Słychać było tylko szum morza i drzew. Leżałam teraz obok przygasającego ogniska patrząc w niebo. Kątem oka widziałam zmiany wart Petera, Ewy no i coś się działo z Xavierem...prawdopodobnie miał gorączkę, bo cały czas miotały nim drgawki. Peter teraz siedział pod palmą, skąd miał najlepszy widok na dżunglę i okolicę.
Nagle podskoczyłam z wrażenia, kiedy usłyszałam rozpoznawalny kobiecy krzyk. Na początku nie mogłam zidentyfikować tego głosu, ale wydał mi się on znajomy. Teraz nie miałam żadnych wątpliwości. Nigdzie nie było Rudej. To ona. Instynktownie wstałam do pozycji siedzącej i wymieniłam niepokojące spojrzenie z Peterem. Otrzepując się z piasku wstałam i zaczęłam obracać się wokół własnej osi...klnęłam pod nosem przewidując najczarniejsze scnenariusze...jednak w mroku, a nawet przy świetle księżyca nie mogłam dostrzec Ewy...Byłam coraz bardziej poddenerwowana i zaniepokojona. A jeśli cos jej się stało?
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Idę przez słoneczny, spokojny las...Miedzy drzewami dostrzegam pochyloną sylwetkę...Ktoś obserwuje obóz...Wycofuję się...Trzask gałęzi pod stopą...Skok...Dłonie na gardle...Próbuję zaczerpnąć powietrze i krzyknąć...Nie mogę...Nie moge krzyknąć!...
Obudził mnie własny krzyk. Siadłam w kompletnych ciemnościach, nie zdając sobie do końca sprawy gdzie jestem i co się dzieje. Nie mogłam opanowac strachu. Nie miałam pojęcia, gdzie jestem i gdzie się podział mój napastnik. Z trudem opanowałam chęć ucieczki i starałam się wzrokiem przebic ciemności, rozglądając się nerwowo wkoło.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Obudził mnie nagły krzyk tuż obok.. Odwróciłem się rozbudzony ażeby zobaczyć Rudą tępo patrząca sie w ciemność.. dopiero po chwili zauważyłem krople potu, i rozgorączkowane spojrzenie... Musiała mieć koszmar dotyczący pewnie tego co ostatnio dane było jej przeżyć. Przysiadłem się do niej, i nie wiedząc za bardzo jak zareagować, objąłem ją niezdarnie, starałem się sprawić aby przestała się patrzeć w dal a spojrzała na mnie...
Już dobrze Ewa, jesteś bezpieczna, nic Ci nie grozi, jesteś w obozie... Obudziłaś się z krzykiem , Ewa słyszysz mnie - jej oczy były jakby nie obecne a strach można było wyczytać z jej twarzy, przyciągnąłem ją i przytuliłem starając się aby napięcie odeszło z niej, szepcząc jej do ucha że już jest dobrze...
Dylemat był krótkotrwały. Poderwałem się na nogi. W mroku rozświetlonym jedynie blaskiem dogasających ognisk odnalazłem śpiącego Vlada. Kucając potrząsnąłem ramieniem śpiącego mężczyzny.
Vlad
- Wstawaj! Co prawda nie twoja kolej jeszcze. Nie mniej jednak mam... hmm coś do zrobienia - widząc ze Vlad sie jako tako wybudził dodaje – Jest spokojnie. Powiedział bym za spokojnie. Jedynie Ruda dręczą koszmary. Masz twardy sen, skoro jej krzyk cię nie wybudził - zaspany Vlad jeszcze przeciera oczy, tymczasem klepie go przyjaźnie w ramię i dodaje na odchodnym – Dzięki stary i spokojnej nocy – odchodzę w stronę posłania Rudej. Podchodzę kucam przy dziewczynie.
Nomos
- No królewno wstawaj - szukam jej dłoni i po chwili ujmuję ją w swoją – sen nie jest w tym momencie lekarstwem. Potrzebujesz moja ty artystko, że tak powiem doznań estetycznych. Co by o tym miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc, lub pocałuj mnie w dupę – szczerze zęby w rozluźniającym, uspokajającym uśmiechu - nie powiedział, jego walorom estetycznym nie mam nic do zarzucenia. Nooo malutka, wyskakuj z betów. Biorę cię na nocny romantyczny spacer.
Xavier
Czekam, czy ewa sie podniesie, w międzyczasie posyłam Xavovi krótki uśmieszek.
- Czołem kowboju – parodiuje żołnierski salut.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1626 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-06-02, 12:13
Obudził mnie Peter, mówiąc, że ma coś do zrobienia, o dziwo nie obudził mnie krzyk Ewy, to było bardzo zastanawiające, dotychczas budziły mnie nawet niewielkie szelesty. Najwyraźniej tu w obozie jest tak jakoś bezpieczniej. Przetarłem oczy, rozciągnąłem ręce i podszedłem do dogasającego ogniska. Stojąc przy ognisku zacząłem się rozglądać, lecz było spokojnie, Peter mówił, że może nawet za spokojnie. Rozejrzałem się po śpiących obozowiczach, spojrzałem w morze. Odwróciłem się i spojrzałem w las, oby ta cisza nie okazała się zabójcza...
_________________ Under the bridge downtown Is where I drew some blood
Under the bridge downtown I could not get enough
Under the bridge downtown Forgot about my love
Under the bridge downtown I gave my life away
Odetchnęłam z ulgą patrząc, jak Xav uspokaja Ewę. Wcześniej nie zauważyłam jej, może ze zdenerwowania. Już myślałam że coś się stało...na szczęście to był tylko sen. Ewa obudziła się z krzykiem. Położyłam się znowu przy gasnącym palenisku i znów próbowałam zasnąć. Tak jak i wcześniej - bez skutku...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Poczułam obejmujące mnie ramiona i aż cała stężałam, przekonana, że wrócił mój oprawca. Dopiero po chwili do mnie dotarły uspakajające słowa. Spojrzałam sie na właściciela rąk i w ciemnościach wypatrzyłam twarz Xaviera. Przytulił mnie mocniej i szeptem do ucha zapewniał, że wszystko jest w porządku. Powoli napięcie ze mnie opadało, zaczęłam się rozluźniać; mocniej wtuliłam się w kojące męskie ramiona. Czułam się coraz spokojniejsza i niemal bezpieczna. Zaczęłam się robić senna i już miałam zaproponowac pójście spać, kiedy ukląkł przy mnie Peter. Usmiechnął sie do mnie uspakajająco, odszukał w ciemnościach moją dłoń i zaproponował spacer, jako kuracje rozluźniającą. Byłam zaskoczona tą propozycją i nie wiedziałam, co mam o tym mysleć. Spojrzałam na Xaviera, jakby u niego szukając odpowiedzi, ale on juz się ode mnie odsunął, twarz mu stężała i patrzył raz na mnie, raz na Petera z wyraźną niechęcią. Nie chciałam przedłużać tej, chyba dla wszystkich męczacej sytuacji.
Peter
-Hmmm, dobrze, skoro uważasz, że spacer mi pomoże, to chodźmy- podniosłam sie z posłania i dołaczyłam do Petera, żegnającego się złośliwie z Xavierem. Spojrzalam jeszcze na leżącego mężczyznę, ale Xavier spojrzał na mnie obojetnie, a może nawet z niechęcią i odwrócił sie ostentacyjnie plecami do nas.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ruda wstała i poszła gdzieś z Peterem. Jego szczeniacka zagrywka bardzo mnie zdenerwowała, z tego co pamiętałem, wziął moją wartę, a pomimo tego z niej zszedł, opuścił posterunek, po chwili napięcie we mnie zelżało, pomyślałem że nie mógł być aż tak nieodpowiedzialny, pomimo, że nie czułem się najlepiej wstałem i przemarszerowałem przez obóz aby zobaczyć iż Vlad trzyma wartę. Okazało się że Peter jest jednak odpowiedzialny, odetchnąłem trochę i wróciłem pod swoje drzewo. Położyłem się z powrotem, i zasnąłem w przeciągu paru minut.
[ Dodano: 2006-06-02, 16:14 ] MG
Pomimo tego małego incydentu, noc mijała spokojnie, warta Vlada choć zaczęta wcześniej nie zmęczyła go i jak tylko zobaczył iż obozowicze wstali ,udał się na krótką drzemkę. Ruda dzięki pomocy Petera , obudziła się rześka, jakby zapominała o tym co się stało w nocy. Reszta obozowiczów, powoli zaczynała wracać do swych codziennych zajęć.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1626 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-06-02, 18:37
Jak ujrzałem wstających obozowiczów, zdecydowałem się na drzemkę. Spałem krótko, coś mi nie dawało spać. Wstałem i podszedłem do Petera.
Peter - Co powiesz na to abyśmy poszli obadać naszego małpoluda ?
_________________ Under the bridge downtown Is where I drew some blood
Under the bridge downtown I could not get enough
Under the bridge downtown Forgot about my love
Under the bridge downtown I gave my life away
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1626 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-06-02, 18:44
Wzdycham głęboko, poczym wyjaśniam:
- No to ten małpolud sprawił, że Xav wygląda tak jak wygląda. Wzłoki małpy są w dżungli. To jak idziemy ?
_________________ Under the bridge downtown Is where I drew some blood
Under the bridge downtown I could not get enough
Under the bridge downtown Forgot about my love
Under the bridge downtown I gave my life away
- Z przyjemnością... Zaskakujace kowboj sie nie pochwalił starciem... - odrywam na moment wzrok od twarzy Vlada. Szukam Rudej. Widząc, że zmierza w moja stronę wołam - Vlad proponuje spacerek i atrakcje. Słonko masz ochote poogladac martwe ogniwo w procesie ewolucji?
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Obudziłam się rozbita po przezyciach nocy, gardło mocno mnie bolało i chyba było bardziej spuchniete. Zdążyłam tylko zmienic kompresy Xavierowi i stwierdzić, ze gorączka wyraznie sie obnizyła i właśnie miałam mu podziekowac za nocną opieke, kiedy podszedł do mnie Peter z intrygującą propozycją.
XavierSS
-Hmm, to nie powinno długo ptrwać, ale w razie czego zmień sobie sam okłady, dobrze? Kolana są jednak opuchnięte, mam nadzieję, ze nigdzie nie spacerwoałeś i nadal się tego tzrymaj, bo nie skończy się na zwykłych kompresach-postraszyłam mężczyznę, choc po minie widziałam, ze niezbyt skutecznie- Hmm, jak wrócę...chciałabym chwile porozmawiać, jesli nie masz nic przeciwko temu Peter -Ech, ta moja babska ciekawość, pewnie mnie wreszcie do piekła zaprowadzi- mrugnęłam do niego okiem- Idziemy, nie przepuszczę takiej okazji.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Uśmiecham sie szeroko do Rudej.
- No . To rozumiem. - prowadzę Ewę do Vlada, po drodze zabieram butelki z wodą i torbe z pozostałymi avikado - Prowadx. Mam andzieje ze obejdzie się bez niespodzianek - mówiąc to poprawiam pistolet tkwiący z tyłu, za paskiem od spodni.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1626 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-06-02, 20:38
- Spokojnie szefie, powinno być dobrze, no chyba, że zaczniesz wymachiwać pistoletem który właśnie poprawiasz.
Po tych słowach, razem z Ewą i Peterem ruszyłem w stronę małpoluda.
_________________ Under the bridge downtown Is where I drew some blood
Under the bridge downtown I could not get enough
Under the bridge downtown Forgot about my love
Under the bridge downtown I gave my life away
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum