Dzięki. Jakoś nie mogłem znaleźć poprosze moderatora o przeklejenie mojego wpisu
PH3N-x napisał/a:
po drugie plusy nie mogą być ujemne.
Dawne temu mieliśmy Prezydenta który zwykł mawiać iż "są plusy dodatnie i plusy ujemne zaistniałej sytuacji" to był ironiczny cytat.
PH3N-x napisał/a:
ad. 2)
Kto ma chodzić szukać bunkrów, skoro tylko Locke widział mapę. Jak wiadomo wszystkie bunkry są dobrzy ukryte, wejście zasłonięte jakimiś roślinami, więc jak ty to sobie wyobrażasz, że sobie pójdą na spacer w poszukiwaniu bunkrów ?
Sekcja ogonowa też odkryła bunkier, A Clair, Kate i Francuzka kolejny. Jakby się dodało 2do 2 to łatwo się domyślić że może być ich więcej
PH3N-x napisał/a:
ad. 7)
Jaki ma związek to, że Kate widziała brodę, a Michael wybrał ów czwórkę ? Przecież nagle Michael nie przyszedł z brodą ? Co do znalezienia drogi do obozu, to widziałeś jak on wyglądał jak oni go znaleźli ? Ja bym nie powiedział aby on sobie na spokojnie maszerował. Co do ich wioski, to co to za problem aby mieli np. 2 obozy ? I akurat z tymi dwiema strzelbami przetrzymywaliby Walta ? A pozatym to Jack jest lekarzem, a Sajid byłym żołnierzem, więc nie dziwne, że ten drugi wykrył spisek.
Chodzi o to że Inni posługują się misytfikacją i to powinno do nich dotrzeć a nagła uciekacza Michaela z ich obozy brzydko pachniała na odległość. Do tej pory NIKT nie wrócił z ich obozu aż tu nagle nasz spontaniczny zaślepiony Michałek wraca jak gdyby nigdy nic... jak dla mnie dziwne od samego początku. Zwłaszcza że uciekł BEZ SYNA. To po to zasuwał taki hektar w paszcze lwa żeby nagle stamtąd uciec bez niego....
Wysłany: 2006-08-22, 11:35 Denerwujące przeciąganie serialu
Pewnie nikt z tego forum sie ze mną nie zgodzi ale mnie to już zaczyna denerwować że tak przeciągaja ten serial, po prostu zaczynam mniej lubić , ta satysfakcja spada. Ale oczywiście producentom chodzi tylko o kase żeby jak najwięcej zarobić mogą zrobić nawet 10 sezonów żeby tylko mieć kase, moim zdaniem to już sie bedzie zaczynać robić telenowela a nie coś porzadnego jak wymyślicie?
Wysłany: 2006-10-18, 02:05 Przepraszam, czy można?
Własnie skończyłem sezon 2. I cieszę się że znalazłem spojlera na 3. Dzięki temu nie muszę dalej go oglądać i 'wciskać' z wszystkimi 'guzika' . Serial dobry jest, to trzeba mu przyznać ale nic więcej. ObejRZałem go niedługo po całym Misteczku Twin Peaks. Myślałem, że takie wielkie 'halo' jakie robi ten cykl, będzie zwiastować przynajmniej coś goniącego Twin Peaks. Zawiodłem się. Co mnie bolało?
Za dużo ckliwych momentów z zachodzącym słońcem, ogólną miłością i dobrymi szczęśliwymi zakończeniami. Wszyscy w którymś momencie stają się dobrzy... Dodajmy plażę i mamy Baywatch (a że Kate fajnie się perezentuje w zmoczonych podkoszulkach... ; ) (jk).
Druga ważna sprawa: mimo iż podobały mi się powiązania między bohaterami, to czy świat jest aż tak mały? .. W pewnym momencie stało się to mało wiarygodne.
Poza tym, w pewnym momencie, serial dla mnie stał się przeraźliwie schematyczny. No bo cóż: początek, chwilka z bohaterem odcinka, zagadka, retrospekcja, chwila z innymi bohaterami, wracamy do głównego tematu, retrospekcja, koniec tematu, koniec odcinka może nowa zagadka. . Znaczy, pewnie o to chodzi w serialach? Tylko czy serial, który uzyskał miano kultowego nie powinien wyznaczać nowych kierunków?
Druga seria 'Lost' IMO jest zdecydowanie lepsza niż pierwsza, szczególnie początkowe odcinki. Dalej jednak ta sama kaszka.
Jeszcze nie doszedłem do tego, co mnie skłaniało do oglądania kolejnych odcinków. Ciekawość to jedno, ale nie ma tam aż tylu 'wbijających w ziemię' momentów. Może to dobre dlatego, że jest lekko strawne i 'smakuje jak kurczak'.
Ten serial wciąga trochę jak książki, chcesz wiedzieć co dalej i kto kogo zabił. Ale książki mają swoje zakończenia, i napięcie rośnie w miarę czytania. A tu? cały czas ten sam poziom, a zakończenia nie widać.
No i co dalej?
Pozdrawiam
// choynka
_________________ Are you alive? How is it to be alive?
Dobrze, że wyraziłeś swoją opinie po obejrzeniu II serii, ale nie wiem po co zakładałes taki temat? Chyba tylko po to, żeby troche pozaśmiecac to forum... . Twoja wypowiedź swietnie pasuje do tematu "Wnioski i opinie po obejrzeniu II sezonu" - czy jakos tak... .
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo na co się trafi...
Stopien uzależnienia: Widz
Dołączył: 09 Sie 2006 Posty: 92
Wysłany: 2006-10-20, 05:00
Pytanie w sondzie dotyczyło zachowania rozbitków.
Odkrywczy nie będę.
Z jednej strony są rewelacyjni bohaterowie "główni" (indywidualne charaktery, ciekawe życiorysy) a z drugiej całkowicie nieracjonalni "statyści".
O ile na początu serii można było to pomijać i zrozumieć, tak wraz z rozwojem fabuły i kolejnymi odcinkami staje się zupełnie denerwujace.
Zobaczcie jak reagują "prawdziwi" ludzie na forum po każdym odcinku. Burza mózgów. Wymiana zdań. Pomysły. Zagadki. Ciekawość. A na wyspie echo.
Wyobraźcie sobie 40 osobową wycieczkę i nagle ktoś ginie. Ktoś widzi dym-wyrocznię. Białe niedźwiedzie w dżungli. I setki innych zjawisk paranormalnych. A na wyspie echo. Zero przejęcia. Zero zainteresowania.
W bunkrze jest woda, prąd, luksusy, wszystko czego tylko brakuje rozbitkom na wyspie... oczywiście na co to komu.
Niestety ta grupka statystów z dalszego planu swoim brakiem IQ momentami rozkłada ten świetny serial. A z każdym odcinkiem ich brak reakcji na otoczenie staje się coraz bardziej irytujacy. Wystarczyło umieścić część grupy w innym miejscu wyspy i problem przestał by istnieć.
Dla mnie nic dodać nic ująć. To jest serial i oglądam go takim jakim jest. Człowiek sam by się zachował inaczej w takich sytuacjach, a to nie o to chodzi. To jest film o nich, nie o nas. Ja się dobrze przy nim bawię i nie wnikam w nierealistyczność. A poza tym dorośli zachowują się inaczej niż dzieciaki, więc nie rozumiem dlaczego mieli by miesiącami dyskutować o czarnym dymie, ani co jest złego w wieszaniu prania. A co mają robić idiotycznie latać w kółko, czy przejawiać nadnaturalną aktywność? Poza tym Ci z drugiej części samolotu są bardziej aktywni (żywsi) od tej pierwszej. Dobrze że Ci pierwsi wnoszą trochę spokoju, a Ci drudzy zajmują się wymyslaniem super działań, jak wojsko.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2007-09-14, 15:43
Wczoraj jak oglądałem Losta na TVP to Charlie wspominał, że Sayid zabił niedźwiedzia polarnego. A z tego co pamiętam ( choć mogę się mylić ) to chyba Sawyer zastrzelił misia... Czy to błąd scenariusza ? Czy może Charlie był źle poinformowany ? Czy też to jednak arab zabił niedźwiadka ?
Wczoraj jak oglądałem Losta na TVP to Charlie wspominał, że Sayid zabił niedźwiedzia polarnego. A z tego co pamiętam ( choć mogę się mylić ) to chyba Sawyer zastrzelił misia... Czy to błąd scenariusza ? Czy może Charlie był źle poinformowany ? Czy też to jednak arab zabił niedźwiadka ?
Hehe, ja bym nie ufał polskim tłumaczeniom Szczególnie jeśli chodzi o TVP A poza tym, Sayid chyba też zabił niedźwiedzia, bo było ich kilka (ten co gonił Walta, ten co gonił Eko). Tak więc albo Sayid rzeczywiście zabił kiedyś niedźwiadka, albo źle przetłumaczyli
_________________ ...when The Good meets The Evil,
apocalypse starts...
Zdaję mi się że odkryłem bład twórców. Szef Locka z fabryki pudełek i szef Hurleya(a potem jego pracownik ) był w dwóch miejscach na raz. Przecież retrospekcje Locka w których był poniżany i Hurleya w których meteoryt walnął w kurczaki (tą restauracja) działy się mniej więcej w tym samym czasie. Jak mógł być w dwóch miejscach na raz? Kolejna tajemnica Losta czy błąd?
Skąd pewność, że obie rzeczy działy się w tym samym czasie ?
No właśnie, też się nad tym głowię i za cholerę nie mogę tego pojąć
pit - jak wywnioskowałeś, że działo się to prawie w tym samym czasie ? Chyba nie ze względu na pogodę ?
Szczerze mówiąc zaciekawiło mnie to. Ale sprawdzić nie mogę, bo nie mam sezonów na dysku, zgrałem na płytki, a płytki są gdzieś, a gdzie to nie wiem. Czekam na odpowiedź.
Wywnioskowałem to z tego że jak meteoryt trafił w restauracje to Hugo wrócił do domu i powiedział że leci do Australii. Musiało to być ok. 2-3 tygodni przed feralnym lotem. Zaś Locke gdy był poniżany przez szefa który czytał ulotkę z wycieczki Johna do Australii, to też musiało być 2-3 tygodnie przed katastrofą. Mogę się mylić co do tych tygodni ale na pewno było to mnie więcej w tym samym czasie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum