Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Wstępniaki
Autor Wiadomość
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-02-19, 18:11   Wstępniaki

Tu znajdziecie wstepniaczek przed rejsowy, czyli "co i dlaczego"
Nie podję imion i nazwisk postaci, sami się zapoznacie :P , jedynie opis każdej z nich pod nickiem iwstępniakiem garacza. Topik jest czysto informacyjny, więc nie wyrywać sie z postami od tego będzie sesja :wink:

Fiona

Cisty gasła w oczach. Udręczony szukałeś ratunku po najlepszych krajowych klinikach. Lekarze bezradnie rozkładali ręce, tłumacząc, że chemioterapia nie przynosi oczekiwanych efektów, bądź to, że w tym kraju możliwości leczenia są ograniczone. Bilans za i przeciw sprawił, ze postanowiłeś podzielić sie hiobowa wieścią z córką. Klara zbeształa Cię telefonicznie, za ukrywanie prawdy. Sam wiedziałeś, że miała rację, że cudom trzeba pomóc. Mimo dość fatalnego stanu Cisty, z ciężkim zdecydowałeś przewieźć żonę na leczenie do Stanów. Klara niezwykle stanowczo i rzeczowo przekonała Cię o różnicy w komforcie i skuteczności tamtejszej służby zdrowia.
Przelot nie najlepiej wpłynął na i tak kiepskie samopoczucie Cisty. Nie skarżyła sie jednak, raz, że nie był to w jej stylu, dwa, widziała w Twoich oczach nadzieję.
Zarówno Klara jak i Alan byli dla Ciebie dużym wsparciem. Dzięki ich opiece wytrzymałeś te wszystkie godziny przy łóżku zwykle nie przytomnej żony. Ściskając jej kruchą bladziutką dłoń płakałeś jak dziecko. Łudziłeś sie, ale cud sie nie stał. Coś sie kończy, coś zaczyna... po mimo, że Klara z mężem nalegali, byś pozostał, uparłeś się, że wrócisz do kraju, wspomnień, młodości.
W biurze podróży, zniecierpliwiony czekaniem zainteresowałeś się folderem linii armatora Oceanic Star Line. W najbliższy piętek, z portu San Francisko odpływał liniowiec do Sydney. Być może był to impuls, lub desperacja osamotnionego człowieka, może szaleństwo, za ostatnie pieniądze kupiłeś bilet.

Opis

Kiedyś był rosłym młodzieńcem, o ciemnej cerze, jasnych oczach o inteligentnym, trochę zagubionym spojrzeniu. Płowe włosy zawsze były rozwichrzone, wyglądały jak nieuczesane. Taki był jego urok. Twarz, wygląda dość przyjaźnie, ufnie. Krótkie siwe włosy, gładko przyczesane, odsłaniają pomarszczoną twarz. Nic ciekawego. Tylko wzrok ten sam, nadal jasne oczy błyskają inteligencją

Paulov

Któregoś piątku, po przyjściu z pracy odkryłeś, że współlokator zniknął. Szafa był pusta, zniknęły też jego książki i laptop. Komórka milczała. Przyjaciel znikał czasem, ale nie tak spektakularnie, poza tym zawsze zostawił wiadomość, tymczasem nie znalazłeś żadnej, choć by najmniejszej kartki, czy przesłanki, gdzie mógł się podziać. Weekend, który spędzaliście z reguły razem, grając w bilard, popijając piwo i oglądając sie za co ładniejszymi przedstawicielkami płci pięknej, spędziłeś samotnie w domu oczekując na wieści od przyjaciela. Tych nadal nie było. Na maile tez nie odpowiadał. Poniedziałkowy ranek, jak zawsze niemal w Seatle pochmurny zabił w Tobie resztkę sławnego optymizmu. Na pracy, dotychczas pasjonującej, nie potrafiłeś sie dziś skupić. Samotnie spędziłeś tydzień, łudząc się, że upragnione wieści nadejdą. W tym czasie obdzwoniłeś dosłownie wszystkich wspólnych znajomych, oraz przyjaciół. Nikt nic nie wiedział. Samotność i niepewność losu przyjaciela dokuczyła Ci tak bardzo, że wziąłeś urlop i pojechałeś do Olimpia Town. Julia i Tom wiedli swoje spokojne życie. Matka zdziwiła sie nieco, ale i ucieszyła ogromnie na Twój widok. Chyba matczynym szóstym zmysłem wyczuła, że cos nie tak, nie mniej jednak nie pytała o nic. Tom nadal zajmował się plantacją, podupadł jeszcze mocniej na zdrowi, zatrudnił wiec dwóch pomocników. Niepokój o przyjaciela zabijałeś pomagając przy plantacji, bądź też serfując po necie. W jakieś trzy tygodnie po opuszczeniu Seatle, podczas rutynowego sprawdzania poczty natknąłeś sie na maila pochodzącego od nieznanego nadawcy. Chyba szósty zmysł podpowiedział Ci, by nie potraktować go jak zwykły spam. Wiadomość była krótka ; „Obaj jesteśmy w niebezpieczeństwie. Spotkajmy się za trzy dni. San Francisko. Międzynarodowy Port Lotniczy, przy wejściu głównym. Podpisano F.
Oczywiście pojechałeś na miejsce. Przyjaciel czekał. Rozglądając sie na boki pociągnął za rękaw między stojące przy wejściu liczne taksówki. Wcisnął Ci w dłoń bilet na rejs do Sydney, oznajmiając jednocześnie, że spotkacie sie na statku. Na Twoje pytania dotyczące zaistniałej sytuacji przepraszająco i chaotycznie odrzekł, że to jego wina. Wplątał sie bowiem w lewe interesy Ma na karku , człowieka o nazwisku **** (*). Na koniec dodał tajemniczo, byś nie kontaktował sie z nikim z pracy i że musisz sie śpieszyć. Odszedł pośpiesznie. Spojrzałeś na bilet Ocenic Star Line. Odpływał z San Francisko. Data opiewała na 4 lipca, czyli dzień jutrzejszy.

(*) nazwisko na PW.

Opis

Wysoki mężczyzna. Ma szczupłą budowę ciała, ale widać po nim, że lubi wysiłek fizyczny, gdyż jest dość dobrze umięśniony. Twarz ma smukłą, wydatny nos, pełne usta. Najczęściej nosi niewielki zarost co razem z blizną nad lewym łukiem brwiowym wywołuje u wielu ludzi lęk do jego postaci. W normalny dzień zazwyczaj można go ujrzeć w bluzie, prostych dżinsach, adidasach oraz czapce bejsbolówce na głowie.

Mumin

San Francisko, tam Cię zaniósł samolot i poklejone serce. Nowe możliwości, nowi przyjaciele...
Szybo się odnalazłaś. Ze swoja znajomością angielskiego, brawura i dobrym przygotowaniem zarówno teoretycznym jak i praktycznym znalazłaś pracę instruktora spadochroniarstwa. Praca sprawiała Ci wiele satysfakcji, nie mniej jednak dopełni szczęścia brakowało ci najbliższych. Kontakty z ojcem i Agatą ograniczały sie jedynie do weekendowych rozmów telefonicznych. Wypełniałaś tę lukę nadgodzinami w pracy i co raz wymyślniejszymi eksperymentami sportowymi poza nią. Adrenalina dodawała Twemu toczącemu się dość schematycznie życiu kopa. Pokochałaś surfing. Plaże i zatoki San Francisko, jeszcze nie tak dawno kuszące, teraz nie stanowiły wyzwania. Postanowiłaś sprawić sobie prawdziwa jazdę bez trzymanki. Wzięłaś w pracy zaległy urlop i zarezerwowałaś rejs do Sydney. Australia słynęła z urokliwych krajobrazów i gigantycznych fal. Tymczasem pakując walizkę myślami byłaś przy atrakcjach jakie oferował swym pasażerom Paradise Lost statek flagowy Oceanic Star Line.

Opis

Wysoka zgrabna wysportowana blondynka, włosy do ramion. Oczy niebieskie, gałdka ładna cera.

Rebekasa

Czułaś, że coś jest nie tak. Powrót do stanów najwyraźniej nie był dobrym pomysłem.. Szef milczał, było to nieco niepokojące, przed odlotem z Sydney zapewniał telefonicznie, że ma dla ciebie zlecenie. Nawet dwa.
Los Angeles, mimo swego uroku nie nastrajało optymistycznie, tym bardziej, że od Garego też nie było konkretnych wieści. W poczcie elektronicznej znalazłaś tylko enigmatycznego maila,z wiadomością, że musiał pilnie wyjechać i da znać. Wiedziałaś, że był nieprzewidywalny, nie mniej jednak, takie zachowanie nie tylko irytowało, ale i sprawiło, że zaczynałaś się martwić. Praca jaką wykonywałaś była na tyle niebezpieczna, że i Gary mógł stać sie jej mniej lub bardziej świadomą ofiarą. Nie rozstawałaś sie z komórką, wynajęte mieszkanko też opuszczałaś niechętnie. Po tygodniu dostałaś telefon od szefa. Mówił szybko i był wyraźnie zaniepokojony. Miał dla Ciebie robotę **** (*). Konkrety i zdjęcia przysłał gońcem. Na koniec dodał, że robi się gorąco i dla własnego bezpieczeństwa robotę powinnaś wykonać szybko i równie szybko zniknąć. Krótkie śledztwo sprawiło, że postanowiłaś wykupić bilet na rejs statkiem Paradise Lost, liniami Ocenic Star Line z portu w San Francisko.
(*) - robota na PW

Opis

Jest wysoka i szczupła. Czarne długie włosy nosi zazwyczaj zaplecione warkocz, oczy ma brązowe. Najczęściej nosi dżinsy biodrówki, czarne koszulki, na wierzch dżinsową kurtkę.

Nomos

Po raz kolejny miałaś dość. Nie dojrzałość, wiecznie malkontenctwo i uzależnienie co niektórych członków rodziny sprawiło, że po raz kolejny postanowiłaś wyrwać się z rodzinnego piekiełka. Zastosowałaś chwyt zwany przez psychologów „twardą miłością”. Oczekiwałaś, że dzięki temu najbliżsi zaczną wreszcie liczyć na siebie, nie oczekując, że zajmiesz sie ich usprawiedliwianiem, problemami i długami.
Spoglądając na lazur nieba nad Atlantykiem, myślami byłaś w San Diego, ciekawa wuja, którego, nikt od czasu 1980 r, gdy musiał uciekać z kraju, nie widział. Wuj rzadko się kontaktował, na początku z wiadomych przyczyn, później już chyba z przyzwyczajenia. Poza tym po tym jak na białaczkę zmarła mu siostra powodów miał znacznie mniej. O tym, że wciąż żyje świadczyły najpierw paczki, potem niewielkie sumy pieniędzy. Wiedziałaś, że pod San Diego ma nieduże ranczo, ze szkółką jeździecką. Uznałaś, że krótkie wakacje przed podjęciem pracy w Perth dobrze Ci zrobią.
Wuj okazał się niezłym oryginałem. Tobie, osobie, której wiara w horoskopy przychodziła z największym trudem, hobby wuja ocierało sie o paranoję. Starszy pan niewielką biblioteczkę, zawaloną miał prasą parapsychologiczną, ściankami wyciętymi z prasy codziennej dotyczących dziwacznych wypadków, trójkąta bermudzkiego, książek traktujących o Atlantydzie, teoriach Deanikena, duchach, dziwacznych badaniach genetycznych i nanotechnologicznych. Wuj interesował sie również fizyką i astronomią, o czym wyraźnie świadczył opasłe tomiska i prasa fachowa. Widząc twój sceptycyzm, siwowłosy człowiek kiwał tylko lekko głową i cytował Szekspira: „są rzeczy na niebie i ziemi, o których sie filozofa nie śniło”.
Co by nie powiedzieć, nie nudziłaś sie. Dzień spędzałaś najczęściej w siodle, wieczory towarzysząc wujowi w bibliotece. Jednego wieczora pomagając wujowi w ułożeniu stosu gazetowych fiszek. Rzucił Ci sie w oczy tytuł i artykuł z bulwarówki„ Pechowe szczęście”. Pochodził, jak sugerowała data, z przed półtora roku. traktował o niejakim Hugo, który wygrawszy w na loterii „6” składającą sie z liczb 4 8 15 16 23 42 stał się milionerem, po czym nie nacieszywszy sie długo bogactwem zginął bez wieści wraz z pasażerami samolotu Ocenic Arlines, lot 815 z Sydney do LA, gdzieś nad Oceanem Spokojnym. Wuj widząc Twoje zainteresowanie rzucił znad okularów coś o Alvar Hanso Fundation. Nie słuchałaś jednak, wszak szalone teorie spiskowe krewnego traktowałaś jak nieszkodliwy, acz czasochłonny bzik.
Urlop wkrótce miał dobiec końca. Starszy pan przekonał cię, byś zrezygnowała z przelotu na rzecz rejsu statkiem Paradise Lost. Pomysł Ci sie spodobał. Ot kolejnych kilkanaście dni lenistwa. Zarezerwowałaś miejsce na statku Ocenic Star Line. Płynął z San Francisko do Sydney.

Opis

Kasztanowe włosy akurat są na etapie zapuszczania, opadają na całą twarz niesforną, puszystą burzą. Blada pociągła twarz o lekko różowawej cerze, teraz opalona na lekki, brzoskwiniowy kolor. Nos upstrzony złocistymi piegami, które pod wpływem słońca przybierają intensywniejszą barwę. Uwagę w twarzy przyciągają zdecydowanie oczy: duże, w ciemnej oprawie długich rzęs.

Porusza się płynnie i z dużym, nieświadomym wdziękiem, choć kiedy się speszy, jej ruchu od razu stają się sztywne i toporne. Najczęściej ubiera dżinsy o prostych, szerokich nogawkach swobodnie padających na buty- świetnie maskują wąską talię i krągłe biodra. Uwielbia swoje bordowe, trepowate półbuty i nosi je niemal przez okrągły rok. Dla kontrastu przywdziewa zwiewne, bordowe bluzeczki, maskujące wybujały biust. Na wierzch zarzuca zwykle czarną kurtkę o militarnym fasonie.

--Boone--

Zdjęcia do filmu z powodów budżetowych, jeden ze sponsorów sie wycofał, zostały nieznacznie przesunięte. Pozostawało Ci czekać na telefon. Często tak bywało. Dziesiąta muza, to kapryśna pani. Nie mniej jednak liczyłeś, że projekt dojdzie do skutku, a gaża zasili Twój skromny budżet. Tymczasem, po skończonej sesji letniej, by zabić nudę i skrócić oczekiwanie zapuszczałeś się, jak niegdyś, w okoliczne lasy. W tym samym czasie, na rodzinę spadły nieoczekiwane i przykre wieści. Raul oddelegowany do Interpolu współpracującego, jak wiele razy przedtem z FBI, został poważnie ranny w obławie na członków międzynarodowej siatki przestępczej. Decyzję podjąłeś natychmiast, już następnego dnia leciałeś do Kaliforni.
San Juan, jeden z okręgów San Franciszko, było jak cały stan miejscem przyjemnym, słonecznym i ciepłym, z plażami pełnymi pięknych dziewcząt, turystów i surferów z wypłowiałymi od słońca włosami. Nie trawiłeś jednak czasu, na kontemplowanie urody krajobrazu i miejscowych kobiet. Prosto z lotniska udałeś sie do Kliniki Medycyny Sądowej, w której leżał Raul. Zawsze ogorzały na twarzy, za równo za sprawą pochodzenia, jak i pracy, teraz bielą przypominał poduszkę, która miał pod głową. Niemal nie mogłeś uwierzyć, że ten zmęczony człowiek, uśmiechający sie słabo, lecz serdecznie na Twój widok, to Raul. Wuj pomimo kiepskiego wyglądu, zapewnił, ze wszytko będzie dobrze, cieszył sie nawet przedwczesną emeryturą. O nieudanej akcji mówił niewiele, z raportów, które znalazłeś w służbowym mieszkaniu wuja dowiedziałeś sie, ze chodziło o handlarzy narkotyków i ich żołnierzy. Kilkakrotnie trafiłeś w papierach na nazwisko **** (*), kiedyś wolnego strzelaca, osobę wynajmującą sie do mokrej roboty. Wzmianki mogły świadczyć, że obecnie pracuje dla człowieka, który postrzelił Raula.
Po dwóch tygodniach otrzymałeś upragniony telefon z Sydney i informacji, ze zarezerwowano dla Ciebie miejsce na statku płynącym do Sydney. Tą wodną wycieczką filmowcy postanowili nagrodzić Twoje oczekiwanie i lojalnosć, wszak mogłeś wynająć sie do innej produkcji. Statek lini Ocenic Star Line nosił iście filmową nazwę. Paradise Lost i wypływał z San Francisko. Po mimo zapewnień wuja, że wszytko ok, że da sobie radę, z ciężkim sercem pakowałeś walizki.

(*) nazwisko na PW pójdzie.

Opis

Widziany daleka od razu na myśl przychodzi, że jest lekkoduchem. Zazwyczaj jego włosy są w nieładzie, co mu nie przeszkadza, grzywka sięga mu do brwi.
Często nosi okulary przeciwsłoneczne. Zazwyczaj jest ubrany w jeansy, ma na sobie biały T-Shirt z Adidasa, a na nim czarną skórzaną kurtkę. Zawsze ma na sobie srebrny krzyżyk na łańcuszku, który dostał od swojej babci, kiedy miał 8 lat. Zazwyczaj jest pogodny i uśmiechnięty. Chodzi luźnym spokojnym krokiem. Jest wysoki i dobrze zbudowany.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl