Ludzie Jack zdecydowanie nie. On tylko ich leczy i robi to o co go poproszą. Nic ponadto. Traktuje to prawie jak swój obowiązek. Ja stawiam na Lock'a przynajmniej w sezonie 1 w drugim już troche mniej. Nie zajmuje się nimi jak dziećmi. On poprostu daje ludziom do myślenia tak aby sami odnaleźli własną drogę a to chyba najważniejsze. Nie zapominajmy też ile zrobił dobrego swoimi rękami. Kołyska, polowania itp.
_________________ LOSTy LOSTami ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie
Zgadzam się z Chaves, po za tym Jack... jako jeden z pierwszych rozbitkow stracil nadzieje na ratunek, co moim zdanime jest bardzo złe. Nadzieja, mimo wszystko, jest ważna w zyciu czlowieka. Jako lekarz skladal przysiege, ze będzie leczyc ludzi, wiec to jest jego obowiazek. Nawet duchowo , na wyspie.
Fakt, Jack zrobil duzo dobrego, ale na pewno nie nazwal bym go najbardziej pomocna osoba.
Jak dla mnie Sun, Locke i Sayid
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1631 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-05-30, 12:35
Eh, ale Dżak zawsze był taki, nie dawał złudnej nadziei. A ojciec go przekonywał, że lepiej aby pacjent wiedział, że ma chociaż 1% szansy. Przecież w 1 sezonie to Dżak był taki zabiegany, to tu, to tam, wszystkim starał się pomóc. Mam wrażenie, że wasza ocena jest głównie motywowana 2 sezonem, bo co tu dużo mówić, pomysły Dżaka są beznadziejne, a jemu coraz mniej rzeczy wychodzi. Ale i tak uważam, że dla rozbitków zrobił najwięcej.
Co do Locke'a, to niby polował, ale ile on tych dzików upolował ?? Niby se tam tak chadzał na polowania, a potem po odkryciu włazu, to ich tylko okłamywał, a że dziki sobie poszyły na drugi kraniec wyspy.
_________________ Under the bridge downtown Is where I drew some blood
Under the bridge downtown I could not get enough
Under the bridge downtown Forgot about my love
Under the bridge downtown I gave my life away
Hehe... ja Jacka nie lubie od pierwszego sezonu, takze jesli chodzi o mnie, to nie prawda jest, ze nie uwazam go za najbardziej przydatna osobe, przez drugi sezon.
CHoc prawda, ze 2 sezon sie do tego przyczynil
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Cze 2006 Posty: 14 Skąd: From island
Wysłany: 2006-06-24, 11:55
Ja wybralam Charliego oczywiscie. Jestm pod wrazeniem, jak z narkomana stał sie w tak odpowiedzialnego mezczyzne. Chce chronic Aarona i Claire, zawsze im pomoaga i najwazniejsze ze chce sie zmienic
_________________ To be lost... To be together
Forever...
Nie przepadam za Jackiem, ale patrząc obiektywnie pomaga sporo na wyspie. Może i traktuje to jak obowiązek, ale nie zmienia to faktu, że niejednej osobie ocalil tylek. Często też udziela wsparcia psychicznego, a to przecież jest istotne na wyspie. Mówię glównie o pierwszym sezonie, bo w drugim przedstawil się już w bardziej negatywnym świetle.
Poza tym za anioly wyspy uważam Sayida i nie wymienioną w ankiecie Kate.
Ja się zgadzam z Farabelem Charlie zrobił się odpowiedzalny!
A tak od siebie też zgadzam się z Veą.
Jack pomaga wszystkim.
Daje przynajmniej nadzieję!!!!!!!!!
Jak dla mnie... Wybór wydawałby się prosty...
To, że Sun prowadzi ogródek i jest miła dla wszystkich nie czyni z niej Anioła...
Michael pod aniołka nawet nie podchodzi...
Boone... bardziej to wg mnie kandydat na ofiarę roku.
Charlie ? Hmmm... no jest sympatyczny, ale żeby od razu anioł ?
Jack mógłby zasługiwać na miano anioła, jednakże jego częste złe zachowanie i postępowanie wyklucza to.
Locke i Sayid... Dwa aniołki po przejściach.
Dlaczego Locke ? W swoim życiu dużo wycierpiał, nadal wierzy w dobrych ludzi, ma umiejętności, które wykorzystuje dla dobra ogółu, zawsze służy dobrą radą i pomocą. Święty nie jest, ale któż nie popełnia błędów?
Sayid również wiele zła w swoim życiu uczynił... ale na wyspie jest osobą, która wielokrotnie pomagała swoją wiedza i doświadczeniem... jest odważny, chce pomagać i czyni to jak najlepiej potrafi.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 10 Lut 2006 Posty: 290 Skąd: Z lodu i ognia.
Wysłany: 2008-05-17, 15:17
Dziwne, że do tej pory jeszcze nie oddałam swojego głosu w tej ankiecie...
Głos oddałam na Sayida i Charliego, Dlaczego?
Sayid przypomina mi taką złotą rączkę, chętny do pomocy, miły i tak ogólnie jest elegancki
Charlie bardzo się zmienił przez te wszystkie odcinki. Dojrzał, przeżył trochę na wyspie i może to go nauczyło jak postępować.
_________________ Bóg mnie stworzył a szatan opętał...
Na zawsze będę święta i przeklęta...
Zdradliwa i wierna...
Kochana i wredna...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum