Lynnet odwraca głowę wzrusza ramionam, bezradnie rozkłada ręce.
- Sama chciał bym wiedzieć... Otstani kontakt, tuż po urwanym syganale z Lorada Jima mieliśmy z portu na Fiji... Wtedy jeszcze w miarę, trzymalismy kurs.. Wydaje sie, że znosi nas niewiele, ale systematycznie na południowy wschód. W efekcie, odchylenie może być znaczne. Więcej nie wiem, przepraszam spiesze sie. - dziewczyna odwróciła głowę i energicznym krokiem ruszyła przed siebie.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Debilka- pomyślałem. Słońcem nie potrafią się kierować. Wróciłem do czekającego Franciszka i powiedziałem- Chyba wszystko załatwione. Miłej nocy życzę...
Odwróciłem się w stronę drzwi, ale Dave już chyba odszedł. A szkoda. Nastawiłem się na jakąś pogawędkę, ale niemniej jednak muszę załatwić kilka swoich spraw. 'Ad rem'* jest już trochę późno. A w sumie nie tylko swoich. Teraz już także Scotty'ego. Uśmiechnąłem się w jego stronę wiedząć, że i tak tego nie zobaczy.
* do rzeczy
_________________ Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum