Z drugim moim przyjacielem sprawa wyglądała tak, że początkowo bylismy tylko znajomymi i z żadnej ze stron nie było mowy o jakimkolwiek pociągu. Ale to też do czasu. Nigdy nie dawałam tej osobie żadnych sygnałów, że ta osoba mnie pociąga. Niestety mój przyjaciel zakochał się we mnie i już nie było mowy o dalszej przyjaźni.
Hmm , w końcu mogę coś postnąć... Choynka twój przyjaciel próbował w prostych słowach przeskoczyć ze złej drabinki (przyjaciół) na dobrą drabinkę (osób z którymi możesz się związać, uprawiać sex). Oczywiście skończyło się to dla niego tak jak się skończyć musiało wylądował w otchłani.
Co to oznacza że nie możesz się przyjaźnić z osobą która pociąga Cię w sensie fizycznym , lub Ty ją.
I to się w waszym przypadku stało.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-05-07, 20:29
Xavier najpierw o drabinkach podoba mi się to określnie, chociaż nie do końca rozumiem dlaczego mówisz o przyjaźni jako o tej złej? Jesli możesz to proszę o wyjaśnienie
Co do pociągu fizycznego, to nie zauważyłam takiego z mojej strony nigdy a z jego strony po jakimś czasie. Ten pociąg mój przyjaciel wymyślił sobie gdzieś po drodze i narobił tym samym bałaganu, bo tak na prawdę obydwoje na tym staciliśmy. Od samego początku sprawa pomiędzy nami była oczywista i nawet w swoich nie w najgorszych snach nie przewidywałam, że tak to się zakończy. Było jedno wielkie rozgoryczenie i teraz zupełnie nie mam kontaktu z tą osobą. No cóż nasuwa mi się taki wniosek, że nigdy nie wiadomo jak rozwinie się znajomośc pomiędzy kobietą a mężczyzną. Ale cóż, serce nie sługa, a krew nie woda. Pomimo takich doświadczeń wierzę w taką przyjaźń, a przykładem są moi znajomi i chociażby mój mężczyna ma przyjaciółkę jeszcze z czasów szkoły średniej. Zresztą znam ją i bardzo lubię, początkowo mój luby był nią zainteresowany, ale dostał kosza, a ich znajomość przekształciła się w przyjaźń, która trwa do dziś. Wieć myślę, że można jeśli tylko się chce i jest się wystarczająco dojrzałym i ma się za sobą "burzę hormonów"
Hm Choynka nie żebym rozumował słowo przyjaźń jako metaforę czegoś złego, to nie tak. Po prostu przyjaźń pomiędzy mężczyznom a kobietom jeżeli pociągają sięfizycznie , jedno lub drugie bez znaczenia wyklucza przyjaźń w sensie takim jakim go rozumiesz ponieważ zawsze w grę wchodzi czynnik seksualny.
Myślę Choynka że poczytaj sobie to, wtedy zrozumiesz lepiej o czym mówię. To jest teoria drabiny.
http://forum.paradoxplaza...313&postcount=1
Może powiem jak jest ze mną. Wychodzi że jestem jakimś odludkiem bo mam (nawet kilka) przyjaciółek (vel dobrych koleżanek). Muszę też powiedzieć że nie są to najbrzydsze dziewczyny w mieście i (w większości) zaczynało się to od planów co do bycia ze sobą. Tyle że kończyło się na przyjaźni. (Czyli mam podobnie jak twój facet choynka, ). Pozatym wilele moich przyjaciółek to dziewczyny qmpil, co wyklucza mozliwość posunięcia się dalej (na drugą drabine ). Na moim przykładzie można powiedzieć że facet i dziewczya mogą być przyjaciumi. I takie jest właśnie moie zdanie.
PS. Jedynym minusem takiego "wysypu" koleżanek i przyjaciułek jest to że nie mam dziewczyny ale to zupełnie inny problem.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-05-08, 09:02
Hmmm, zgodzę się, że istnienie pociągu pomiędzy kobietą a mężczyzną utrudnia bycie przyjaciółmi, ale przecież ten pociąg to jedna z naszym naturalnych, ale jednak biologicznych potrzeb. I nie przeceniałabym znaczenia popędu seksualnego w budowaniu relacji pomiędzy ludźmi. Tym bardziej, że pociąg seksualny do jakiejś osoby nie jest stały. Jeśli poznaję jakąś osobę, i na początku ta osoba mi się podoba, najpierw fizycznie, to faktycznie początkowo nie myślę o niej jak o potencjalnym kandydacie na przyjaciela, ale emocje nie są stałe i się zmieniają. Zdarzyło mi się parę razy, że osoba, która nie pociągała mnie fizycznie na samym początku znajomości, spodobała mi sie dopiero po jakimś czasie. Nigdy nie wiadomo w która stronę rozwiną się relację pomiędzy dwiema osobami i jaki kształt przybiorą. Dodatkowo jeśli jest jakaś osoba, która pociąga mnie fizyczne to nie jest to jednoznaczne z tym, że jestem gotowa z tą osobą współżyć. To chyba oczywiste Nie jestesmy przecież bezwolnymi istotami, które poddają się jedynie potrzebom biologicznym? Podejście do sprawy zależy od wielu czynnników, tj od naszego temperamentu, naszego charakteru, od tego czego w danym momencie potrzebujemy, od tego w jakim stopniu jestesmy zaangażowani. Jesli konkretna osoba pociąga mnie jedynie fizycznie to według mnie nie stanowi to dla mnie przeszkody do zostania przyjaciółmi. Dla mnie przyjaźn pomiędzy kobieta a facetem jest niemozliwa, kiedy jedno z nich pokocha ta druga osobę, czyli przejdzie na wyższy stopień zaangażowania emocjonalnego. Posumowując, jeśli dana osoba jest dla mnie atrakcyjna jedynie fizycznie, ale nie ma w tym żadnego ładunku emocjalnego to nie sądzę, że taki pociąg przeszkada. Kolejna sprawa jest taka, że aby nazwać kogoś swoim przyjacielem potrzeba czasu. Taki związek nie powstaje w ciągu tygodnia czy nawet miesiąca. I w takich relacjach w ogóle nie ma mowy o pociągu fizycznym Jeśli mówimy o przyajaźni to nie ma w tym układzie miejsca na pociąg fizyczny, a jeśli jest to nie można wtedy nazwać tego przyjaźnią. Ja już chyba powiedziałam wszystko w tym temacie, czekam na opinie innyh osób
To może tak. Jeżeli spotykasz jakąś osobę oceniasz ją że tak powiem po okładce, czyli patrzysz generalnie na urodę, tembr głosu, ciuchy. Generalnie jeżeli osoba na pierwszch paru spotkaniach nie błyśnie mówiąc coś co Cię zaciekawi, to jedynym bodźcem, który Ciebie do niej przekona - do rozmowy z nią , jest albo pieniądze jaka taa osoba posiada, czyli ciuchy, kosmetyki jakich używa etc, lub jej seksapil. Osobiście nie zdarzyło mi się jeszcze w realu, żebym zacząłem rozmowę z osobą , która nie powiedziała czegoś co nie zaciekawi, lub nie jest dla mnie atrakcyjna fizycznie /nie musi być nie wiadomo co /. Moje przyjaciółki, poza paroma wyjątkami nie wychodzą poza ten schemat, albo są atrakcyjne fizycznie /ale muszą mieć coś pod kopuła bo inaczej to krzyż na drogę/ albo są naprawdę osobami, z którymi mogę sobie poprowadzić przyjemną konwersację.
Chcę tutaj stwierdzić , że ludzie in general poznają ludzi atrakcyjnych według siebie fizycznie. Patrzą na okładkę, i tak poznają nowych ludzi. Oczywiście internet jest wyjątkiem gdzie możesz się nie pokazywać i przedstawić swoją wiedzę, itp, czym możesz zaciekawić potencjalnego przyjaciela, przyjaciółkę, ale w realu wybierasz znajomych podług kryteriów fizjologicznych, i gatunkowych, osoby nie pociągające Cię fizycznie są w kolejce z numerkiem 152 i dalej jeśli chodzi o grupę osób z jaką, zaczniesz znajomość. Tak się dzieje w klubacvh, w szkołach, na ulicy wszędzie, nie jesteś atrakcyjny fizycznie, nie powiesz nic ciekawego spadaj. Tak świat działa.
Mówisz że nie można nazwać osoby przsyjacielem po krótkim okresie czasu, racja zgadzam się ale to przychodzi z wiekiem. Jesteś młody , ufasz wszystkim znajomym, jesteśstarszy nie ufasz nikomu. Obrastasz jak tłuszczem pokrywą cynizmu, ironii, i tworzysz na twarzy przepiekna maskę, która jest przeznaczona dla wszystkich naokoło. Z doświadczeń wynika przekonanie że przyjaciela żeby go mieć musisz go znać 2/3 więcej lat. A to nie prawda, wynika to z faktu że nie jesteś w pewnym wieku w stanie zaufać osobie, tak jak mogłaś zaufać komuś w przeszłości, kryterium stwierdzenia że ktoś jest przyjacielem jest rozwlekane w czasie przez ciosy zadawane Ci przez nie dojrzałe osoby, które nie wiedziały, nie dojrzały do tego aby określić czy to co do niej mówisz jest tylko dla niej czy mozę być puszczone w obieg.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Możesz zmieniać swoje posty Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum