Proponuję byście w tym temacie wrzucali wiersze, prozę, opowiadania, rysunki itp zwiazane z Lostem, postaciami, które lubicie lub nie. Mam nadzieje, że topik nie umrze smiercią naturalną, a wam wena dopisze
W sumie wrzucajcie też inne, tematycznie z Lostem nie zwiazane, nie mniej uwzglednijcie w poście, że nie lostowe
Sa ma też coś spróbuje wykrzesać, bo tymczasem tylko nie lostowe mam
Dora na dzień dobry wysmażyłam wałśnie rym częstochowski mało poważny:
Wredna jestem niesłychanie i różowe mam ubranie.
Piękną buźke, nóżki też, taakie długie że „och ech”
Oczy cudne tak, że Boon spojrzał i już wpadł.
Robił wszystko, czego chciałm, dał mamonę.
Pleciałam. I na wyspie sie rozbiłam.
Tak, to wszystko Boona wina.
Miało byc Los Angeles, jest busz, niedźwiedź
Słońca wiele. Wiec korzystam póki mogę.
O! Już biegnie Arab jakiś, żeby coś mu przetłumaczyć.
Jakies bzdury, coś bez sensu. Dobranocki jakieś takie...
Ta francuzka daje słowo pod kopułą ma niezdrowo.
Bez wątpienia wiecie o kogo chodzi.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-01-25, 18:02
ale fajne....:) ja szczerze nie mam talentu do wierszy ani innych takich rzeczy...ale moze cos naskrobie...:) jak narazie czekam na inne a chodiz pewnie o Shannon
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-01-26, 14:41
dobra no to ja tu zamieszcze swoje haiku...:) nie wiem czy ktos wie co to jest...ale pisałam to na polski...tak więc...;) tylko to raczej związane z LOSTem nie jest hhehe
Haiku to nierymowany wiersz wywodzący się z Japonii.Treścią haiku stają się zaskakująco proste spostrzeżenia poety, opisującego równie proste rzeczy i zdarzenia. Z wierszy tych emanuje atmosfera refleksji, nakłaniając aby, tak samo jak autor, przystanąć na chwilę, w pełni odczuć otaczający nas świat i pozostawić zgiełk życia na boku, cały czas jednak żyjąc w tym zgiełku.
No więc tak:):
Gwieździsta noc
tysiące świecących lamp
a dusze ludzi ciemne
Słońce zasnęło
spadają gwiazdy
odeszła z nimi nadzieja
Ostatni liść spadł
radio przestało grać
kolejna bezsenna noc
Cztery puste ściany
samotność w duszy gra
nadeszła cisza....
No to narazie tyle...jakby ktos nie zczaił te 4 haiku nie są ze sobą powiązane
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Żaden ze mnie filolog, ale całkiem nieżle jak na czternastolatkę. Rymy mi nieco zgrzytają w. dwóch ostatnich. Haiku to abrdziej biały wierszyk i widze, ze chyba lekki dół miałaś gdy pisałaś, smutkiem z nich wieje. w sumie mnie tez poważniejsze rzeczy lepiej w steresie wychodzą Ale powtarzam naprawde nieźle biorąc pod uwagę latka.Poza tym poezja, to cieżki kaliber. A jak mówią praktyka czyni mistrza. Pisz, pisz dziewczyno
Wrzuce coś zupełnie niepoważnego. Jeda z moich pierwszych głupawek prozatorskich
Krwiopijca inaczej, czyli ballada o lekkim zabarwieniu wampirycznym
Tłusty nietoperz powolnym, ociężałam i nieco nieskoordynowanym lotem zmierzał do celu. Światło ksieżyca poetycko rozświetlało mroki nocy wypełnionej bzyczeniem komarów i kakofoniczną orkiestrą świerszczy.
Nietoperz czknął lekko. Zatoczył się, uderzył z impetem mysim nosem w kamienną ścianę jedynej wieży jedynego w okolicy zamku. Koziołkując malowniczo w powietrzu, spadał w gęste różane chaszcze zarastajace zamek. Czerwone kwiaty zadrżały lekko, zatrzęsły i zamarły na moment. Po chwili dobiegł z nich bełkot:
- Cholela! A ostsegał tatuś, zeby nie spijać z alkoholików.
Wraz z głośnym beknięciem z krzaków wyłonił się grubiutki, rumiany wampir. Wygładził pozaciąganą i upstrzoną plamami szatę, o orientalnym, purpurowym i mało twarzowym wzorku. Wyglądał w niej jak fanatyczny guru sekty religijnej, niemal. Efekt psuły rumieńce i znaczna nadwaga.
Splunął krwią. Otarł usta i pomacał rozbity nos. Zachrzęściło. Językiem poruszył wybity niemal kieł.
- Zes zalaza!
Zaseplenił z mocą i splunął ponownie. Tym razem kłem.
Postękujac i klnąc cicho pod nosem wszedł do domu w tradycyjny sposób.
Zamkowe wnętrze lśniło czystością. Meble z pewnością wygodne, ale wyjątkowo źle skomponowane, poustawiane były w najdziwaczniejszy i mało przewidywalny sposób.
Z pstrokatej, seledynowo - różowej kanapy, z cichym miałknięciem i zręcznoscia tura zeskoczył kot. Był równie spasiony jak jego właściciel i ryży. Konkretniej popielato - ryży. Popielato nieco mniej. Mruknął głośno, otarł się o krótkie, krągłe nogi krwiopijcy. Posłał mu mrugające, żółte,jednookie spojrzenie. Drugie, zielone niegdyś oko spowijało bielmo.
Rumiany wampir pogłaskał zwierzę, po czym przeszedł do błyszczącego błękitną politurą barku zrelaksować sie nieco po traumatycznym entre.
Potrząsając shakerem rzucił przez ramie do kota:
- Wies Bucefal, ci ludzie zdecydowanie za duzo piją...
Westchnął, popił Krwawą Mary. Skrzywił sie lekko, dodał do drinka więcej pieprzu. Poczerwieniał. Kichnął potężnie i zakrztusił się..
- Yyyyyyy.....
Dochodził powoli do siebie.
- Wlóce lepiej do Pinacolady....
Po chwili, z nowym drinkiem w dłoni wkroczył tanecznym krokiem do salonu. Odstawił szklankę na drewnianą ławę o lwich nogach. Nucąc pijackim falsetem Deszczową Piosenkę, począł stepować bezgłośnie, obutymi w ciepłe, pomponiaste bambosze stopami.
Bucefał prychnął głośno mocno zdegustowany. Znał Postumusa od lat blisko dziesięciu i wciaż nie mógł przywyknąć do jego drobnych dziwactw.
Krwiopijca w tanecznym piruecie opadał na pasiasta kanapę. Lekko zasapany zerknął na złotego rolexa, błyszczacego na nadagarstku. 6.66! Chwycił leżący na kanapie pilot. Włączył pięćdziesięcio calowy, plazmowy, płaski niczym naleśnik telewizor najnowszej generecji. Z błogim uśmiechem zadowolenia jął oglądać powtórkę 2456 odcinka "Słodkiej limfy czyli ballady o krwi prawdziwej"......
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-01-27, 10:11
heheh dzieki allisha...no ja mam dopiero 14 lat ale gdybys zobaczyła jak moje niektóre kolezanki piszą bedąc w moim wieku....:D hehe a co do twojego tego tekstu...to naprawde suuuper...:D:D:D hehe najlepsze jeest "...jął oglądać powtórke 2456 odcinka "słodkiej limfy czyli ballady o krwi prawdziwej"....lol sama to wymysliłas??? ;) nieźle pozdrawiam
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-01-27, 15:12
Srebrzysty księżyc
szumiące morze
samotna dusza w łodzi
Jak płynie strumień
tak wyruszył
z bagażem pełnych snów
w nieznane...
Młode pąki
splecione konary drzew
nowe nadchodzi życie
no i tyle pozdrawiam a inni tez by mogli cos pododawac;) Allisha widze ty masz talent napisz cos jeszcze zwiazanego z LOSTem bo innym widze cos kiepsko idzie ;]
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum