Panowie przerzucali sie oskarżeniami, a moje szare komórki pracowały na najwyższych obrotach. Starałam się przetrawić wszystkie informacje i wyciągnać jakieś wnioski, ale w tej sytuacji było to nieco utrudnione. Peter i Xavier zaczynali sobie skakać do oczu, zamiast starać się znaleźć jakieś rozwiązanie problemu
XavierSS&Peter
-Chwileczkę!- głośno i ostrym tonem przerwałam ta uroczą wymiane zdań-Chciałam jeszcze się czegos dowiedzieć, zanim ostatecznie skoczycie sobie do gardeł, a ja chyba nie wyciagam od Ciebie informacji na siłę?-to już było skierowane bezpośrednio do Xaviera. Peter zamierzał chyba coś powiedzieć, ale powstrzymalam go stanowczym ruchem reki- Miałeś swoje 5 minut, teraz JA chcę o coś zapytać- po czym znowu zwróciłam się do Xaviera- Kim są te istoty? Ich siła i szybkośc to wynik tych właśnie eksperymentów? Ilu ich może być i czy jesteśmy w stanie z nimi walczyć? I co znaczy, że nikt nas nie będzie szukał? -im więcj zadawałam pytań, tym więcej ich przychodziło mi do głowy- I jeszcze jedno: razi Cie to, że jesteśmy zżyci? Cóż, Peter wiekszości z nas uratował zycie, mnie nawet dwukrotnie-to chyba wystarczający powód do zaufania. Być może nie ruszajac na poszukiwanie mnie miałeś na myśli dobro ogółu, może coś innego, nie wiem. Pewne jest jedno-gdybym została tam sama, to już bym teraz nie mogła zadać żadnego pytania.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-05-30, 10:16
Po tym co usłyszałam od Xava nie mogłam się na niczym skupić. Nie dawałam po sobie nic poznać ale wewnątrz aż cała się trzęsłam ze strachu. Nadchodził wieczór. Słońce stopniowo zniżało się na horyzoncie. Cały obóz chuczał od plotek dotyczących Xava, Vlada i Ewy. Wlepiłam wzrok w jedno z kilku ognisk. Miałam pustke w głowie. W ogole o niczym nie myślałam. Stalam tak na środku plazy patrząc na ogień. Nagle usłyszałam za plecami jakiś głos. Obróciłam się a pod drzewem widziałam jak Xav, Peter i Ewa o czymś dyskutują. Chociaż patrząc na Petera i Xava widać było, że prawie skaczą sobie do oczu. Odwróciłam sie szybko żeby nie pomyśleli, ze podsłuchuję. I tak łatwo się szło domyślić o czym "rozmawiają". W tej samej chwili przypomniało mi się o wartach. No tak, ja miałam brać wczesne godziny. Szłam powolnym krokiem pod drzewo. Usiadłam i rozgladałam sie dookoła. Co jakies 10min podchodziłam powoli do ogniska, niby ogrzewając sobie ręce. Tak naprawde uważnie rozglądałam się po okolicy...
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-05-30, 11:28
Nadszedł wieczór, siedziałem sobie pod drzewem i bacznie obserwowałem obóz. Xav dyskutował z Ewą i Peterem. Wiadome było o czym rozmawiają, blondyneczka sobie chadzała po obozie, już myślałem, że zapomni o swojej warcie, jednak było widać jej zaciekawienie co do dyskusji Xav - Peter. Nadszedł czas snu, bo później ja mam warte, ale nie mogłem zasnąć, musiałem poczekać jak się zakończy konwersacja Xava i Petera.
Ani Ewa ani Vlad pomimo tego że widzieli co się dzieje, nie podeszli.. Hmm widać wszystko na mojej głowie, a wsparcie by się przydało.
Przeniosłem wzrok z Vlada sterczącego jak kołek pod drzewem, spowrotem na Rudą.
Jej pytania zaczynały mnożyć się w niebezpiecznej liczbie.
Nie znam odpowiedzi na wszystko, ja nie Nostradamus. Wiem generalnie o co tu chodzi, przyjechałem tu po to aby się tego dowiedzieć. Niestety utknąłem tutaj tak jak wy. Więc może darujmy sobie resztę rozmowy bo nie mam na to dziś siły, Ty też powinnaś się już położyć, nie wygladasz zbyt seksownie w obecnym stanie , a szkoda - Peter nie był zadowolony z tego co powiedziałem , z czego szczerze się ucieszyłem. Musimy zabrać się za wydostanie się stąd, aby nikt już nie zrobił krzywdy takiej piękności jak Ty.
Leżąc przy ognisku przyglądałam się uroczej rozmowie Petera, Xaviera i Ewy. Uniosłam niepewnie brwi i wstałam do pozycji siedzącej. Kątem oka spostrzegłam, że Peter jest nieźle wkurzony, a Xav triumfuje..."Znowu sobie robią jakieś pogrywki i tajemnice" pomyślałam. Wiedziałam, że to tak naprawde oni tu rządzą, i nie miałam nic przeciwko temu, ponieważ nadawali się do tego i byli odpowiedzialni...dziwiło mnie natomiast to, że robią sobie wielkie tajemnice z tego wszystkiego. "I tak sie wszyscy dowiedzą, jak po kolei te istoty zaczną nas porywac..." rozmyślałam...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Rozejrzałam się po obozie i zauważyłam, że większość obozowiczów nam się przygląda, część bardzo podejrzliwie. Przeniosłam wzork na mówiącego Xaviera. Tak jak przypuszczałam, zbył moje pytania; odniosłam wrażenie, że unika odpowiedzi na nie. Zasugerował, że powinnismy położyć się spać i pewnie miał rację, bo nagle poczułam, jak bardzo jestem zmęczona. Bolało mnie całe ciało, a szyja paliła zywym ogniem i miałam coraz wieksze problemy z przełykaniem; domyslałam się tylko, że musiała opuchnąć. W tych warunkach jakoś nie przyszło mi na mysl, że mój wygląd może mieć jakiekolwiek znaczenia, a tym bardziej, że powinnam się nim przejmować, ale nieprzychylne uwagi Xaviera sprawiły mi jednak przykrość. Kiedy jednak zauważyłam, jak obrzucił tryumfalnym spojrzeniem zdenerwowanego Petera, zrozumiałam, że jego uwagi miały tylko na celu dopieczenie mu. Cel jednak wydawał mi się chybiony.
XavierSS
-Daruj sobie te złosliwe uwagi-rzuciłam mocno juz wkurzona traktowaniem mnie jak argumentu przetargowego- Wczoraj wieczorem omal nie pożegnałam sie z życiem i w takiej sytuacji jakoś mało mnie obchodzi, czy zrobiłam na kimś wrażenie czy nie. Kwestię mojego seksapilu, a raczej jego braku pominę milczeniem. Delikatnie rzecz ujmując, zbyłeś mnie i nie wierzę do końca, że nie znasz odpowiedzi na moje pytania, ale tez jestem zmęczona, więc na odpowiedzi poczekam do jutra. I moze się na tym nie znam, ale wartownik, który nie moze sie ruszyć z miejsca, to kiepska ochrona, więc może zamień sie z kims bardziej sprawnym. Mam nadzieję, że sobie poradzisz z tymi okładami, bo dobrze by było gdybys jeszcze dzis choc raz go zmienił.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ruda naprawdę się zdenerwowała, uznała zapewne, iż używam jej jako argumentu przetargowego.. ech te kobiety.
Jeśli uważasz że nie dałem Ci odpowiedzi na zadane przez Ciebie i twojego "przyjaciela" pytania, to uważam że jesteś w błedzie, poza tym zarzucasz mi iż znam odpowiedź na każde twoje pytanie, błednie zakładasz, nie wiem kim oni dokładnie są, ale Ciebie to przecież nie obchodzi, Ty zdajesz się nie zauważać że szukająć Ciebie sam nie straciłem omal życia, no ale przecież, gdzie we współczesnym świecie można liczyć na zrozumienie? Heh no cóz ale skoro uważasz że twój żołnierzyk sobie na warcie poradzi nie wiedząc na co patrzeć, albo zwracać uwagę, droga wolna, ja mu nie bronię. Moja warta jest dziś a raczej jutro od 2 rano do wschodu słońca, mam nadzieję Peter że upłynie Ci spokojnie. Pozwolisz jednak że taka kaleka jak ja poobserwuję pracę takiego fachowca jak on. Będe czuł się lepiej mogąc oglądać profesjonalistę w pracy. Może się czegoś nauczę. A teraz pozwolicie że pójdę spać, jestem wykończony i nie mam zamiaru drugi dzień z rzędu słuchać gromów na moją osobę. Bo to nie ja mogę was tu zabić, ani nie ja sprawiłem że rozbiliście się na tej wyspie. Macie jakieś pretensje ok, ale kierujecie je pod zły adres.... - mówiąc te słowa , obróciłem się na bok , i usilnie wpatrywałem się w spokojne morze w oddali. Starałem się ukryć sprzeczne emocje które mną targały. W moim stanie ciężko było prowadzić z nimi rozmowę i czułem że z każdą kolejną sekundą czuję się coraz gorzej. Liczyłem że widok morza trochę mnie uspokoi. Bo coś czułem że ta rozmowa jeszcze się nie skończyła...
Dyskusja chyba zmęczyła Xaviera, w każdym razie wyglądał, jakby źle się czuł. Co prawda odwrócił się od nas i wydawało się, że nie ma juz ani siły ani ocohty na dalszą dyskusję, ale musiałam mu przerwać wypoczynek. Zaczerpnęlam głęboko kilkukrotnie powietrze, starajac sie maksymalnie uspokoić, choc po jego ostatnich słowach było to bardzo trudne i nieco spokojniejsza uklękłam przy odwróconym mężczyźnie i odezwałam łagodniejszym juz tonem.
XavierSS
- Po pierwsze, nie zażyłeś jeszcze śrdoków przeciwbólowych i dobrze by było, gdybys je łyknął, bo inaczej ból obudzi Cię w środku nocy. Poza tym...-dotknęlam jego czoła; tak jak podejrzewałam, było mocno ciepłe- masz podwyższoną temperaturę. To nic nadzywczajnego, naturalna reakcja organizmu, ale dobrze by było, żeby organizm sam sobie z nia poradził. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, będę spała tuz obok i zmienie Ci kompresy na nogach i głowie. I...-jednak troche się zdenerwowałam przy tych słowach i ton był odrobine ostrzejszy- wiem, że może na to dziś nie pora, ale powstrzymaj sie z tymi uwagami na temat "mojego żołnierzyka". Są co najmniej niestosowne. Nigdzie nie twierdziłam, że to Peter ma pełnić warte za Ciebie. Po prostu Ty musisz dziś wyłącznie wypoczywać. Decyzje o zastępstwie zostawiam Wam; ja nie czuje się na siłach podejmować decyzji ani sama dzis dyzurować. Szczerze mówiąc, jestem zbyt wystraszona. - znowu zlagodniałam-Więc co z tymi kompresami? Mam poprosic kogoś innego czy ostatecznie moge być ja?- specjalnie nie było mi do smiechu, ale coś na kształt usmiechu udało mi się przywołać na twarz.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ruda nachyliła się nade mną i sprawdziła temperaturę, zdziwiłem się , nie spodziewałem się takiej reakcji, wnioskując z wcześniejszego toku rozmowy byłem prawie pewny że rozejdziemy się w nienajlepszych układach. Ale Ruda przezwyciężyła chyba ten cały impas. Popatrzyłem się jej głeboko w oczy, po czym powiedziałem.
Masz rację , powininenem odpoczywać dziś - starałem się uśmiechnąć ale raczej to co mi wyszło wyglądało na skrzywienie. Peter pogadaj z Vladem , jeśli możesz weź dzisiaj za mnie wartę. - zawiesiłem głos na moment, poczym przezwyciężając jakąś niechęc do niego zagadnąłem Myślę, że dla dobra nas wszystkich nie powinno być między nami nieporozumień, mam nadzieję że weźmiesz tę wartę. - patrzyłem na niego przez chwilę starająć się skupić wzrok, ale coraz gorzej mi to wychodziło. Spojrzałem jeszcze raz na Rudą
Z przyjemnością skorzystam z twojej pomocy - tym razem udało mi się uśmiechnąć.
Xavier zgodził się na moja pomoc i opiekę, w ogóle wydawał się jakoś przyjaźniej do nas nastawiony, nawet na Petera nie warczał, jak dotąd. Połknął bez oporów podane przez mnie tabletki i położył się, wyraźnie osłabiony. Poszłam jeszcze po zapas chłodnej wody i po powrocie zauważyłam, że temperatura wyraźnie mu się podniosła; mężczyna spał, ale ciałem jego wstrząsały goraczkowe dreszcze. Zmieniłam okład na kolanach i położyłam kompres na rozgrzanym czole. Znalazłam w pobliskim namiocie koc i okryłam Xaviera, po czym sama ułożyłam sie do snu tuż obok. Zasnęlam z uczuciem dziwnego niepokoju, pewnie wywołanym niedawnymi przeżyciami.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Przysłuchuje sie rozmowie. Złośliwosci Xaviera kwituje to wzruszeniem ramion, to ironicznym uśmieszkiem. Widząc że Ruda kładzie sie obok ruszam do jednego z pustych namiotów biorę koc. Wracam i okrywam dziewczynę rzucając w Xava stronę ironicznie:
- Żołnierzyk mniej lub bardziej profesjonalnie odbębni swoje. Żołnierzyk wróci - pochylam się jeszcze ku Rudej, lekko ściskam jej dłoń – Postaraj sie zasnąć, odpocząć.- uśmiecham się ciepło, pocieszjąco. Wstaję. Ruszam ku Vladowi.
Vlad
- Domyślasz sie zapewne czego dotyczyła - – wskazuje brodą na lezącego Xava – dysputa. Biorę pierwszą wartę. Jeśli zajdzie taka konieczność, jest nas za mało, wezmę tez ostatnią.
Nic więcej nie dodaje ruszam w stronę ogniska, przy którym siedzi wytatuowany maorys. Po drodze mijam śpiacego Scottyego.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 18 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1661 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-06-01, 14:30
Gdy leżałem sobie spokojnie pod drzewem podszedł do mnie Peter, zapewne chciał czuwać w nocy, bo Xav nie wyglądał zbyt fajnie.
- Hmm, z tego co było ustalane, to blondynka bierze pierwszą wartę, więc powiedz jej, żeby cie obudziła jak skończy, a potem po twojej warcie obudź mnie to ja już do rana powartuje. Tymczasem dobranoc.
Posiedziałem chwilę przy milczącym maorysie, patrząc na ocean. Widok uspoakjał. Po kilkunastu minutach niemal hipnotycznego gapienia sie na spokojne, szumiące swą mantrę fale ocknąłem wstałem, otrzepując spodnie z piachu ruszam w stronę blond Ewy. Uśmiecham się do dziewczyny.
- Słonko obudź mnie jak skonczysz wartować. Tymaczsem życze dobrej nocy. Trzymaj sie ciepło mała i do zobaczenia ciemna nocą. na odchodne macham lekko do dziewczyny. Uśmiech nie schodzi mi z ust. Wracam do pusczonego przed chwilą miejsca przy ognisku.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-06-01, 19:28
Siedząc przy ognisku i od czasu do czasu chodząc po okolicy, bacznie obserwowałam plaże. Z czasem zmalał we mnie strach. Kątem oka dojrzałam, że dyskusja pomiędzy Ewą, Xavem i Peterem dobiegła końca. Ewa położyła sie nieopodal Xava. "Hmm...dobrze zrobiła przyda mu się opieka"-pomyślałam widząc Petera, który zakrył kocem Ewe. Podeszłam ponownie do paleniska i wyciągnęłam ręce aby je ogrzać. Patrząc na wesoło trzaskające drewno przypominialy mi sie miłe chwile, które spędziłam w pracy. Z wielką chęcią skoczyłabym teraz ze spadochronem. To uczucie wolności podczas spadania...mmm...Uśmiechnęłam się sama do siebie. Moje bujanie w obłokach przerwał zaraz Peter. Podszedł z prosbą abym go obudziła jak skończe warte. Popatrzyłam na niego, widać było, ze jest zmęczony. W pierwszej chwili myślalam, że przyjdzie do mnie z pretensjami dlaczego nie powiedziałam tego co usłyszałam od Xava. Myliłam się. Uśmiechnęłam się do Petera.
-Ok, obudze Cię, obudze. Dobranoc, miłej nocy.-odmachałam mężczyźnie.
Wzięłam łyk wody z jakiejs butelki i dalej uważnie pilnowałam okolicy.
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Pierwsze godziny wieczorne , uminęły obozowiczom spokojnie , nieświadomi tego co się naprawdę dzieje na wyspie poszli smacznie spać, niektórzy z nich siedzieli przy ognisku na plaży , kontemplując piękno wyspy, i zachodzącego słonca.
Warta Ewy była spokojna, wręcz zdecydowanie nudna, trzymanie warty okazało się trudniejsze niż się początkowo wydawało. Spokój dobiegający z obozu, i cichy szelest drzew w lesie tropikalnym sprawiał , iż Ewa łatwo wpadała w marazm, ale starała się z niego szybko otrząsać , wiedząc jakie mogą być konswekwencje jeśli zaśnie. Gdy tylko księżyc pojawił się wysoko nad horyzontem Ewa obudziła Petera a sama poszła spać. Zmęczona zasnęła w ciągu paru minut. Peter szybko otrząsnął się z krótkeigo przecież snu, i rozpoczął obchód obozu. Nie znalazł niczego szczególnego, od strony lasu nie dobiegały go żadne dzwięki, mogące sugerować jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Peter jednak pozostawał czujny wiedząc iż cisza zazwyczaj pojawia się przed burzą. Po dwóch godzinach warty jedyne co dane mu było słyszeć to szum morza od strony plaży, cichy szum lasu. Ta cisza zaczynała go powoli denerwować. Nic nie jest tak ciche, to nienaturalne, z doświadczenia wiedziała iż zawsze pojawia się znikąd jakiś dźwięk wywołujący różne sugestie, ale tutaj nie dane było mu ich słyszeć. W końcu zmęczony trochę tym ciągłym siedzeniem spoczął przy palmie która dawała najlepszy widok na las.
Po około paru minutach, nagle od strony obozu dane mu było usłyszeć krzyk... od razu wiedział kto krzyczy , to musiała być Ruda....
Peter postawiony przed nagłym dylematem nie pilnowania okolicy a pomocy Rudej, stanął jak wryty zastanawiając się jaką decyzją podjąć....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum