aaa, sama juz nie wiem. Po prostu czuję się nie w porządku, że ich tam zosatwiłam, choc nikt ode mnie pomocy nie oczekiwał i chciałabym się upewnic o słuszności mojej decyzji lub jej braku i w tym drugim wypadku zrehabilitować się choć wysłaniem akcji ratunkowej- bardziej skrzywiłam się niż uśmiechnęłam. Byłam zdenerwowana i niezadowolona z siebie i tym nieporadnym cieniem uśmiechu starałam się to ukryć- To co. idziemy?-dziewczyny pokiwały głowami i cała nasza trójka udała się pod drzewo, gdzie drzemał mężczyzna. Klęknęłam przy nim, lekko potrząsnełam ramieniem śpiącego
XavierSS -Wstawaj, musimy porozmawiać-gwałtownie otworzył oczy, jakby wcale nie spał. Opowiedziałam całe zdarzenie i sytuację, w jakiej zostawiłam Petera i Vlada- I co o tym sądzisz? To moga być...?- zawiesiłam głos i podniosłam dłoń do szyi, bo nie byłam w stanie nic mowić na ten temat- Może powinniśmy wysłać jakąś ekpię pomocniczą? A w ogóle, moze już pora wtajemniczyć więcej osób?
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ruda z Ewą podeszły, Ruda miała do przekazania ciekawą historię po chwili rozbudziłem się już na dobre z drzemki
Ekipę pomocniczą? a po co? Jeżeli to co mówisz to prawda, to mamy do czynienia z kolejną dwójką rozbitków z waszego statku, nic co mogło by być dla nas niebezpieczne.
A co do wtajemniczenia.. Wiedzą osoby które powinny, poza tym widać po zachowaniu Petera , który nie wziął ze sobą Ewy że mało go tak naprawdę obchodzi bezpieczeństwo.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-06-13, 19:53
Poszłam z Ewą do Xava. Popatrzyłam na Xava.
-Może Petera mało obchodzi nasze bezpieczeństwo ale nam chyba zależy na tym aby nikomu nic się nie stało, co?-spojrzałam na Xava zaraz potem Ewe.-Wydaje mi się, że każdy ma prawo wiedzieć co się dzieje na tej wyspie, jakie grozi im niebezpieczeństwo. Powinniśmy im powiedzieć. Jeśli nie bedą wiedzieć a ktoś będzie chciał pójść gdzieś dalej w dżungle....to co mu powiemy? Żeby nie szedł, bo co?-popatrzyłam na Xava i Ewe pytająco.-Powtórze sie jeszcze raz...Moim zdaniem powinniśmy im powiedzieć
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
"Jakis odglos... Strzaly? Nie. Moze po prostu otworzyc oczy i przekonac sie co jest? Ale tak milo sie w koncu odpoczywa. W sumie to chyba nawet nie byly strzaly wiec nie ma sie co przejmowac."
Postac mezczyzny zachrapala i poruszyla sie lekko.
"O, ucichlo. Wiedzialem ze cierpliwosc poplaca. Mimo wszystko mam jakies dziwne uczucie"
Otworzylem oczy. Przez chwile pomyslalem ze nadal spie, bo zobaczylem dwoch chlystkow, ktorzy wyraznia chca mi grozic... Ale nie, to sie dzialo naprawde. Na dodatek mieli bron, czyli zaczynalo sie robic nieciekawie.
- Ee... Bede wdzieczny jesli jednak nie bedziesz we mnie tym mierzyc. Chyba, ze mam skrzyzowac rece na plecach czy karku. - Wstaje tym samym i patrze to na jednego to na drugiego.
Dopiero po chwili orientuje sie, ze moja bron ukryta sprytnie za paskiem, jest w sumie calkiem widoczna.
Cholera...
/Dobra, jak ktos chce mnie zabic za dluga nieobecnosc, to tylko na gole klaty /
_________________ - I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes
Podszedłem do dziewczyny od tyłu ale co ciekawe nawet się nie ruszyła. Za to mężczyzna najwidoczniej się już wyspał bo popatrzył na nas obu, wstał , co ciekawe był uzbrojony.. Wstałem i wymierzyłem w niego.
Hm odrzuć broń, i powiedz kim jesteś.
Spojrzalem na niego i smialo wyciagnalem bron, poczym upuscilem tuz pod swoje nogi. Ani na moment nie oderwalem oczu od tego goscia z bronia.
- Posluchaj, nie wiem kim Ty jestes, ani czemu mi grozisz, ale to jest calkowicie zbedne. Dlatego moze opusc ta bron i porozmawiajmy spokojnie? - widzac ze zbliza sie do spiacej dalej Jasmine - Tym bardziej nie zblizaj sie z ta bronie do niej... - jednak nie zabrzmialo to az tak spokojnie, jak poprzednie zdanie.
_________________ - I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes
XavierSS&Muminek
- Jeżeli to prawda? Hmm, czemu miałabym kłamać? Po prostu nie wiem, czy dobrze oceniłam sytuację. Poza tym, tak naprawdę nie wiem, z czym mamy do czynienia. Dałeś nam tylko strzępki informacji... Zarzucasz, że nie dbamy o bezpieczeństwo, bo nie wzięliśmy Ewy. Ja myślałam, że Vlad był wtedy z wami, w końcu wróciliście razem.- byłam coraz bardziej zdenerwowana. Zarzuty niby nie były kierowane bezpośrednio do mnie, ale w końcu też byłam uczestniczką tej wyprawy. Z tego wszystkiego zaczęlam mówić coraz szybciej, podniesionym głosem- I co to za selekcja? Osoby, które powinny czy nie powinny? czemu Ty masz o tym decydować? Zgadzam się z Ewą, że to po prostu niebezpieczne. Zakażesz wypraw do dżungli? I myslisz, że ktokolwiek posłucha, nie znając powodów?- z tego wszystkiego zaschło mi w ustach i podrażnione gardło znowu odmówiło psłuszeństwa. Ostatnie słowa wychypiałam niemal szeptem. Niestety, moja głośniejsza przemowa wywołała zamieszanie wśród pozostałych rozbitków. Zaczęli szeptać i przyglądać nam się podejrzliwie.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum