Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Fanfik
Autor Wiadomość
Kacper 
...::LOST::...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 09 Sty 2006
Posty: 450
Skąd: =lubuskie=
Wysłany: 2006-07-19, 13:26   

Zgadzam się z choynka... Przeciez milo sie czyta cudze publikacje ;)
_________________
www.wrozby.fora.pl - Magiczne forum. Zapraszam do dyskusji na niecodzienne tematy ;)
www.kac-per.blog.onet.pl - Mój blog o wszystkim i o niczym :twisted:
 
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-07-21, 10:36   

Dobra Anitka się wstydzi to ja coś zarzucę. Pisałam to wczoraj wieczorem ;) Może nie jest to coś pięknego bo rzadko kiedy pisze no ale zawsze coś do poczytania ;) A co to będzie? Hmm...haiku :)

Haiku to nierymowany wiersz wywodzący się z Japonii.Treścią haiku stają się zaskakująco proste spostrzeżenia poety, opisującego równie proste rzeczy i zdarzenia. Z wierszy tych emanuje atmosfera refleksji, nakłaniając aby, tak samo jak autor, przystanąć na chwilę, w pełni odczuć otaczający nas świat i pozostawić zgiełk życia na boku, cały czas jednak żyjąc w tym zgiełku.

***

Kolejna gwieździsta noc
smutna dusza
po krawędzi biegnie wciąż
***
Zmienił bieg
podąża do gwiazd
pociąg mych marzeń i snów
***
Zamknięta do tej pory
Otworzył jej wnętrze
wnętrze antycznej szafy
***
Prysnął znów czar
Razem z nadzieją
uciekła w dal
***
Pułapka pustych ścian
zamknięta w niej
wciąż wierzy w lepszy świat
***
Zapach palącej się świeczki
zamknięte powieki
resztki życia zgasły w niej
***
Cicha noc
miasto słodko lśni
lekko unoszą się sny
***
Małego dziecka krzyk
Młodej mamy szczęścia łzy
narodziny każdego z nas
***
Zatruwa świat
nie daje mi spać
dym papierosa
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
Shann 
Like this..



Stopien uzależnienia: Fan
Dołączyła: 25 Sty 2006
Posty: 227
Skąd: wyspa
Wysłany: 2006-07-27, 11:06   

No to może ja napiszę kolejny wierszyk o loście. A przy okazji Mumin, fajne.

Może ten wierszyk się wam spodoba.
Autor: SHann
Tytuł: Po imprezie wesele

Już dwa tygodnie po imprezie,
A JAck nadal na skałę nie wlezie!
Kate leży padnięta,
A Sawyera boli pięta
Trup Locka już pośmierduje
Każdy perfumy na niego kupuje
Nawet Aron płakać nie ma siły,
Chyba jego ciotki za dużo wypiły
CLaire także znudzona
bo została wyłudzona
Charliego dziewczyną została!
Na ślub została wynaję ta sala,
Eko ślubu im udzielił
A potem wsele rozp***dzielił
Wszyscy na niego wściekli
z nerwów kokosowe ciasta piekli
O jojoj! A już wszyscy byli rozbudzeni
Sayid się ze wściekłości pieni
Shannon z dziurą w sobie paraduje
A boone jej kule wyjmuje

Dobry pisarz się na raz nie rozpisuje
Więdz dziś coś jeszcze stworze.
O puźnej porze

Mam nadzieję że nie jest tregicznie
_________________

 
   
     
Greena 
Tabris ^^



Stopien uzależnienia: Fan
Dołączyła: 06 Lip 2006
Posty: 180
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-08-28, 11:59   

A mnie coś wczoraj napadło i powiem wam , że mam wene, na humorystyczne opowiadanie!! ;) O Lostach , zespole Tokio Hotel i US5. :mrgreen: Wszyscy sie razem spotkają na wyspie. :P Moze dzisiaj dam pierwszego parta, moze jutro.. ;)
LOST'owicze robią to co zawsze. Kate łazi za Jackiem, Sawyer czyta książkę itd.. W tym samym czasie, w odległości 100000 kilometrów od wyspy, PO niebie leci samolot, a w nim dwa konkurujące ze sobą zespoły: Tokio Hotel i US5. A więc tak:
-Ja chce juz dolecieć!! Chcę się w coś bawić!! - wykrzyknął 17-letni, mały blondynek o imieniu Richie. Rysy miał mało męskie, wyglądał dziwnie trzymając w ręku wielkiego balona przedstawiającego Kubusia Puchatka i Prosiaczka.
-Zachowuj się , Richarchdzie Stringi.- odpowiedział udając powagę dredowłosy Izzy. Po chwili, reszta zespołu US5 wybuchnęła śmiechem. Znane było wyśmiewanie się Izziego - z Richiego. -Byście byli cicho, lecimy osiem godzin, a Wy ciągle gadacie!!- zezłościł się Bill Kotlintz. Brat Tom poparł go i na 15 minut samolot wypełniła miła cisza. Inni pasażerowie przyzwyczaili się do ciągłego gadania, śmiania się i krzyczenia współpasażerów.
-UWAGA! UWAGA! PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY I SIEDZIEĆ NA MIEJSCU! WPADLISMY W TURBULENCJE! PROSZĘ ZACHOWAĆ SPOKÓJ !! - Krzyknęła jakaś Stewardessa.
-Ahhhh! Turbugencjje! To coś takiego jak w Wesołym Miasteczku?- zawołał zadowolony Richie. -Niee, idioto! Możemy zginąć przez te turbugencjje! - Wykrzyknął Jay, wysoki , młody mężczyzna, który raz mówił wysokim głosem, a raz niskim, bardziej męskim.
-O nie! Rozbijemy się!! O nie....!!! Mamusiu! Ratunku! - I Richie się rozpłakał.
Wszyscy trzymali się za ręce. Słychać było tylko warkot silnika i krzyki pasażerów.
***********
-Blair? Blair!!? Gdzie jesteś? - te słowa obudziły wszystkich tych, którzy przeżyli po katastrofie.
-Co jest? - zapytał trzeźwo Mikel z US5. Tom, Bill i reszta zespołu TH i Richie , Jay i reszta zespołu US5 popatrzyli przed siebie. Zobaczyli przerażający widok: to grupa ludzi szybkim tempem podążała ku nim z siekierkami i nożami w rękach.
-ZWIEWAMY STAD!! PÓKI JESZCZE ŻYJEMY !! - wrzasnął Tom. I o to LOSTowicze dostrzegli śmieszny widok. Ludzie którzy dopiero co rozbili się na plaży, uciekali w głąb dżungli, od nich- którzy chcieli im pomóc.
-Ej!! Wy tam! Stójcie! Tam są potwory! - Kate pobiegła kawałek za nimi, ale nie chciało jej się biec dalej. Na słowo o potworach, natychmiast wszyscy zawrócili. Lostowicze i dwa zespoły stanęły twarzą w twarz. Izzy podszedł do Kate i powiedział:
-Hej, ja jestem Izzy Dalekoodos! (od autorki: naprawdę nazywa sie Gallegos :P ) Najpiękniejszy, najcudowniejszy i najmądrzejszy facet na Świecie!
Wyspa aż zatrzęsła się od gromkiego śmiechu ludzi na niej przebywających.
-A ja jestem Richie. Richie Stringi. - mały blondynek uśmiechnął się delikatnie do Sawyera.
-Mała, żal mi Ciebie za to imię. - powiedział w odpowiedzi Sawyer i poklepał Richiego po plecach, niestety, blondynek był tak słabiutki, że upadł na ziemię.
-Ale ja jestem chłopcem!! Richie! Ri-chie! Chłopczyk! - rzekł płaczliwie Ri-chie.
-A to mój balonik, na nim jest Ku.. - nie dokończył, bo Izzy zakrył mu buzię ręką.
-On jest jeszcze nie ten teges, po wypadku. - wytłumaczył.
-Kemuszino in di Kadou! Jin & Sun! - Jin razem z Sun stanęli przed nowymi przybyszami i przywitali się po Koreańsku.
-CO?? Ciungu caj? Dalajlama? O Majakaszi? - Mikel myślał, że Koreańczycy go zrozumieją. Niestety nie mógł z nimi dłużej „pogawędzić” ponieważ Chris który przez cały czas trzymał się z boku, kichnął. Niby nic takiego, ale US5 wiedziało co to znaczy.
-JENY!! CHRIS! NIE TERAZ! NIE MOZESZ ZARAZIĆ TYCH WSZYSTKICH CZŁOWIEKÓW ???? chyba LUDZI!! MATKO, UCEKAJCIE! RATUJCIE SIE! MY JESTEŚY JUŻ SZCZEPIENI! - A więc ci, którzy stali najbliżej odsunęli się o kilkanaście kroków. Richie krzyknął:
-Jay! Pamiętasz jak ostatnio bawiliśmy się w „Pana i psa”? Szliśmy właśnie na szczepienie, musimy dokończyć tą zabawę!! - zbuntował się i szarpał Jay'a za rękaw. Pokłócili się trochę, aż nadeszła pora kolacji. Oczywiście, co niektórzy chcieli pizze i frytki, ale w końcu zrozumieli ze tutaj (niestety) takich rzeczy się nie jada.

* KONIEC PARTA 1. * (???? chyba części? Nie ma takiego słowa "parta" :P )
A jednak jest :P
A co do"człowieków" to chodziło o błąd nie mój, tylko tego kto to krzyczał, to było zamierzone. :P ;)


// choynka
_________________
<PeacE>
   
     
Sayid 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 1
Wiek: 17
Dołączył: 13 Sty 2006
Posty: 378
Skąd: Wyspa
Wysłany: 2006-10-17, 15:11   

"Trzy małe świnki" - epopeja mego i moich znajomych autorstwa:)
Wersja nieocenzurowana :P
Prolog

Świnki trzy malutkie
Domki budowały
Pierwsza dom miała wielki
Druga całkiem mały
Trzecia wyjebanym domostwem sie szczyci
Wilk przez las spierdala - zaraz je pochwyci


Wilczur glodny wieprza
Pognał już do lasu
Świnki w domki swoje
Skryły się zawczasu

Pierwsza w swym wielkim domu, z gówna lepionego,
dupą trzęsie wilka oczekuąc złego

Druga, w swym domku małym wnet sie pochowala
Z gazet, tygodników - chatka była mała

Trzecia w swej wyjebanej chatencji się kryje
W jaskini - opuszczonej przez żubra i żmije

Wilk był przygotowany - o żesz, ja pierdoę
Trzy godziny wczesniej wpierdalal fasolę

Dramat pierwszej świnki

Podbiegł do chatki z gazet, bo się nawinęła
Świnka w obliczu smierci się modlić poczęła
Swe wielgachne dupsko wypiął w domku stronę
I po trzech pierdnięciach - wszystko załatwione

Wieprz pierwszy swe domostwo opuścić wnet musiał
Biegnie do chatki z łajna, po drodze się zsiusiał...

Dramat pierwszej i drugiej świnki

Nawóz naturalny twardszy jest niż prasa
Lecz w strachu się modli ta przyszła kiełbasa
Wilk znow pierdnął srodze, chatka się zachwiała
Zaś po kilku próbach całkiem się zjebała

Biegną dwa wieprzyki do świńskiej jaskini
Wilk co straszne ma gazy popieprza za nimi...


Dramat pierwszej, drugiej i trzeciej świnki [2 razy więcej akcji niż poprzednio!]

Jaskinia żubra wielkiego i jaskinia żmiji
Jaskinią świńską została, o tym my mówili
Trzy małe prosiaczki skłębione uparcie
Oczekują w skupieniu na ostatnie starcie

Wilk dobiegł do jaskini, wypiął znów poślady
Na majtach już mu widać lekkie gówna ślady...

Pierdzi raz, drugi, trzeci, pierdzi osiemnasty
Świnki jeść poczęły prędko jakieś chwasty
Ostatnia wieczerza - tak se pomyślały
Kiedy wilcze pierdnięcia ucichnąć nie chciały

Zaraz ta historia zakończy się miła
Bo wilczkowi dupkę iskra podpaliła...

HEPI END [Koniec dramatu trzech świnek!]

Wilk już był umęczony gazow oddawaniem
Z nudów się zająć zechciał fajki podpalaniem
Iskra z zapałeczki poszla w odbytnicę
Metan z wilczej dupy płonie znakomicie
Wilk zauważył pożar, zacisnął poślady
W stresie gaz wciągnął w cielesne układy
To go rozjebało mocno i boleśnie
Głowa leci na Kraków, prącie znajdziesz w Gnieźnie

Morał z tej historii mniej więcej jest taki:
Masz ochotę na szynkę? Wpierw się wysraj w krzaki
_________________

 
   
syruq
     
Ne0 
Jedi Master



Stopien uzależnienia: Widz
Zaproszone osoby: 3
Wiek: 19
Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 135
Skąd: Silent Hill
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2006-10-19, 17:08   

A to coś na wzór hymnu teamu do, którego należę. :)
][-][ackerz++
By moonlight we ride
Ten thousands side by side

][-][ackerz++
Still brave beyond the grave
All have sworn the eternal vow
The time to strike is now

The battle is won, rivers of blood flow beyond the reaches of man.
The sun slips behind the horizon, floating into a dreamless slumber.
Amongst the survivors drifts a deep sorrow, as again they fight tomorrow.

][-][ackerz ++

Unbent_Unbowed_Unbroken

Never Rest Never Kneel down
_________________
Nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Jest tylko władza i potęga, i mnóstwo ludzi zbyt słabych, by to osiągnąć - Tom Marvolo Riddle
   
neo-17
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-11-02, 20:52   

Zamykasz się sama w pustym pokoju, nie myśląc o niczym.
Patrzysz w dal nie widząc nic, słuchając niekończącej się ciszy.
Mogłabyś tak wiecznie... bo tylko tak jest pięknie. Żadnych wrzasków, problemów.
Tylko...no właśnie, nic nie trwa wiecznie. Możesz być w tym stanie wyłącznie tylko przez chwilę.
Zaraz ktoś Cię brutalnie ocknie: "Olka do lekcji!"...i znów myślisz jak przeżyć kolejny dzień. Pójdziesz do szkoły.
Wrócisz ze szkoły, zjesz obiad, odrobisz lekcje, pójdziesz do znajomej, wrócisz od niej, a potem oglądniesz z rodziną film.
Wszyscy razem. Po prostu jedna wielka cholerna rodzina...o przepraszam...Kochająca się rodzinka.
Film...tylko na tyle nas stać.
Potem pójdziesz do pokoju, znów się wyłączysz.
Będzie tak pięknie...i znów "Idź już spać!"
Weekend, spotkasz się ze znajomymi, którzy powiedzą Ci jak to u nich jest cudownie:
"No ja w sumie mam już 4 chłopaka...w tym miesiącu...ale jego to kocham naprawdę"
W takich chwilach uświadamiasz sobie, że jesteś sama. Tylko ty i Twój szary świat....
Nigdy nikogo nie miałaś i mieć nie będziesz. Żyjesz z ciszy do ciszy...
Wtedy jedna myśl- a może tak wieczna cisza? Wieczny spokój?
Nie, nie zrobię im tego. Przecież to by była wielka tragedia.
W końcu spotkałaby się cała rodzinka, każdy by każdego pocieszał, a na stypie to by się zaczeło...
Plotkowanie: kto? z kim? po co? o której? A może to przez to...a może przez tamto?
Przyjaciele...Najchętniej by wtedy chodzili z tabliczką na czole:
"To moja znajoma się zabiła, możecie mnie pocieszać" Wszyscy by obwiniali siebie. Bo tak by było najszlachetniej.
-"To przeze mnie się zabiła"
-"Przestań tak mówić, przecież to moja wina!"
-"Do cholery...Nie obwiniajcie się. To była tylko i wyłącznie moja wina"
-"Co ty gadasz? Przecież wszyscy wiedzą, że zabiła się z mojego powodu"...i nie miałabym swojej upragnionej ciszy.
Więc po co żyjemy? Jaki jest sens?
Droga to jest cel tego życia. Idziemy daną drogą po spokój...
ale nie możemy jej przerwać bo wtedy na tej drodze zrobi się wielka dziura...
Którą każdy będzie chciał zobaczyć, brak spokoju...tak...można znaleźć tą cisze na ziemi.
Ja myślałam, że ją znalazłam. Krótkie, czarne włosy...niebieskie oczy, promienisty uśmiech.
Wtulona w niego znajdowałam spokój ale na tej cholernej ziemi nic nie trwa wiecznie.
W końcu jest "Spadaaaj!" ...i koniec bajki.
Cisza zmieniła się w krzyk...w długi trapiący krzyk, który nie chciał dać Ci spokoju.
W miarę czasu on ucichnie ale nigdy nie zniknie....I pozostaje krzyk i strach do tej ciszy...
Nasza droga jest okrutna, kręta i samotna. Pomimo tego, że obok Ciebie są miliony innych dróg...
ale Ci ludzie Ci nie pomogą. Oni Ci wręcz utrudniają w znalezieniu spokoju.
To jest wyścig psów..."Nie dostaniesz tej ciszy!!! Ona jest moja!"
Każdy myśli, że zdobędzie ten cel...nie każdemu się to uda...ale idziemy...a idąc
dajemy znak największej odwagi.
Więc mogę popatrzeć w lustro i powiedzieć: "...Mimo krzyków i łez jestem silna, odważna bo wciąż idę..."
...Piekielną drogą do nieba.
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
Fantasta 



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 291
Wysłany: 2007-09-08, 09:51   

Poetą się nie jest, poetą się bywa...


coś tam piszę, nie są to szczyty.

Cytat:
Jak pies

Tak Panie...
Mam unicestwić zło.
Tak Mistrzu?
Mam zatruć żal ?!
O Wielki...
Mam zniszczyć chaos.
Dobrze wodzu..
Teraz przejdę w inny stan.

Wszystko dla Ciebie...
Ty moim sumieniem ?!
Ty moim sterem ?!

Zrobiłem już wiele.
Teraz ja gram główną rolę.
I jeszcze Ci mało ?
Zacznę szydzić.
Zostaw mnie.
Znajdź inną ofiarę.
Obdarz innego fałszem.

Żryj piach który sypię Ci pod nogi.
Ssij pot, spływający po moich dłoniach.
Poczuj się tak, jak Ja kiedyś.
Jak pies.


Bezradność
Zazdrośnicy z mrocznego kręgu wierzących,
chcą zniszczyć to co mą prawdą.
Miliony pseudo bogów goryczą się dławiących,
nadal me marzenia kradną.
Ich celem jest pogwałcenie prywatności,
roznoszenie świństw i zarazy,
nie znają spokoju - jakiejkolwiek miłości,
widzą tylko niedokończone obrazy.
Często udają "zawsze pomocnych",
tych bezgrzesznych - wewnętrznie czystych.
To bluźniercy o twarzach wprost demonicznych,
zarozumiałych i wielce zawistnych.
Swe najskrytsze wspomnienia przed nimi schowam,
głęboko gdzieś zakopię,
By nie znaleźli ich oni - wścibskie świnie,
co każą mi wierzyć w utopię.

Rzeźnia
Armatnia siła uderza w mur,
ostrze noża oszpeca twarz,
Słychać świst pocisków jak wielki chór,
Które chcą do nieba ofiary brać.
Z wielką siłą ktoś nagle bije w dzwon,
Jakby mówił "Ratuj się bracie!"
Znów kula trafia człowieka w skroń,
znów depczą ciało chodząc
- jak po szmacie.
Rzeźnia z bliźniej ziemi.
Broń zwykłą zabawką.
trują tysiącem chemii,
po którym nie odbija się nawet czkawką.
Empatia przywódcą morderców.
To moc i wewnętrzne ich piękno.
Zniszczyć doszczętnie "skazańców"
i poczuć świeżej krwi ciepło.



"Gra Myśli"


Cisza...
Szybuję po niebie,
Wśród nieruchomych gwiazd.
Spokój...
Bezszelestnym ruchem
Cofam czas.
Nostalgia...
Szukam własnych myśli,
Przeinaczam historię.
Przyspieszenie...
Czy mogę zmienić tamte dni,
Przerwać monotonię?
Atak...
Wyrzucam złe wspomnienia,
Przejmuję inicjatywę.
Akcja...
Chce się śmiać jak inni,
Chcę poczuć siłę.
Przystanek...
Nabieram wiary w siebie,
Nie odpuszczam.
Meta...
Mam w sobie moc,
Żadna myśl nie jest pusta.

Brak tytułu
Podążam nieświadomy przez korytarz,
patrząc na odpadający tynk,
wsłuchuję się w nieme okrzyki ludzi.

Wpadam do pokoju pełnego dymu,
-dym nasiąkł nienawiścią i złością.

Dym z pokoju mej ukochanej.

Spoglądam na dywan.
Dostrzegam trzy skręty,
dwie blade twarze.

Jedna mi znajoma.
Druga zaś obca,
zupełnie nieznana.

Spoglądam znów.
Te same trzy skręty,
Dwie blade twarze
i krew.
Cieknącą z głowy.
Tej, którą kocham

Przerażony Dotykam jej ust,
niedbale porozrzucanych włosów,
Szepczę na ucho.
Hm. Ona nie słyszy.
Ale
ten obcy.
Pieprzone obce mi ciało rusza się.
Szyderczo się śmieje.

Jak świnia.
Przeklęta, obleśna
ŚWINIA.

Krzyczę.
Chcę zabić,

pragnę strzelić mu prosto w skroń.

Tylko gdzie moja broń ?!

GDZIE MOJA BROŃ?!


Patologia.
Ah, pragnę szczęścia.
Nie pozwalasz mi na to.
Torturujesz mnie wzrokiem
Oddałem Ci wszystko, co jeszcze chcesz tato ?
Hm, pragnę miłości.
Nie mam jej wcale.
Zapijasz swój umysł,
Ranisz go stale.
Tak pragnę ciepła.
Pocałunku.
Mówisz, że to ohydne,
Mam ci nalać trunku.
Tylko trochę czułości.
Zapomniałem jak smakuje.
Tatusiu przytul,
- Spadaj gówniarzu, nie widzisz że źle się czuję ?
Rozumiem, po prostu mnie nie chcesz.
Lecz wytłumacz mi czego pragniesz,
do k*rwy nędzy,
Wciąż na czystą pieniędzy ?


„Kuźnia”


Kulejąc wykuwa kocioł,
Krztusi się znów papierosem,
-Jestem biednym rzemieślnikiem.
(chciał być drugim Hefajstosem.)

W jednej dłoni trzyma kleszcze,
W drugiej młot – to postrach szczura.
Przy piecu zaczyna wrzeszczeć,
- Tysiąc gwoździ dziś, dla Króla!

Tworzy metalowe szpile,
Całkiem na bezdechu,
Nie przestaje ni na chwilę,
Kuje wciąż w pośpiechu.

Tysiąc diabelsko gorących ćwieków,
Wbija mistrz w swe zimne serce,
-Na mój ból nie ma już leku ,
Nie chcę żyć w tej ciągłej męce.

!

Kowal miał już dość szarości
i królewskich złych nakazów.
Kuźnia zasnęła w słabości,
a zburzono ją - z rozkazu.

Tutaj kończy się opowieść,
o beznadziejności życia.
Mistrz już nigdy nic nie powie
Czy radość wyjdzie z ukrycia?
_________________

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl