Wysłany: 2006-12-14, 12:39 Artykuły o gwiazdach serialu "LOST"
Artykuły
Nie ma jeszcze takiego tematu a wydaje mi się dość ciekawy. Można tutaj umieszczać wywiady z aktorami, informacje o nich znalezione w internecie, lub w gazetach.
Na początek artykuł znaleziony na onecie przedstawiający nam Michael’a Emerson’a, który wciela się w postać serialowego Benjamina Linusa, znanego także jako Henry Gale.
Michael Emerson, aktor znany z serialu "Zagubieni", wciąż nie może się przyzwyczaić, że obcy ludzie podchodzą do niego, aby powiedzieć mu, jak bardzo go nie lubią.
A odkąd pojawił się w obsadzie "Zagubionych" jako Henry Gale, zdarza się to – jak sam przyznaje - dość często. W serialu gra przerażająco spokojnego (niczym Hannibal Lecter) przywódcę tajemniczych Innych, którzy zamieszkują wyspę.
Opowiada o zdarzeniu sprzed kilku tygodni, gdy przechodził przez kontrolę na międzynarodowym lotnisku w Honolulu. Przyleciał właśnie na Hawaje, gdzie kręcone są zdjęcia do serialu. Zwróciła na niego uwagę celniczka, która na chwilę oderwała się od szukania płynów i żelów. - Spojrzała na mnie i mówi: "O, ty taki-owaki! Nie znoszę cię, jesteś bardzo, bardzo zły!" – wspomina 51-letni Emerson. – A potem się zaśmiała. Ludzi chyba bawi fakt, że stają oko w oko z postacią z serialu.
Początkowo, jego wątek miał się pojawić w tylko trzech odcinkach. Potem postać grana przez Emersona (ostatnio dowiedzieliśmy się, że naprawdę nazywa się Benjamin Linus) stała się jedną z najważniejszych i najbardziej intrygujących w serialu. Jest enigmatycznym, a czasem brutalnym przywódcą skomplikowanej operacji badawczej na nieznanej nikomu wyspie. Początki i powody rozpoczęcia projektu są, mówiąc oględnie, niejasne. Pod koniec ostatniego sezonu serialu, gdy jego grupa zastraszyła i zabiła kilkoro ocalałych z katastrofy ludzi, ktoś zapytał postać Emmersona: "Kim wy jesteście?". "Tymi dobrymi" - odpowiedział.
I może tak jest, Emerson sam nie wie. Ale – podobnie jak rzesze zagorzałych fanów serialu – lubi spekulować na temat swojej postaci i możliwych wyjaśnień tego, co dzieje się na wyspie. - Myślę, że Inni mają jakiegoś potężnego przeciwnika – mówi. – Nie jestem jednak pewien, kto to jest. Może są komandosami, walczą w jakiejś partyzanckiej wojnie? Może przeciwko swoim dawnym sojusznikom? Warto się też zastanowić, czym jest ta cała wyspa. Co to za eksperyment? Czym jest Inicjatywa Dharma? Co się tam działo przez te wszystkie lata? Fajnie jest na ten temat pokombinować.
Kolejna, krótka seria odcinków "Zagubionych" dobiega właśnie końca (kilka nowych odcinków będzie gotowych w lutym). Postać grana przez Emersona znajduje się na przecięciu kilku ważnych wątków – dowiemy się na przykład, czy przeżyje operację usunięcia guza, oraz jak zakończy się bunt dowodzonych przez niego Innych.
Henry Gale (czyli Benjamin Linus) to główny wątek dyskusji na wielu forach internetowych. Zaintrygował widzów, odkąd się pojawił – z początku udawał zagubionego pilota balonu, pozwolił się złapać, a nawet torturować przez domniemanych pozytywnych bohaterów serialu. Najwięcej zaś emocji wzbudzają jego oczy – szare, wyraziste, a gdy jest zły, nad wyraz przenikliwe. (…)
- Wiele pokoleń seryjnych morderców nauczyło nas, że najbardziej powinniśmy uważać na przeciętnie wyglądającego, nijakiego gościa z sąsiedztwa – mówi Emerson, który w 2001 roku zdobył nagrodę Emmy za rolę równie paskudnej postaci, zadeklarowanego mordercy w serialu "The Practice".
- Mam na ten temat teorię, choć może to są pomysły, które mnie samemu pochlebiają – ciągnie. – Myślę, że kultura amerykańska podejrzliwie traktuje słowa i wygłaszanie mów. Nie lubimy gaduł, wolimy tych, którzy coś robią. Cieszy nas więc, gdy okazuje się, że serialowy gadający typ to czarny charakter. Jeśli ktoś mówi i zachowuje się łagodnie, a jednocześnie stosuje przemoc, tworzy się wokół niego interesujące napięcie. Zawsze czułem – tłumaczy swoje podejście do roli Henry’ego Gale’a – że nie powinienem za dużo o nim ujawniać, tylko przenosić uwagę na to, co dzieje się obok i wokół niego. I rzeczywiście - im bardziej "znikam", tym bardziej się mnie boją.
Producenci "Zagubionych", Damon Lindelof i Carlton Cuse, widzieli Emersona w "The Practice". Wystąpił gościnnie w odcinku napisanym przez Davida E. Kelleya.
Lindelof wspomina: "Szukaliśmy właśnie pomysłu na postać przywódcy Innych i postanowiliśmy, że użyjemy tego samego triku, co Kelley w »The Practice«. W jednym odcinku przekonamy widzów, że jest on kompletnym szaleńcem, w następnym pomyślą, że jednak zostali wprowadzeni w błąd."
Emerson dorastał w Toledo, w stanie Iowa. Studiował aktorstwo na Drake University w Des Moines. W 1976, po ukończeniu studiów, przeprowadził się do Nowego Jorku, żeby tam rozpocząć karierę aktorską. - Nie miałem o tym najmniejszego pojęcia, nie miałem też przyjaciół, którzy by mi powiedzieli, co mam robić – opowiada. – Porzuciłem więc marzenia o aktorstwie i starałem się o tym nie myśleć. Trochę to bolało…
Po jakimś czasie zaczął pracować jako rysownik i ilustrator, "nie zdając sobie sprawy, że to równie trudny sposób zarabiania na życie jak aktorstwo". Był jednak w tym dobry - tak dobry, że został stałym współpracownikiem "The New York Timesa". - Nieźle sobie radziłem – wspomina. – To była ciężka praca. Jestem obsesyjnie dokładny, więc rysowałem tak wolno, że finansowo nie miało to sensu. Męczyłem się przez tydzień nad obrazkiem, za który mogłem dostać 100 dolarów. Im więcej więc pracowałem, tym byłem biedniejszy.
W roku 1980 wyjechał na Florydę. Tłumaczył sobie, że robi to dla kobiety, że dość ma samotnego życia rysownika. Prawdziwym jednak powodem, przyznaje dziś Emerson, było to, że chciał wrócić do marzeń o graniu. Zaczął występować w teatrze w Jacksonville, a między rolami chwytał się wszelkich prac, które mogły mu dać zarobek - był ogrodnikiem, stolarzem, malował domy. Wreszcie doszedł do poziomu teatrów regionalnych, jeździł z przedstawieniami po całym południu Stanów.
Potem, po roku dodatkowej nauki na Uniwersytecie Alabamy, wrócił do Nowego Jorku. Był rok 1995, Emerson miał 40 lat, był mądrzejszy, bardziej pewny siebie – i znacznie bardziej wytrwały. W 1997 zaczął się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby wrócić do teatrów regionalnych – i wtedy właśnie dostał główną rolę w przedstawieniu "Gross Indecency" Moisesa Kaufmana, historii Oscara Wilde’a. Krytycy ocenili sztukę bardzo wysoko, przedstawienie ruszyło więc w tournee po całych Stanach, a kariera Emersona zaczęła nabierać tempa. Występował na Broadwayu (…), i zaczął pojawiać się w kinie i w telewizji – zawsze w rolach niegodziwców. I tak trafił do obsady "The Practice".
Kiedy skończy się jego kontrakt w "Zagubionych", Emerson zamierza wrócić do Nowego Jorku. - Teatr mnie ocali – odpowiada na pytanie, czy nie boi się, że do końca życia będzie obsadzany w rolach czarnych charakterów. – Sztuki, w których gram - Szekspira, Ibsena czy O’Neilla - pozwalają mi wcielać się w różne postaci (…)
Kiedy zaś może pożegnać się z popularnym serialem? Emerson nie ma pojęcia. - Nierozważnym byłoby zbytnio się do tego wszystkiego przyzwyczajać – mówi o swoim życiu na Hawajach, gdzie kręcony jest serial. – Show biznes w ogóle, a ten serial w szczególności, pokazują, że nic nie trwa wiecznie. A jeśli gra się kogoś złego, to w każdym odcinku może ci się coś przytrafić i w końcu, mogą cię uśmiercić. Nie trzeba zresztą zmieniać całej fabuły, żeby się mnie pozbyć…
[ Dodano: 2006-12-31, 02:51 ]
--------------------------------------------------------------------------------------------
A tutaj mam wywiad z Matthew Fox'em, który wciela sie w postać Jacka. Wywiad znaleziony na jednej stronie internetowej... .
WYWIAD Z MATTHEW FOX'EM.
1. Czy postać w jaką się wcielasz w Zagubionych przeżyje czy umrze? W końcu w tym serialu wiele postaci zginęło.
Muszę przyznać, że chciałbym pożyć jak najdłużej. Zabawne jest to, ze jeżeli na minutę opuszczam plan, prasa zaczyna spekulować, że jestem znużony pracą przy serialu, że chcę zostać wielką gwiazdą kina i że dlatego muszę zginąć w serialu. Prawda jest taka, że ja kocham, LOST.
2. A czy rola ma znaczenie? Matthew McConaughey ma w "We are Marshall" znacznie większą role.
Nigdy nie patrzę na to w ten sposób. Dla mnie najważniejsza jest historia. jeżeli mam tylko asystować z walizką, niech tak będzie. Po prostu kocham filmy z kompletna i emocjonującą fabułą.
3. Jak ci się żyje na Hawajach, gdzie kręcicie Zagubionych?
Moja rodzina jest tutaj szczęśliwa. Mam dwójke dzieci, to dla nich świetne miejsce do dorastania. Maja 9 i 5 lat. Podoba mi sie tu, bo dzieci spędzają dużo czasu na zewnątrz. Mieszkamy w poblizu plaży, gdzie mozna dotknąć wolności, czego nie mozna powiedzieć o duzym miescie. Ja dorastałem w Wyoming. Było tam bardzo duzo miejsca i to kocham w Hawajach.
_________________ Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo na co się trafi...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum