Ja tam w miare lubię Michaela, ale jesli by umarł/ odszedł z serialu (niepotrzebne skreslić) raczej bym nie "płakała". Żal by mi było bardziej Walta, bo co on by sam zrobił na wyspie? A tak to zaznaczylam : Nie, lubiłem/łam ta postać wtedy i nic się nie zmieniło
Jestem dopiero na etapie s2e8 , więc Michael jakoś szczególnie mi nie przeszkaza, ale też nie darzę go ogromną sympatią. Żal mi go z powodu sytuacji jaką miał ze swoją partnerką... ale też wkurza czasami jego zachowanie.
Taki byl z niego porządny chłop... . Pomocny i w ogóle... Miał swoje odchyły (zwłaszcza z Lockiem) Ale ja tez niepozwoliłbym zadawac się mojemu synowi z jakims walnietym nożownikiem... (gdybym miał syna) A to co zrobił.... to normalnie skreśliło go u mnie. Mógł to przecież załatwic inaczej... . Przynajmniej uwolnić Bena mógł niezabijając nikogo... . Mógł się umówic z rozbitkami i zrobili by naprawde dużą zasadzke na innych. Nie musiał nikogo zdradzac... .
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo na co się trafi...
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 445
Wysłany: 2006-11-27, 18:05
Zgadzam się z tym co napisał Andrew, na pewno Jack albo ktoś inny by coś wymyślił. Mogliby odzyskać Walta nie zabijając nikogo.Z początku mi nic nie wadził, ale pod koniec drugiego sezonu...
Zaznaczyłem opowiedź " Nie, nie lubiłem/łam tej postaci wcześniej i teraz"...
Na początku (tj. w pierwszej serii) zbytnio mi nie przeszkadzał, ale nie przepadałem za nim... można powiedizeć, że był obojętny.
Jednak, gdy zabił Ane i Libby, wkurzyłem się na niego i... (tak.. można powiedzieć, że) znienawidziełm. Według mnie Ana była jedna z lepszych (tutaj chodzi mi o ciekawszych) postaci, a Libby... żal, bo Hugo stracił swą ukochaną..
Mógł postąpić inaczej, lecz zazwyczaj bywa tak... najpierw strzelasz, potem myślisz.
_________________ I can disappear. Do U Believe Me?
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1659 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-11-27, 19:13
El Jacko napisał/a:
Zgadzam się z tym co napisał Andrew, na pewno Jack albo ktoś inny by coś wymyślił. Mogliby odzyskać Walta nie zabijając nikogo.Z początku mi nic nie wadził, ale pod koniec drugiego sezonu...
Jak wy to sobie wyobrażacie ? Przecież Ana była tam cały czas. Mike miał poprostu otworzyć drzwi i powiedzieć Benowi, żeby sobie poszedł ? A jakby miał wszystko wcześniej ustalać z Jackiem, to jak na mój gust Ben by się zczaił, że coś kombinują, a poza tym wątpie aby Hugo zgodził się iść z nimi.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 445
Wysłany: 2006-11-27, 23:00
PH3N-x napisał/a:
Jak wy to sobie wyobrażacie ? Przecież Ana była tam cały czas. Mike miał poprostu otworzyć drzwi i powiedzieć Benowi, żeby sobie poszedł ? A jakby miał wszystko wcześniej ustalać z Jackiem, to jak na mój gust Ben by się zczaił, że coś kombinują,
Ja nie napisałem, żeby Michael nikogo nie zabijał.Mogli by to jakoś ukartować, że akurat nikogo nie było i Mike go wypuścił, znaleźli by wiele rozwiązań i każde byłoby lepsze od tego, które wybrał Mike.
Wydaje mi się że Michael walczył o własnego syna.Zrobiłby dla niego wszystko,
nawet poszedł po niego do obozu innych.Jestem ciekawy,czy udało mu się odpłynąć
razem z synem z wyspy.Sądze jednak,że postać Michaela i Walta jeszcze nie raz
pokaże się w Lost.Pamiętacie,jak Walt powiedział Michaelowi,że inni to dobrzy ludzie
i tylko udają twardzieli?
[ Dodano: 2006-12-04, 10:21 ]
Podsumowując:nie mogę powiedzieć że nie lubię Michaela.Nie jest do mnie postacią
ciekawą,ale też nigdy wątki z Michaelem mnie specjalnie nie denerwowały.
_________________ Life is a bitch, you never know what will find
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączył: 28 Lis 2006 Posty: 88
Wysłany: 2006-12-09, 22:15
Micheal byl i jest zagubiony w kazdym tego slowa znaczeniu, dlatego doskonale rozumiem jego zachowanie. Sa rzeczy wyzsze niz ludzie- to podobno uczucia. Smierc Any Lucii nie byla bezsensowna, na Boga! Gdyby zostawil ja przy zyciu ona zrobilaby mu z dupy jesien sredniowiecza (prosze wybaczyc okreslenie), a Libby moglaby go wydac- on chcial tylko odzyskac syna, wszelkim kosztem. Nie po to czekal wiele lat na to zdarzenie, zeby teraz sie wahac. Ani go nie lubie, ani nie- to by bylo nieetyczne.
P.S.
Cytat:
Jednak, gdy zabił Ane i Libby, wkurzyłem się na niego i... (tak.. można powiedzieć, że) znienawidziełm.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 445
Wysłany: 2006-12-10, 15:06
Kalemusz napisał/a:
Gdyby zostawil ja przy zyciu ona zrobilaby mu z dupy jesien sredniowiecza
Chyba, że by nie uwalniał Bena to wtedy by się nic nie stało.
Cytat:
a Libby moglaby go wydac-
Jakby nie zabił Any to by nie miała nic na niego.
Kalemusz napisał/a:
Ani go nie lubie, ani nie- to by bylo nieetyczne.
Nieetyczne??A zabicie dwóch osób jest etyczne??Zdradził wszystkich by odzyskać syna.Poświęcił pięć osób(dwie zabił, a trzy zostały porwane przez niego), to byli jego przyjaciele.Nigdy w życiu bym takiego czegoś nie zrobił.Znał sytuacje i wiedział, że Inni chcą odzyskać Bena, więc mogli się wymienić nie zabijając nikogo.
Według mnie to co zrobił nie było moralne.Rozumiem to, że chciał odzyskać syna, ale do takiego czegoś nie powinien się posunąć.
Kiedyś, gdy spytałam mojej małej siostry jaka jest jej ulubiona postać, powiedziała, że Michael i Walt. Spytałam dlaczego, ona powiedziała: "Bo są dobrzy", a warto zaznaczyć, że mówiła to po obejrzeniu ostatniego odcinka 2 sezonu. Chyba nie zrozumiała całej sytuacji. Ja osobiście jestem obojętna w stosunku do postaci Michael'a, ale popieram El Jacko, bo sama nigdy bym się nie posunęła do tak skrajnego postępowania.
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączył: 28 Lis 2006 Posty: 88
Wysłany: 2006-12-16, 21:31
El Jacko napisał/a:
Rozumiem to, że chciał odzyskać syna, ale do takiego czegoś nie powinien się posunąć.
a ja uwazam, ze zapracowal na to, co zrobil. tych ludzi dopiero poznal, poza tym Walta kochal i staral sie, by byl przy nim od zawsze. Milosc do syna jest wieksza niz przyjazn do grupki ludzi- szczegolnie matyczna/ojcowska. Tak uwazam.
El Jacko napisał/a:
Według mnie to co zrobił nie było moralne
Moralnie nie bylo, ale to zlo konieczne- niestety.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 445
Wysłany: 2006-12-16, 22:08
Kalemusz napisał/a:
tych ludzi dopiero poznal,
Tych ludzi których dopiero poznał, to mu oni życie uratowali, a on się im tak odwdzięcza???To że kochał syna i zawsze chciał z nim być nie upoważnia go do zabójstwa i zdrady.Takie jest moje zdanie.
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączył: 28 Lis 2006 Posty: 88
Wysłany: 2006-12-18, 15:11
Alez, Jacko, masz racje! Trzeba jednak zrozumiec, ze milosc przyjazni nie rowna, a jego syn to najwazniejszy element jego zycia i moglby pozabijac wszystkich, byleby byc przy nim.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum