Ja bym wciskał aż się zmęczę życiem (koło 80)... no cóż... ciekawski mjestem co widać na każdym kroku... na forum też-pewnie zauważyliście, że jestem VIP'em... i znów ciekawość
Hmm...
Ja pewnie bym uwierzył...
Moze nie od razu, ale gdybym dłużej z nim przebywał i zobaczył, że się przebiera w kombinezon ochronny, cały czas gada o przycisku i robi aferę, aby wcisnąć ten guzik, to zdaje mi się, że bym mu pomógł.
Zresztą nie miałbym powodów aby myśleć, ze odstawia jakąś cholerną szopkę, bo po co?! Aby zrobić mi z mózgu wodę?! I tak nie dałoby mu to nic, bo tkwi na tej wyspie, tak samo jak ja...
Pewnie i tak nie miałbym wiele do zrobienia,. więc co 108 minut wpisywałbym kod.
_________________ I can disappear. Do U Believe Me?
Ja bym mu nie uwierzył chyba że by mi pokazał to wszystko. Ale za to miałbym gotowe żarcie, a w dżungli musiałbym je zdobywać. I w każdej chwili mogłoby mnie coś zaatakować Ale za to wciskanie guzika co 108 minut to strasznie nudna robota.
Hmm sadze ze bym nie uwierzył Calvinowi ale pomagał bym mu w pracy ratując świat a przy okazji starał sie nawiązać kontakt przez komputer z kimś. po uzyskaniu kontaktu z innymi spotkał bym się z nimi może wyjaśnili by o co chodzi z tym odliczaniem jak by nie wiedzieli to bym zaryzykował i nie wcisnął klawisza na czas i przeniósł sie do innych. Sadze ze nie zrobili by mi nic złego bo nie bylem członkiem dharmy i tyle może pomogli by mi wydostać sie z wyspy albo dali lokum ostatecznie zostać na takiej pięknej wyspie było by też przyjemnie
Wysłany: 2008-05-17, 21:17 Re: Czy byście uwierzyli???
pawlaQQ napisał/a:
Czy gdbyscie przypadkowo znalezli sie na wyspie... i Calvin zaciagnał by was do bunkru mowiac, że musicie z nim co 108 min wpisywac te liczby ... i w ten sposob bedziecie ratowac swiat.... byście uwierzyli ???? ... i przez całe swoje zycie ... zamiast probowac sie skontaktowac poprzez te urzadzenia z kims....???
Gdyby Kelvin był wystarczająco przekonujący... prawdopodobnie uwierzyłabym, że muszę co 108 minut wpisywać te liczby... Z pewnością zadałabym Kelvinowi masę pytać...
Gdybym faktycznie i ostatecznie uwierzyła... Prawdopodobnie po jakimś czasie pogodziłabym się z tym i wypełniała polecenia, jednakże w tym samym czasie próbowałabym szukać wyjścia z tej sytuacji. Szukałabym kontaktu z kimkolwiek poza Kelvinem, aby potwierdzić jego wersję, bądź też starałabym się odnaleźć jakąkolwiek inną personę, aby nie ufać ślepo słowom człowieka, którego nie znam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum