Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Godzina zero
Autor Wiadomość
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-03-07, 17:36   Godzina zero

Jest dość późno, statkiem kołysze nie możliwie. Pierwszy spadek napięcia, jak sie wkrótce okazało nie był ostatnim. Światło to gaśnie, to zapala się. Pulsujące świetlówki przyprawiają o ból głowy i większy niepokój. Podobnie działają trzaski i buczenie instalacji towarzyszące awarii oświetlenia. Co i raz słychać, głuchy, lub brzękliwy dźwięk spadających przedmiotów. Słychać również „pojękiwanie” statku. Macie wrażenie, że wszystkie jego wręgi „krzyczą” przeciw takiemu traktowaniu przez zawieruchę na zewnątrz. Czerń mroku za oknami tylko potęguje strach, przed tym co na zewnątrz. O gęsia skórkę przyprawia świadomość otchłani kryjącej sie pod waszymi stopami, pod poszyciem. Klaustrofobiczna atmosfera zamkniętej, ograniczonej przestrzeni napawa dodatkowym lękiem. Zaczynacie sobie zdawać sprawę, ze statek nie stanowi wybawienia, a pułapkę. Śmiertelna pułapkę.
W takich okolicznościach, żadne z was nie potrafi zasnąć. Pełne niepokoju czuwanie przerywają wam jedynie nerwowe, krótkie drzemki nie przynoszące ukojenia. Z godziny na godzinę atmosfera staję si coraz trudniejsza do zniesienia. Koło 3 nad ranem słyszycie przez uszkodzony interkom, przerywany zakłóceniami, niewyraźne i urywane zdania: - .. pasażerów o.... – trzask - kapoków znajdu... - trzask - ...afach kajut. I.. – trzask – ... na korytarz. Proszę zachować....
Przez trzaski interkomu przedarł sie wyraźny

nieprzyjemny dźwięk przywodzący na myśl darcie metalu, przez zardzewiałą piłę. Statek gwałtownie przechylił sie na prawą burtę. Spięcia elektryczne stają się co raz głośniejsze. Światło niczym stroboskop gwałtownie gaśnie i zapala się, Czuć wyraźny smród palącej sie izolacji. Po chwili słychać głośny trzask. Definitywna ciemność spowija pokoje i korytarze. Swąd spalenizny jest co raz silniejszy. Czasem snop iskier, niczym meteor rozświetla na krótko ciemność. Kolejne głuche trzaski i syk, zmieniają sie w poteżny huk eksplozji, która wstrząsa statkiem niczym korowa łódką.

Mumin

Szafeczka pod którą leżał kapok przewróciła sie z hukiem, przy pierwszym z silniejszych kołysań. Wszak była lekka. Kucnęłaś na łóżku i nerwowym ruchem, po omacku chwyciłaś kamizelkę.
Z kapokiem w prawej dłoni spadasz głową w dół z łóżka. Lewą ręką w czysto naturalnym odruchu ochrony zasłaniasz głowę. W efekcie syczysz z bólu, czując kąśliwy ból w lewym nadgarstku. Z trudem dźwigasz sie na kolana.

Rebekasa

Z minuty na minutę wpadasz w większą panikę. Kurczowo trzymasz sie łóżka, by nie spaść na podłogę. Niemal słyszysz, jak głośno bije Ci serce. Sięgasz po kapok. Siadasz na łóżku Drżącymi dłońmi próbujesz ubrać kamizelkę. Zdenerwowanie sprawia, że dość nieporadnie Ci to idzie. Stłuczona, czy tez zwichnięta kostka rwie bólem. Ostatni wstrząs sprawia, że lądujesz twardo na podłodze. Syczysz z bólu, mimo, że to nic groźnego. Potukłaś sobie co prawda dość dotkliwie miejsce, gdzie kręgosłup tarci swą szlachetną nazwę. Do kajuty wdarła sie woda.



- - Boone - -

Otworzone przez ciebie drzwi zamknęły sie z trzaskiem, przy pierwszym silniejszym kołysaniu. Nie stety nie zdążyłeś uskoczyć, ich impet uderzenia sprawił, ze na czole pomału, a regularnie rósł Ci sprej wielkości , bolesny guz. Siedziałeś na łóżku. Tuż obok spakowanych przedmiotów starając sie zachować równowagę. Czekałeś na nieuniknione. Ból spowodowany uderzeniem nasilał się. Zmęczenie czuwaniem, jak i uraz, przyprawiały Cie o mroczki przed oczami. W chwil po tym jak usłyszałeś wybuch i zgrzyt rzuciło Cie mocno na podłogę. Straciłeś przytomność. Ocucił Cie słony, paskudny smak w ustach. Woda wdarła sie do środka.

Paulov

Zaniepokojony siedziałeś w kajucie. Do póki elektryka jako tako działała, usiłowałeś skupić sie na telewizji. Założyłeś z pewnym trudem, to kwestia nerwów, kapok. Spostrzegłeś, że dłonie trzęsą Ci sie lekko. Zacisnąłeś je na skraju łóżka równocześnie siadając. W tym momencie eksplodował nie wyłączony telewizor, odłamki szkła niczym za podmuchem wiatru rozprysły sie po całym pokoju. Poczułeś jak stróżka krwi cieknie ci po skroni. Nie zdążyłeś nawet dotknąć dłonią zranionego miejsca, gdy kolejny wybuch rzucił Cię w tył na łóżko.

Fiona
Zgodnie z przysłowiem że 'praevenire melius est quam praeveniri' z trudem zachowując równowagę, ubrałeś śpiące dziecko w znaleziony w szafie kapok. Powodowany obecnością małego i opieką nad nim usiłowałeś nie poddać sie panice. Dziecko pomimo wszelkich niedogodności spowodowanych sytuacją spało nadal. Napięty do granic możliwości, tytaniczną niemal siłą woli trzymając nerwy na wodzy ubrałeś drugi kapok i usiadłeś obok dziecka. Gdy światło zgasło, po omacku i z pewnym trudem wziąłeś Scottyego na ręce i wyszłeś na korytarz. Trzymając sie barierki jedną ręką, drugą podtrzymywałeś śpiące dziecko. Wysiłek włożony w zachowanie równowagi, jak i ciężar dziecka sprawiał, że poruszałeś sie wolno. Z trudem dobrnąłeś do pokładu. W tym momencie rozległ sie huk dartego metalu i w chwilę później eksplozji. Puszczając poręcz opadłeś na kolana tłukąc je boleśnie, wolną rękę podparłeś sie asekurując siebie i dziecko przed upadkiem ostatecznym.

Nomos

Zdenerwowana i nieco nieskoordynowana od wypitego alkoholu kładziesz sie na łóżko. Jest Ci niedobrze, żołądek podchodzi do gardła. Masz ochotę zamknąć oczy i zasnąć, tyle tylko, że gdy je zamykasz sufit wiruje z prędkością światła. Niechętnie je otwierasz, wstajesz z trudem wchodzisz do łazienki, przemywasz twarz chłodną woda. Gdy zerkasz w lustro,światło gaśnie definitywnie. Po omacku człapiesz z powrotem. Pod drodze przewracając sie i ocierając do krwi kolana. Podnosisz sie i docierasz do szafy, znalezienie kapoka zajmuje Ci chwilę. Podobnie włożenie. Pijane dłonie odmawiają zbyt często odmawiają posłuszeństwa. Słyszysz zgrzyt i po chwili wybuch. Cudem odzyskana i zachowana równowaga bierze w łeb. Lecisz do przodu uderzając głową o kant szafy. Nieprzytomna opadasz na miękki dywan.


[od MG - proszę nie pisać w starym temacie, zamknę go dziś lub jutro ]
[Proszę pisać jak sie ewakuujecie ze statku, co widzicie w koło, co robicie, ale nie, że docierecie na wyspę, topik odpowiedni będzie jutro]
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-03-07, 18:51   



Pogoda z sekundy na sekundę staje się coraz gorsza. Przy silniejszym kołysaniu szefeczka poleciała na drugi koniec kajuty. Światło siadło. Po omacku chwyciłam kapok szybko na siebie załozylam i poleciałam głową w dół do podłogi przy kolejnym kołysaniu statku. Zasłoniłam głowe ręką...upadłam na nadgarstek. Az mi łzy napłyneły do oczu z bólu. Nagle rozległ sie z interkomu głos. Prawie nic nie zrozumiałam bo okropnie przerywało. Usłyszałam tylko urywek z korytarzem. "Pewnie trzeba wyjść i pojdziemy do szalup i wszystko bedzie dobrze"-pocieszałam sama siebie. Pospiesznie ruszyłam w strone drzwi mojej kajuty zaliczając przy tym kilka wywrotek. Wyszłam na korytarz. Zaniemowiłam. Woda była juz na korytarzach. W ciemnościach panujących nie byłam w stanie praktycznie niczego dojrzec. Niekiedy dało się usłyszec jakies krzyki, błagania o pomoc. "Rebecca"-powiedziałam słyszac kolejne głosy. Postanowiłam jakos ją odnalezc i razem wyjść z tego wszystkiego. Wiedzialam ze miała kajute koło mnie totez jakos trafiłam. Drzwi były otwarte. Szybkim ruchem dłoni otwrzyłam drzwi do kajuty nr16. BYło ciemno czułam, że do jej kajuty wdarła się woda. Zaczęłam krzyczeć...
"Rebecca...Rebecca jestes tu ? Nic ci nie jest? Rebecca odezwij sie to ja Ewa..!!"
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-07, 19:02   

Tego już za wiele... nie dość że potłukłam sobie cztery litery to jeszcze kostka zaczęła mi dawać we znaki...holerny rejs...holerny statek holerna burza...byłam wkurzona...Tyle że to przecież nie moja wina. Ciekawe czy wogóle trzymamy kurs czy już sie dawno zgubiliśmy na pełnym morzu. Ciągłe trzaski nie są mobilizujące za bardzo, ale jakoś podniosłam się na nieco przesunięte łóżko. Zsunęłam się i tym razem udało mi się ubrac kapok...tylko jeszcze problem wody. Ręce trząsły mi się jak galaretka a kostka pulsowała bólem. Moja szanowna część ciała która właśnie ubiłam też dawała we znaki...Ahh chyba jeszcze nigdy nie miałam TAKIEGO problemu..zdałam sobie sprawę z tego że na pewłnym morzu nie ma żartów i że moje scenariusze najgorszego rejsu się właśnie spełniają...Kabel od telewizora trzasnął iskrami, a sam teleziwor rozwalił się o podłogę, na którą właśnie spadł. Widziałam jak woda wlewa się małym strumieniem do mojej kajuty i cały czas spływała to w moją, to w inną stronę. Iskry z telewizora tłumiły dźwięk trzasków, które zapewne wydobywały sie z innych kajut i instalacji elektrycznych na zewnątrz. Byłąm głupia - miałam raczej zwichniętą kostkę u nogi, na zewnątrz leciały iskry i coś mogło się zawalić, a ja chciałam wyjść na zewnątrz. Chwilę nad tym myślałam, bo tu było mi "nadzwyczaj dobrze" z powodu tego że woda nie docierała do mnie tak gwałtownie, ale co jeśli ktoś miał większy problem ode mnie? - Weź się w garść kobieto, weź sie w garśc... - gadałam do samej siebie kiedy wstałam powoli i złapałam się poręczy łóżka stawiając mały kroczek w stronę przeciekających drzwi. Oczywiście ciągłe kołysanie wcale mi nie ułatwiało wychodzenia, ale jakoś narazie świetnie sobie radziłam. Troche kulejąc udało mi sie złapać klamkę i wcisnąć ją. Teraz zamykanie nie było ważne choć przyzwyczaiłam się do tego, że zawsze kiedy wychodziła sięgałam po kluczyk. Kiedy znalazłam się na zewnątrz cały czas trzymałam się klamki. Odechciało mi się gdziekolwiek łażenia, więc tylko wyjrzałam, czy narazie nikomu nic nie jest i znowu szarpnęłam. W momencie kiedy drzwi były otworzone, nalało mi się sporo wody...czułam swąd w powietrzu a iskry bijące z telewizora troche ucichły. Czułam strach...tak to był strach i zdenerwowanie i znowu strach...czy ja jeszcze kiedykolwiek ujrzę cos innego niż tylko spływającą wodę i czy kiedykolwiek poczuje cos innego niż tylko dym z uszkodzonych instalacji elektrycznych ...? Wtem usłyszałam kogoś i w ciemności mogłam dostrzec smukłą postac którą już kiedyś widziałam...a nawet dziś po południu. Od razu poznałam głos Ewy - Ewa...och Ewa nic ci nie jest...ja mam tylko zwichnięta kostkę...ale nie przejmuj się! Nic ci nie jest? - Poczułam że woda dotyka moich łydek a nastepnie kostek i spływa w stronę Ewy w skutku przechyłu.
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-03-07, 19:22   



Ooo...Usłyszałam Rebecce "jak dobrze...nic jej takiego nie jest"-pomyslałam kiedy to statek się przechylił i woda poleciała w moja strone. Przytrzymałam się ściany. Krzyknełam do Rebecci:
"Rebecca dasz rade iść z ta kostką? Słyszałam przez interkom, że proszą o wyjscie na korytarz. Na pewno nam pomogą !!! Mozesz iść ?? Powiedz mi gdzie jestes bo ciebie nie widze. Pomoge ci iść !!! Gdzie jesteś ?? Masz kapok ???!!!"-krzyczałam do Rebecci ile sił mialam.
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-07, 20:16   

Szybko podniosłem się na nogi nie zdając sobie sprawy z bólu. Chwyciłem za wcześniej spakowany plecak, zabrałem kapok i zacząłem biec jak najszybciej na pokład. Biegnąc obok szalup zobaczyłem, że w pokoju nr 16 są dwie kobiety. Jedna miała problem z chodzeniem, a po ich krzykach można było wykryć, że jedna nazywa się Ewa, a druga Rebecca. Wbiegłem do kajuty i pomogłem jej wstać. Krzyknąłem do blondynki chyba Ewy:
-Zabierz jej kapok i chodź na pokład, tu na pewno nie jest bezpieczniej niż na pokładzie!!!
Trzymając brunetkę zacząłem z nią iśc w stronę wyjścia z szalupy i zorientowałem się, że jest to kajuta nr 16, ale teraz nie było czasu na załatwianie spraw osobistych...
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-07, 20:34   

Kiedy jeszcze byłam przytomna uświadomiłam sobie że niesie mnie jakiś mężczyzna, który ma dziwny wyraz twarzy i którego wczoraj nazwałam "przystojnym surferem"... Wiem że sapał zmęczony i biegł. Widziałam obok też Ewę. Zaraz potem rozkoszowalam się lodami razem z Gary'm chodząc po mieście...zasłabłam.

[ Dodano: 2006-03-07, 20:57 ]
Po chwili ockęłam się, raczej po jakichś 5 minutach. Zdołałam powiedzieć do tajemniczego nieznajomego dobroczyńcy: -Proszę mnie zostawić, poradzę sobie...tal bardzo mnie noga nie boli, a to zesłabnięcię to nic wielkiego...proszę się nie męczyć i mnie postawić - zdołałam wydobyc z siebie lekki usmiech.
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-03-07, 20:59   



Będąc w kajucie nr 16 i pomagając Rebecce iść nagle wyłonił się koło nas jakis mężczyzna. Kazał mi wziąc kapok Rebecci a sam wziął ją i ruszylismy w 3 w strone pokładu. Byłam cała roztrzesiona. Czułam okropny ból w oklicach kolana i ten nieszczesny nadgarstek na który upadłam chroniąc głowe. Będąc wystraszoną jednoczesnie czułam się nieco bezpieczniej gdy miałysmy przy boku mężczyzne. Powiedziałam tylko "Dziekuje" dla naszego "wybawcy" którym był mężczyzna niosący rebecce. Zauwazyłam ze miał skapowany plecak. Kiedy on sie spakował...jednak nie myslałam w tej sytuacji o tym zbyt długo tylko skupilam sie na dojsciu na pokład gdzie czekało na nas "zbawienie"....[/i]
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-07, 21:06   

Cały czas idąc w stronę pokładu usłyszałem, że brunetka coś mówi, wychwyciłem z tego, że chce, żeby ją zostawić, ale od razu pomyślałem, że majaczy, więc udałem, że nie usłyszałem tego:
- Co wy robiłyście w tamtej kajucie, tak przy okazji jestem Dave...
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-03-07, 21:13   



Idąc w strone pokladu słyszałam jak coś tam Rebecca mówi pod nosem.
"Eeeh...pewnie majaczy"-pomyslałam
-"Hej dave. Ja jestem Ewa a kolezanka nazywa się Rebecca. Co robiłysmy w tamtej kajucie? Ona ją zamieszkuje to znaczy zamieszkiwała do tej pory a ja mam koło niej kajute. I jak sie to wszystko zaczeło poszłam jej poszukac i pomoc. Chcialysmy sie jakos wydostac ale ona ledwo co chodzi...Mówiła ze chyba ma kostke skręcona czy cos...Dzieki jeszcze raz. Sama bym sobie nie poradziła Dave;)"
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-07, 21:17   

-Nie ma za co...Mam pytanie Ewa, czy ona, Rebecca- powiedziałem, kiwając głową w stronę dziewczyny ze skręconą kostką- ma na nazwisko Gloom?- dokończyłem nie zwalniając tempa...
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-07, 21:20   

Ej człowieku słyszysz mnie? Czemu mnie lekceważysz? Pomyślałam zdziwiona. Tak on pewnie myśli że ja cos bredze przez sen więc postarałam się nieco głośniej powiedzieć
- Przepraszam pana...chyba mnie pan nie zrozumiał - starałam sie jak najwyraźniej jak mogę - Mówiłam do pana żeby pan mnie postawił bo czuję się świetnie - kłamstwo w dobrej mierze - ..i kostka juz mnie tak nie boli, więc byłby pan tak uprzejmy, żeby mnie postawić? Sama sobie poradzę, a pan jest już pewnie zmęczony.
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-03-07, 21:37   

- Przykro mi, ale proszę nie bawić się w bohatera bo i ty i ja dobrze wiemy, że nie poradzisz sobie- powiedziałem z krzywym uśmieszkiem. Przyśpieszyłem tempa. Na pokład zostało 50 m, poczułem piekielny ból na czole, robiło się niewesoło.
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-03-07, 21:42   

Ahh byłam zdenerwowana, zmęczona i poruszona dobrocią tego człowieka...przeciez mógł przejść koło nas obojętnie i ratować siebie... - Proszę pana...dziękuję panu za pomoc, naprawdę jestem panu bardzo wdzięczna, ale nie chce zgrywać bohatera ani nic z tych rzeczy. Chcę tylko odjąć panu kłopotu, bo chyba nie pomyślał pan że jest mi głupio kiedy pan mnie niesie zamiast ratować siebie - odchrząknęłam i ciągnęłam dalej - dlatego najlepiej dla pana będzie zostawić mnie, bo ja naprawdę sama sobie poradzę, bo w kostkę nic mi się nie stało, po prostu mnie zabolała - tu głos mi się urwał bo trochę zakręcilo mi sie w głowie - Więc proszę nie robic sobie kłopotu i zostawić mnie.
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
MarianCzyTyMnieKochasz 
you know you love me



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17
Dołączyła: 29 Gru 2005
Posty: 532
Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-03-07, 21:44   



-"Rebecca...dave ma racje. Przy najblizszej okazji moge obejrzec tą twoją kostke? Tam co nieco znam się na medycynie itp."-powiedziałam z niezbyt duzym przekonaniem.
-"Gloom...Gloom? hmm...gdzies to słyszałam...Tak rebecca o ile sie nie myle ma na nazwisko Gloom. A o co chodzi z tym nazwiskiem jelsi moge wiedziec Dave?
_________________
Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
 
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-03-07, 22:24   

Mumin, Rebekasa, --Boone--

Wasza trójka z trudem dostała sie na pokład. Przyszło wam przedzierać sie przez zalane korytarze, tym trudniejsze do przebrnięcia, że już nie poziome. Po drodze, trafialiście na podobnych wam uciekinirów, oraz ciała tych, którym nie dane było przeżyć. Sporo z nich zginęło zapewne porażonych prądem, lub w skutek wybuchu.
Jestescie jednymi z pierwszych na pokładzie. Na zewnątrz nadal leje, burza nieco stracił na zaciętości. Niebo szarzeje w zapowiedzi nowego dnia. Statek pochla się na prawo pod kątem niemal 30 stopni, deski pokładu są śliskie od desczu i morskiej wody. Wychodząc widzicie starszego człowieka z dzieckiem na rękach podnoszącego się z trudem z kolan. Boone rozpoznajesz w nim pana Franciszka.
Generalnie pokład przedstwia obraz klęski i rozpaczy. Wyszliscie od strony rufowej, która przetrwała jako tako. Dziób, nie da się nie zauważyć, to poskręcana kupa złomu. Domyślacie sie, że tam nastapił wybuch. Najprawdopodbniej oficerowie na mostku nie przeżyli. W koło na wodzie, widzicie tyle, na ile pozwala szarówka, unosza sie ubarane w kapoki ciała tych, którzy zginęli od ran odniesionych podczas eksplozji. Niektóre z nich nie są w tak opłakanym stanie, z trudno dopatrzeć się w nich ich niedawnego człowieczeństwa.
Rozgladacie sie za szalupami, niestety nigdzie ich nie dostrzegacie, podobnie rzecz ma się z obsługą. Słyszycie jedynie krzyki, jęki, lub słabe wołanie o pomoc.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl