Aż cała skoczyłam, słysząc strzały dobiegające z niezbyt dużej odległości.
-Co to było? Czy to ktoś z naszych?-absurdalne pytania, na które Peter nie mógł pewnie znać odpowiedzi,a le same cisnęły mi się na usta- Trzeba biec i sprawdzić. Hmm, powiedzmy sobie szczerze, w obecnym stanie tylko Cie opóźniam. Poczekam na Ciebie tutaj, pod tym drzewem-wskazałam ręką na rozłożysty pień po prawej stronie-a Ty leć. Może ktoś potrzebuje pomocy? Tylko...-nie uśmiechało mi się samotne siedzenie po ostatnich wydarzeniach, ale wiedziałam, że nie mam wyboru-szłam zbyt wolno i byłam zbyt słaba- gdybyś mógł mi wyszukać jakiś solidny kijaszek? Będę się czuła pewniej-prośbe okrasiłam bladym uśmiechem- Iii...postaraj się nie dać zabić, dobrze? Jeszcze nie zdążyłam Ci podziekować za uratowanie życia, a nie chciałabym tego za nic przepuścić- lekko ironiczny uśmieszek okrasiłam zalotnym mrugnięciem okiem.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
- Nie tylko nie dam sie zabić, ale jeszcze nie raz ci humoru napsuje – Peter uśmiecha się ciepło – Choć by teraz. Wyobraź sobie królewno ze cie nie zostawię. Musiał bym być ostatnim ciulem bez wyobraźni , by w takim miejscu i warunkach cie opuścić. Przykro mi. A dziękować nie musisz. Wystarczy ze zniesiesz moje towarzystwo w drodze powrotnej.
Ruszacie. Nie uszliście nawet 10 metrów gdy kolejny dźwięk, tym razem metaliczny gwizd. zakłócił spokój. Widząc twoje pytające spojrzenie Peter wzrusza ramionami uśmiechając się krzywo.
-Nawet o tym nie myśl
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum