Draniem, jak draniem, ale zawiodłam sie na nim. Nadia miała klasę, ideały, które niemal kosztowały ją życie. przy takiej kobiecie Shannon i zapewne nie tylko ona wypada blado i nijako. Zupełnie nie rozumiem Saida, ze tak szybko i wybór taki a nie inny Ogólnie ten wątek zazgrzytał mi mocno.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Każdy jest sobą. To że Shannon nie była idealna nie znaczy że nie była nic warta. Wielu egoistów zaludnia ten świat, a to że czasem zdarza się im spotkać kogoś, kto mógłby odmienić ich zachowanie choć w najmniejszym stopniu nie jest czymś złym.
Poza tym... Jedna jest miłość na świecie? Sayid może kochał Nadię, no ale nie znaczy że musiał przez całe życie patrzeć na jej zdjęcie i zdychać.
A po Shan na pewno sobie kogoś znajdzie... Byleby nie tak od razu, bo by to trochę raziło <lol>
_________________ Prawo Maleka: Najprostsze myśli formułowane są w najbardziej skomplikowany sposób.
Eh...
moze i by sie udal gdyby nie Ana-Lucia...
Sami obejrzcie... biedna Shannon... no i Sayid...
Ponoc rezyser ja usunol bo robila na planie co chciala... byla wnerwiajaca...
Ja lubiłam Shanone. I nie macie racji mówiąc, że była plastikową lalą. Ona też wiele przeżyła przed katastrofą tego samolotu. Nie miała matki, tylko macoche która ją nienawidziła. Umarł jej ojciec i została sama. Każdy ma jakieś uczucia, według mnie to ona się bała że ktoś znów ją zrani i jej zachowanie było taką obroną przed tym. Przecież Saywer także był niezbyt przyjaznie nastawiony do reszty rozbitków, zabrał rzeczy, które kiedyś należały do innych. Nie bedę przytaczać jego niektórych zachowań, które były tak podobne do Shanone. A jego jakoś większość uwielbia.
No bo wiesz Alex... Większości dziewczynom podoba się Sawyer (chociaż ja do nich nie należę )
Uważam że charakter Shannon miał wiele wspólnego z tym, co przeszła. Po śmierci bliskiej osoby człowiek zamyka się w sobie i odgradza od innych. A dodatkowo nie chciała od nikogo pomocy, więc nie miała jak się zmienić...
_________________ Prawo Maleka: Najprostsze myśli formułowane są w najbardziej skomplikowany sposób.
też tak sadzę.. że w jakimś sensie to miało wpływ na to jaka Shannon była w życiu codziennym.... a teraz juz nie jest niestety..szkoda mi jej tak samo jak Boone.... a z Sayidem.... facet to przeżył...
_________________ MÓJ SPOSÓB MYŚLENIA OSIĄGA GORZKI KONIEC...
WSZYSTKIE MOJE UCZUCIA SIĘ ODKLEJAJA.... !!!
Draniem, jak draniem, ale zawiodłam sie na nim. Nadia miała klasę, ideały, które niemal kosztowały ją życie. przy takiej kobiecie Shannon i zapewne nie tylko ona wypada blado i nijako. Zupełnie nie rozumiem Saida, ze tak szybko i wybór taki a nie inny Ogólnie ten wątek zazgrzytał mi mocno.
Dobrze myślisz zgadzam się ...
Sayid powinien pamiętać o Nadii,
a nie powinien nawet zwrócić uwagi na takiego pokemona jak Shanon,
która przy Nadii to "nic"!
[ Dodano: 2006-02-16, 16:44 ]
Alex napisał/a:
Ja lubiłam Shanone. I nie macie racji mówiąc, że była plastikową lalą. Ona też wiele przeżyła przed katastrofą tego samolotu. Nie miała matki, tylko macoche która ją nienawidziła. Umarł jej ojciec i została sama. Każdy ma jakieś uczucia, według mnie to ona się bała że ktoś znów ją zrani i jej zachowanie było taką obroną przed tym. Przecież Saywer także był niezbyt przyjaznie nastawiony do reszty rozbitków, zabrał rzeczy, które kiedyś należały do innych. Nie bedę przytaczać jego niektórych zachowań, które były tak podobne do Shanone. A jego jakoś większość uwielbia.
To, że Shanon wiele przeżyła nie zmieni tego,
że była damusią i nią pozostanie =P
NIe lubie Shanon. Co więcej sądzę że im się nie uda. Ale głosowałem na tak bo to by znaczyło ż ecały pobyt na wyspie miał na nią jakiś dobry wpływ.
A co do
Alex napisał/a:
Ja lubiłam Shanone. I nie macie racji mówiąc, że była plastikową lalą. Ona też wiele przeżyła przed katastrofą tego samolotu. Nie miała matki, tylko macoche która ją nienawidziła. Umarł jej ojciec i została sama. Każdy ma jakieś uczucia, według mnie to ona się bała że ktoś znów ją zrani i jej zachowanie było taką obroną przed tym. Przecież Saywer także był niezbyt przyjaznie nastawiony do reszty rozbitków, zabrał rzeczy, które kiedyś należały do innych. Nie bedę przytaczać jego niektórych zachowań, które były tak podobne do Shanone. A jego jakoś większość uwielbia.
To nie usprawiedliwia jej za rzeczy które robiła bratu.
Shannon jest a raczej była pedantką taka lalunia, troche mnie nawet wkórzeła... Myśle, że dobrze się stało, że Sayid kochał Shannon.... ale teraz ma depreche po jej śmierci
Po tym co spotkało Shannon, nie dziwię się, że taka była...
Związek z Sayidem ją zmienił... szkoda, że tak póżno...
_________________ '...So why do you fill my sorrow,
With the words you've borrowed...
From the only place (that) you've known...
And why do you sing Hallelujah
If it means nothing to you...
Why do you sing with me at all?...'
No więc moi drodzy od poczatku Shanon wydawała mi się rozpieszczoną dziewczynką. Said od razu wpadł mi w oko, jest wręcz boski. Super facet i jak tylko była pierwsza scena na której Shanon i Said byli razm od razu wiedziałam że będą razem. Sama logika to podsuwa ona po smierci brata jest zagubiona i samotna, on silny i opiekuńczy niestety los i produceńci(wsptentni) uśmiercili ją. Chamy jedne od razu znienawidziłam ta Ane su*** uśmierciła super Shanon małpa wstrętna i co teraz Said pocznie??? Bedzie zrospaczony ja juz się zapoatrzyłam w husteczki bo sie popłacze na 6 odcinku Pozdro dla wielkich fanów serialu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum