Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-04-01, 10:13
Ja bym mu pewnie uwierzył, ale nie pozostawiłbym tego tak, że mam wpisywać te liczby i tyle, wypytywałbym sie go o to co sie tu dzieje, może nawet bym go zostawił w tym bunkrze i wybrał sie na przechadzke po wyspie, żeby coś znalesć...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-04-01, 12:32
Myślę, że bym nie uwierzyła, ale to nie zmienia faktu, że pewnie wciskałabym ten nieszczęsny klawisz. A w między czasie biegałabym po dżungli i szukała odpowiedzi . Tak przynajmniej sądzę, siedząc w domu przed kompem
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 20 Dołączyła: 25 Mar 2006 Posty: 341 Skąd: z Katowic
Wysłany: 2006-04-01, 13:01
PH3N-x napisał/a:
wypytywałbym sie go o to co sie tu dzieje, może nawet bym go zostawił w tym bunkrze i wybrał sie na przechadzke po wyspie, żeby coś znalesć...
Ale on chyba niewiele wiedział. Pokazali mu film i cześć
A z Twoich przechadzek po wyspie wynikło by tyle co nic, może nawet zaatakowałby Cię jakiś niedźwiedź polarny i to byłoby wszystko
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączył: 15 Lut 2006 Posty: 20
Wysłany: 2006-04-01, 15:03
Z tego co mowil Desmond jackowi i reszcie nie wiadomo nic, bo moze sam desmond nie wiedzial zbyt wiele, chociaz niewieze ze ktos moglby siedziec z druga osoba tyle czasu i nie dowiedzec sie nic wiecej.
Ja natomiast podszedl bym do tego dosyc sceptycznie... jakby mi calvin nie chcial dokladniepowiedziec wszystkiego co wie topewnie wzial bym pokryjomu strzelbe ze "zbrojowni" i przylozyl mu lufe do tego zakichanego komputera i jakby nie wygaldal wszystkiego, albo nie zaczal by strasznie krzyczec zebym tylko tego nie robil [co by pokazalo ze wierzy w to ze musi to wciskac] to pociagnal bym za spust i nic nie zostalo by z tego komputerka i wiedzial by ze zawsze robie to co mowie. A wtedy by juz sie okazalo co sie stanie gdy nie nacisniesz guzika....
_________________ "Jest tylko cienka czerwona linia między rozsądkiem a szaleństwem"
- pasuje do LOST idealnie....
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-04-01, 15:19
Einsteino, to jestes typowy Dżak
Po obejrzeniu filmu zacząłbym szukać tych pozostałych bunkrów, jakbym na natknął na niedźwiedzia to bym spie**alal spowrotem do bunkra, choć i tak by mnie to nie zniechęciło i wtedy bym jeszcze bardziej naciskał na Calvina.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 30 Mar 2006 Posty: 59 Skąd: bunkier the swan
Wysłany: 2006-04-09, 13:12
Mówicie że byście go olali ale tak naorawde nie wiadomo ,, co innego teraz sobie myśleć o tym a co innego na takiej wyspie z othersami i nie wiadomo jeszcze z czym
ja bym się nad tym długo zastanawiał .....
Co do mojego zdania...pewnie kilka razy bym wciskał, aż potem zaczął bym się zastanawiać co się stanie jak tego nie zrobie. Znając mnie pewnie, jakiegoś ranka bym nie wpisał liczb, ponieważ byłbym ciekaw (ciekawość-1 stopień do piekła, numery i klawisz ratują świat. Ciekawy zbieg okoliczności). Myśle, że Locke po tym co zobaczył, gdy podobno Henry nie wpisał liczb, będzie to chciał powtórzyć w samotności, aby jeszcze raz przyjrzeć się temu co widział.
_________________ -L--lubie
-O--oglądać
-S--serial
-T--ten
by Matashow ®
Raczej bym nie uwierzyła, bo jak wciskanie guzika miałoby uratować świat? Przed czym? Gdyby odpowiedział mi na te pytania, to może bym się zgodziła. Chociaż trudno byłoby mi opuścić rodzinę i znajomych. Dużo ważnych spraw trzyma mnie w tym świecie i nie mogłabym ich zaniedbać.
No kazdy bedzie mowil , ze by nie uwierzyl, ale tak szczerze, gdybyscie byli na wyspie, gdzie mieszkaja Inni ktorzy was atakują, jakieś potworki i inne postacie rodem z powiesci Danikena, to mysle, ze bylibyscie sklonni uwierzyc, ze taki maly guziczek, ze te magiczne cyferki, moga uratowac swiat
swiat? Czemu świat? Mnie by pchało do wciskania guzika jedno - że mi się może zawalić wszystko na głowę Ogólnie ciężko mi powiedzieć, co by bylo gdyby, ale z jednej sotrbny bym może wszystko olała, z drugiej - zawsze to coś "stałego" na tej zwariowanej wyspie. Ja wiem, w jakiej kondycji psychicznej bym była?
A co do zagadki bunkra - chyba bliższa bym jej była w samym bunkrze niż poza nim. Ca;lvin coraz bardziej wydaje mi sie postacia conajmniej mityczna - moze to bylo widzenie Desmonda jakies, albo facet juz dostal takiego wariactwa, ze tylko belkotal? No a film potwierdzal przynajmniej czesc z jego belkotu, wiec Desmond uwierzyl..
Ja bym może na początku i uwierzył. Pod wpływem emocji nie zwracałbm uwagi na takie szczegóły czy ratowanie w ten sposób świata to prawda, czy nie. Może potem zacząłbym się nad tym zastanawiać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum