Kiedyś "Henry" mówił, że Lock jest jednym z tych "dobrych" czy jakoś tak...Hurley może też jest tym "dobrym", i dla tego Libby mu pomogła, a Zake, Henry i reszta uwolinili go i kazali wrócic do obozu. Być może się mylę, ale jeśli byłaby wraz z Innymi, byłoby to chodzby troszeczkę bardziej podkreślone, w którymś z sezonów.
Stopien uzależnienia: Widz
Wiek: 27 Dołączył: 28 Maj 2006 Posty: 88 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-07-09, 13:34
PH3N-x napisał/a:
Co innego pić z kimś obcym, a podarować komuś obcemu łódź. Ojciec Jakca mógł kupić Sojerowi butelke wódki, bądź na odwrót. A to nie to samo co łódź.
Ktos pytal o prawdopodobienstwo, wiec po prostu odpowiadam - uwazam, ze jest ono rownie astronomiczne dla wielu sytuacji w serialu, rowniez tych porownywanych. Abrams ma swira na punkcie takiej przypadkowosci, nawet zupelnie absurdalnej i niemozliwej, wiec nie dopatrywalbym sie w Libby wspolpracownika Innych na bazie tego spotkania. Poza tym, z tego, co pamietam, to Desmond sam wpadl na pomysl, zeby pokazac ojcu Pen swoja wartosc przez wziecie udzialu w jego regatach. Nie bylo tak, ze Libby przyszla i powiedziala Desmondowi: "Hej, wygladasz na takiego, co musi cos udowodnic... Mam pomysl, wygraj wyscig, a tak przy okazji - tu masz lodz". Scena dialogu miedzy nimi jest po prostu slaba merytorycznie czy tam logicznie, co tu kryc, a bazuje na hasle "love conquers all" i to wystarcza pewnie w 100% Amerykanom. A ze Polacy wesza "uklad", no to wiadomo nie od dzis.
Gwalchjuni - tyle, że Libby w moim odczuci podejrzana jest w jeszcze jednej sytuacji. Kiedy niesiono Sawyera na noszach A.L, Eko, Bernarda, Libby i Cindy, Inni porwali właśnie tą ostatnią, a kto powiedział, że Libby jakoś nie ogłuszyła Cindy lub coś w tym stylu ?
_________________ -L--lubie
-O--oglądać
-S--serial
-T--ten
by Matashow ®
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-07-09, 17:00
Gwalchjuni, ale co ma do tego to, że Des sam się zdecydował na regaty ? No, zdecydował się ale nie miał łodzi, aż tu nagle Pan Widmore podsunął mu Libby której akuratnie umarł mąż i ma ona łódźna zbyciu, daje ją Desmodnowi, ten rusza w rejs, i Pan Widmore go ściąga na wyspę i trzyma go tam, tak aby Pen go nie znalazła. - w sumie to nie mam pojęcia dlaczego mógłby chcieć sprowadzić Desmonda na wyspę, motyw z tym aby był jak najdalej od Pen mi tylko pasuje.
W takim razie Pan Widmore musiałby mieć jakiś związek z wciskaniem klawisza, bo sprowadzając Desmonda na wyspę wiedział, że go tam na dłużej przytrzyma.
Bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę wcześniejsze ...uwagi na jego temat. Poza tym jeżeli organizował wyścig dookoła świata to musi mieć "troche" kasy.
Stopien uzależnienia: Widz
Wiek: 27 Dołączył: 28 Maj 2006 Posty: 88 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-07-09, 17:44
I ja sie jeszcze dziwie, ze Kaczynscy maja takie poparcie w tym kraju... Pytanie jest takowe: do jakiego stopnia jestescie w stanie uwierzyc, ze ktos czyta w myslach Desmonda? Przeciez Des nie powiedzial Widmore'owi, ze zamierza plynac na regatach. Sadze, ze to byl jego plan, dosc skryty. Wiec skad ktokolwiek mogl wiedziec, ze potrzebuje lodzi i to w tym celu wlasnie? I tylko nie snuc mi takich smutnych teorii, ze Des pewnie musial komus powiedziec - czego nie widzielismy, to mozna sobie dorysowac w jakikolwiek sposob zywnie sie podoba, a i tak nie dojdziemy do tego.
Co do noszy, Cindy etc. to tylko domysly. Rownie dobrze moge powiedziec, ze to Cindy wspolpracowala z Innymi i po wykonaniu jakiejs misji, "ulotnila sie".
I ja sie jeszcze dziwie, ze Kaczynscy maja takie poparcie w tym kraju... Pytanie jest takowe: do jakiego stopnia jestescie w stanie uwierzyc, ze ktos czyta w myslach Desmonda? Przeciez Des nie powiedzial Widmore'owi, ze zamierza plynac na regatach. Sadze, ze to byl jego plan, dosc skryty. Wiec skad ktokolwiek mogl wiedziec, ze potrzebuje lodzi i to w tym celu wlasnie? I tylko nie snuc mi takich smutnych teorii, ze Des pewnie musial komus powiedziec - czego nie widzielismy, to mozna sobie dorysowac w jakikolwiek sposob zywnie sie podoba, a i tak nie dojdziemy do tego.
O "WIELKI" może przestaniesz wkońcu się wywyższać !? Skąd Widmore wiedział o tym, że Des chce wziąść udział w regatach ? Widmore to zamożny człowiek i o Desie wie wszystko, bo nie chce dopuścić do tego aby ten spotykał się z Pen. Tak samo wiedział kiedy wychodzi z więzienia, przechwytywał jego listy do Pen, wiedział za co poszedł do więzienia. Jeżeli dowiedział się takich rzeczy to chyba nie trudno domyśleć się, że mógł też wiedzieć o regatach.
_________________ -L--lubie
-O--oglądać
-S--serial
-T--ten
by Matashow ®
Stopien uzależnienia: Widz
Wiek: 27 Dołączył: 28 Maj 2006 Posty: 88 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-07-09, 18:28
O malenki, problem polega na tym, ze listy do Pen to jedna sprawa i inne zycie Desmonda, natomiast regaty to troche inna - Des mowi do Pen, ze zamierza wygrac te regaty w ich spotkaniu przed stadionem i wyglada na to, ze nawet dla niej jest to niespodzianka. Naprawde szukacie spisku, ktorego nie ma. Swoja droga, Twoje rozumowanie, ze Widmore to zamozny czlowiek sugeruje 10 tysiecy gorszych rozwiazan dla Desmonda, w tym pare sadze latwiejszych i skuteczniejszych.
Może poprostu o to chodzi, żeby tu pisać swoje domysły. Nie koniecznie coś co musi być prawdą. To są tylko nasze domysły, którymi chcemy się podzielić z innymi. Może ktoś to przeczyta.
Gwalchjuni napisał/a:
Swoja droga, Twoje rozumowanie, ze Widmore to zamozny czlowiek sugeruje 10 tysiecy gorszych rozwiazan dla Desmonda, w tym pare sadze latwiejszych i skuteczniejszych.
O ile mi się dobrze zdaje to ja o tym wspomniałem. Z resztą, jeżeli chciał się go pozbyć z życia córki, wysłał go na wyspę, bo akurat był ktoś taki potrzebny, bo wspólnik Kelvina w bunkrze zmarł. A nie chciał niepotrzebnie tracić człowieka tylko wykorzystać go na wyspie.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-07-09, 18:59
Panowie Gwalchjuni i Matashow tylko spokojnie i bez wymyślania takich pieszczotliwych przezwisk
Co do kwestii Widmore'a to nie jestem do końca przekona czy odpuścił sobie kontrolowanie Desmonda? Nie wiem może źle zapamiętałam, ale wydaje mi się, że Desmond nie przyjał od niego pieniędzy i nie "uciekł" tak jak mu to sugerował Widmore. Nie jestem w stanie sobie wyobraźić, że Widmore zaryzykował i "odpuścił" sobie Desmonda. Tym bardziej, że jego córka zaczęła "nowe" życie. Racja mając tyle pieniędzy mógł wymyslić coś innego, ale przecież wszystkie drogi prowadzą na wyspę...
A co do spekulacji to Lost ma tą nieznośną własciowść, że sprzyja różnym spekulacjom. Zresztą po to jest to forum
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum