Strona Główna  SERWIS  Szukaj Profil  Nie masz wiadomości   Zaloguj  Rejestracja
FAQ  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Chat
Google
 
Informacje: Nowy na forum? Przywitaj się! [Tutaj]
Zegary:
 
Kontakt:
MG
Wyślij email
Fantasta
Wyślij email


Poprzedni temat :: Następny temat
Zagubieni -wprowadzenie
Autor Wiadomość
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-02-19, 18:32   Zagubieni -wprowadzenie

4 lipca godzina 11


Terminal odpraw pasażerów linii Oceanic Star Line był oszklonym, jednopiętrowym, dość słusznych rozmiarów budynkiem, do którego prowadziły dwa wejścia i dwa wyjścia do portu, Każde strzeżone przez dwóch uzbrojonych strażników. Jeden z nich trzymał na smyczy wyrośniętego owczarka alzackiego. Kilku podobnych strażników, kręciło sie po całym budynku.
Na piętrze, jak informowały stosowne tabliczki był barek, resteuracja, toalety i parę sklepików,
Na dole przechowalnia bagażu, jak i pas transmisyjny ułatwiający obsłudze załadowanie bagażu na statek. Kilka rzędów ławek i krzeseł, oraz trzy punkty odprawy paszportowej.
Bez problemu każde z was przeszło przez urzędnicze procedury. Z bagażem podręcznym, wyszliście z terminalu, wprost na nabrzeże, przy którym cumował Paradise Lost. Nie był to gigantyczny statek, raczej nie duży stateczek wycieczkowy na mniej więcej 100 pasażerów . Jak poinformowały Was panie z obsługi, oferował co nie co rozrywki: solarium, sauna, siłownia, barek z kawiarnią i resteuracją , nieduża sala konferencyjna, służąca również za skromną kafejkę internetowa i bibliotekę. Miejsce w sam raz na kilkunastodniowe słodkie lenistwo.

Mumin - wchodzisz na pokład z nadzieję na dobrą zabawę i chwile rozrywki, Otrzymałaś stosowny kluczyk do kajuty nr15.
Paulov - od przekroczenia wejścia do terminalu rozglądasz się za przyjacielem. Niestety nie ma go wśród pasażerów Paradise. Twoją uwagę, nie wiedzieć czemu przyciąga zapłakany chłopiec, podróżujący z mężczyzną, prawdopodobnie ojcem. Zwlekając stoisz na pokładzie lustrując wyjście z terminalu, w dłoni trzymasz klucz do kajuty nr 42
Rebekasa - stojąc przy relingu, uważnie obserwujesz wchodzących na pokład pasażerów. Wsród nich zauważasz jednego, który odpowiada jednej z otrzymanych fotografii. Usatysfakcjonowana idziesz do wałsnej kajuty oznaczonej nr 16, po drodze dyskretnie obserwując interesującego Cię człowieka,
Fiona – Zmęczony i wciąż zaskoczony swoją decyzja wchodzisz dzielnie na pokład, powtarzając w duchu, że co ma być, to będzie. Zerkasz na brelok od klucza do kajuty, po chwili szukasz drzwi z numerem 23
Boone – Wciąż myślisz o Raulu, czujesz sie nieco nie w porządku, że go zostawiałeś. Wiesz doskonale, że wróci do zdrowia i ze absolutnie nie ma Ci za złe wyjazdu, nie mniej jednak jest bliską Ci osobą, która darzysz szacunkiem, stąd zapewne sprzeczne uczucia. Idąc korytarzem wypatrujesz kajuty nr 8.
Nomos – Niech żyje bal! Kilkanaście dni laby, słońca i drinków to dobre preludium przed pełnym obowiązków życiem na obczyźnie. Wujek miał całkiem niegłupi pomysł z tym rejsem- pomyslałaś otwierając drzwi kajuty nr 4

Kajuty wyglądają schludnie czysto i przytulnie. Są to pokoje cztery na cztery metry. Każdy ma miękki dywan na podłodze, szafę, wygodne łóżko, telewizor, nocną szafkę, nieduży stolik i spory bulaj, przez który widać ocean. Na łożkach w kajutach leżą Wasze walizki przyniesione tu przez stewarta


[od MG – Panowie, Panie zapraszam na wycieczki po statku, miejsca możecie sobie dowolnie opisywac, w tym wypadku również mijanych ludzi, pasażerów (nie graczy) , dialogi tylko z graczami, po zapoznaniu się :P ]
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Ostatnio zmieniony przez Allisha 2006-02-19, 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-02-19, 18:42   

Wchodzę do kajuty i kładę się na łóżko. Mam nadzieję, że zasnę, ale cały czas czuję się nie swojo.
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Fiona 
Just me...



Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 16
Dołączyła: 02 Sty 2006
Posty: 417
Skąd: Nisko
Wysłany: 2006-02-19, 18:55   



Podchodzac do jasnych drzwi opatrzonych wielkim numerem 23, niepewnie przekrecam w nich kluczyk.
O, jak ladnie - pierwsze skojarzenie. Kajuty 'prima face*' sa niewielkie, ale eleganckie i przytulne. Odkladam bagaz podreczny zawierajacy niewiele drobiazgow na nocna szafke, torba jest juz na miejscu. Ostroznie wyciagam pomiete lekko koszule i pedantycznym ruchem skladam je ponownie. Tym razem juz na polkach.
Po tych rutynowych czynnosciach klade sie na lozku pograzajac sie w myslach... chyba nie bede zalowac tej decyzji. Nie bede 'tuta timenes**', jak mawial Wergiliusz. W koncu 'fata viam invenient***'. Zawsze.


* na pierwszy rzut oka
** bojacy sie bezpiecznego
*** przeznaczenie znajduje droge
_________________
Zycie tak wiele od nas wymaga... dlaczego czasem nie daje rady? :(
 
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-02-19, 19:00   

Czuję się zadziwiona tym, że ten człowiek płynie razem ze mną. Kiedy wchodzę do pokoju staram się nie zaprzątać sobie nim głowy. Mam jeszcze cały dzień...Widzę wygodne łóżko z aksamitną, niebieską pościelą. Siadam na nie obok mojego bagażu. Na szafce, obok łóżka dostrzegam pilot, jak domyślam się do telewizora który widzę na niewielkiej szafce naprzeciw mnie. Nie ma dziś nic innego do roboty, więc sięgam po pilot i włączam telewizor. W nim nic ciekawego. Ale wolę żeby nie było tak cicho więc nie wyłączam TV i zaczynam się wypakowywać do dużej szafy niedaleko telewizora. Wkrótce kończę, bo nie było tego tak dużo. Patrze przez wielkie okno na fale, błękitne niebo i chmury które gdzie niegdzie pojawiają się na sklepieniu. Zmieniam sobie obuwie, bo w tych czarnych butach na obcasach było mi nieco nie wygodnie. Teraz mam na sobie adidasy z reebok - mojej ulubionej firmy sportowej. Postanawiam wyjść z pokoju, chociaż jest przytulny. Szczerze mówiąc chciałam trochę poobserwować tego mężczyznę. Kiedy wychodzę jego już nie ma. Pewnie poszedł do swojej kajuty. Opieram się więc o poręcz, tuż nad morzem i obserwuje lekkie fale. Myślę o Garym...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
Ostatnio zmieniony przez Rebekasa 2006-02-19, 19:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Paulov 
We are lost...


Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 20
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 161
Skąd: New Sacz City
Wysłany: 2006-02-19, 19:02   

Jestem już na statku i powinienem się cieszyć, że czeka mnie rejs tak ładną jednostką. Jednak cały czas staram się wytłumaczyć sobie absencje Federico... Moje myśli zajmuje także płaczący chłopiec, który nie wiedzieć czemu, przywołał moje nienajlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Z tego roztargnienia omało co nie taranuje starszej pani, która nagle wyłania się z poprzecznego korytarza... Idę dalej. Rozgądając się w około i wypatrując numeru 42 na drzwiach, mijam wielu ludzi, z których większość ku mojemu zdziwieniu jest w dość zaawansowanym wieku. Widać w mojej części statku jacyś bogaci emeryci się udekowali. Będzie przynajmniej spokojnie -pomyślałem. W tej samej chwili dobijam do celu mojej któtkiej wycieczki - pokój 42. Wchodzę, rzucam swoje skromne bagaże i włączam TV, nareszcie chwila relaksu...
_________________
Remember: A tricky time never stops...
Ostatnio zmieniony przez Paulov 2006-02-19, 20:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-02-19, 19:40   

Wow! Wujaszek sie postarał-aż gwizdnęłam cicho przez zęby, stając na progu milutkiej kajuty- Tak można odpoczywać. Uśmiechnęłam się zadowolona z perspektywy miłego wypoczynku. Przyda mi się nieco błogiego lenistwa, które pomoże ukoić skołatane nerwy. -Cholerna rodzinka. Zawsze muszą z czymś wyskoczyć.- odruchowo spojrzałam przez bulaj - Hehe, niespodzianka, morze. Dobra, rozpakuję się później. Teraz trzeba wykorzystać słoneczną pogodę, rozprostować kości i rozejrzeć się nieco po pokładzie. - Niedbale rzucam kurtkę na koję, na włosach mocuję okulary przeciwsłoneczne i wychodzę na podbój świata :wink: Idę wąskim korytarzem wyłożonym granatową wykładziną. Po drodze mijają mnie ostatni spóźnialscy, którzy jeszcze nie znaleźli swojego lokum. Nie zwracam na nich specjalnej uwagi. Nie, nie jestem zarozumiała, po prostu czasami nie lubię patrzeć w twarze obcych osób. Hmm, w zasadzie w którą strone ja mam iść. Może dorwać jakiegoś stewarda, najlepiej przystojnego? Ooo, jest strzałka. Kierując się znakami, docieram do stromych stopni, szybko wspinam się na pokład. Jest niemal pusto, nieopodal widzę tylko kobietę opartą o reling. Odruchowo kieruje się w drugą stronę, ewidentnie nie mam ochoty na żadne spotkania. Idę powoli, rozkoszując się słońcem i ciepłem. Nagle mój wzrok przykuwa oszklona witryna wesoło rozświetlona napisem "Bar pod kotwicą". Hehe, ależ oryginalnie, ale w sumie mały drink przed obiadem jeszcze nikomu nie zaszkodził. Środek przedstawia się już nieco lepiej, niż sugerowała by to nazwa. Całość jest nowoczesną mieszaniną betonu i szkła. Tytułowa kotwica to nic więcej, jak stylizowana metalowa płaskorzeźba wisząca nad barem. Przytłumione światło, leniwie sącząca się muzyka z niewidocznych głośników- tak, tutaj można zapomnieć o wszystkich kłopotach. Podchodzę do baru. Chwilowo nikogo nie widzę, ale po chwili z zaplecza wynurza się wysoki, siwiejący Murzyn i z zachęcającym usmiechem zwraca się do mnie: Mój pierwszy dzis klient. Nie spodziewałam się, że znajdzie mnie pani tak szybko. Co mogę podać? Rozglądam się po świetnie zaopatrzonym barze, zamawiam drinka, rozsiadam się na barowym stołku i wdaję się z Samem (tak ma na imie barman) w miłą pogawędkę o wszystkim i o niczym. Tak zamierzam spędzić czas aż do obiadu.
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ostatnio zmieniony przez Nomos 2006-02-19, 20:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-02-19, 19:56   

Nomos

Sam dumnie wypiął pierś, na której błyszczy tabliczka z imieniem. Widac, że nie tylko dobrze wykonuje swoją pracę, ale obsługa tak uroczej klientki sprawia mu radosć.
Gawędzicie niezobowiązująco, murzyn zachwala linie pracodawcy po chwili dodaje:
- Wie pani - uśmiecha sie prezentując białe mocne zęby - ostatnio trochę firma podupadła. Szef był w kłopotach, musiał sprzedać linie lotnicze których był wałścicielem. Akcie spadły na łeb, na szyję, aż w końcu pozbył sie za bezcen. Sam westchnął, przetarł szklankę. Po chwili znów rozjaśnił sie w uśmiechu , złapał za shakera wymieszł alkohole i soki... Za moment wlał w czysty kieliszek drinka.
- Czar tropików, na koszt firmy - puścił szelmowsko oczko.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-02-19, 20:44   

Ahh...Od tego stania nad morzem nieźle mnie orzeźwiło. A tajemniczego męzczyzny ze zdjęcia nadal nie było. Poczułam że jestem głodna i zjadłabym obfitego loda truskawkowego z polewą malinową...Oo tak...Zapytałam się najbliższej stewardesy gdzie mogę znaleźć jakąś knajpkę, a ta nakierowała mnie na prawo, tuż za jakąś kajutą. Weszłam wolnym krokiem do baru i - co mnie zdziwiło widziałam tam tylko jakąś kobietę o kasztanowych włosach rozmawiającą z siwym, czarnym barmanem o sympatycznym wyrazie twarzy. Czułam, że nie powinnam im przerywać pogawędki, ale ochota na truskawkowe lody była silniejsza ode mnie :D Podeszłam do lady i odezwałam sie do wziąż jeszcze chichoczącego barmana:
- Dzieńdobry. Czy są lody? Jakby pan mógł, to..najlepiej truskawkowe - Uśmiechnęłam się lekko do barmana, a on odwzajemnił mi szerokim uśmiechem mówiąc:
- O tak! Mamy lody różnego smaku, w tym truskawkowe. Czy chciałaby pani jakąś polewę do tego? - Ostatnie zdanie powiedział jakby czytał w moich myślach wciąż się uśmiechając.
- Mm...tak. Jakby była, to malinowa. Jest? - Tym razem uśmiechnęłam się szerzej, prawie tak jak on.
- Tak, naturalnie! Już robię! A ile gałek?
- Yy... dwie.
- Już się robi...
Sięgnął po plastikową łyżkę do nabierania gałek i zaczął usadawiać je w dużyk waflu. Następnie chwycił jakąś także plastikową butelkę i przycisnął ją tak że z wnętrza wylał się na lód sos malinowy. Podał mi z ciągłym uśmiechem loda i powiedział ile kosztuje całość. Zaplaciłam mu, podziękowałam i odeszłam w stronę drzwi. Rozglądałam się po pokładzie, po drodze widziałam kilku ludzi. Prawie weszłabym w jakiegos mężczyzne, ale on odsunął się w porę. Wcale nie był zły. Uśmiechnął się do mnie szeroko. Odwzajemniłam mu lekkim uśmiechem. Wdaliśmy się w krótką pogawędkę. Miał krótko ścięte bląd włosy, był nieco wyższy ode mnie. Był ubrany w luźne jeansy i adidasy. Miał a sobie czerwoną koszulkę z krótkim rękawem. Pytał się między innymi gdzie mam swoją kajutę, i że wpadnie do mnie potem, jeśli nie mam nic przeciwko. Troche mnie to onieśmieliło, ale wydawał się miły i zgodziłam się. Pomyślałam że będe miała jakieś towarzystwo na tym statku...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-02-19, 20:53   

Po wielu próbach zaśnięcia nie wytrzymałem i wyszłem z kajuty. Podszedłem do baru i mimo tego, że miałem wielki wybór, wybrałem ryż z kurczakiem. Przysiadłem się do jakiejś długowłosej blondynki i nie zwracając na nią uwagi zacząłem "znęcać się" nad kawałeczkiem kurczaka...
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Paulov 
We are lost...


Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 20
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 161
Skąd: New Sacz City
Wysłany: 2006-02-19, 21:11   



Po dwóch kwadransach przy kiepskim programie muzycznym w TV, zacząłem odczuwać lekki głód. Postanowiłem więc znaleźć jakieś miejsce, gdzie mógłbym conieco zjeść. Rozprostowując nieco kości, skierowałem się w głąb rejsowca, zwiedzając przy tym jego zakamarki. Na efekt poszukiwań nie trzeba było długo czekać. Znalazłem restauracje o nazwie "Ocean Specials". W środku było tylko kilkoro pasażerów, którzy tak jak i ja postanowili posmakować specjałów serwowanych na statku. Podszedłem do kelnera, prosząc go wskazanie jakiegoś dobrego miejca, gdzie mógłbym spocząć. Po chwili namysłu kelner wskazał mi miejsce w rogu restauracji, nieopodal okna z którego wyłaniał się widok wzburzonego morza. Głód coraz to bardziej doskwierał i dlatego postanowiłem szybko spróbować coś z zestawu owoców morza. Wybór, po wielu konsultacjach z kelnerem ostatecznie padł na gotowanego w morskiej wodzie homara. Oczywiście wszystkie potrawy były przez niego wychwalane pod niebiosy, ale na szczęście dla mnie i prawdopodobnie mojego żołądka nie skusił mnie na bardziej ekstrawagandzke "przysmaki". Po kilku minutach otrzymałem zamówione danie i kiedy już zabierałem się do jego konsumpcji, zjawił się niespodziewanie nieznajomy gość...
_________________
Remember: A tricky time never stops...
Ostatnio zmieniony przez Paulov 2006-02-19, 21:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-02-19, 21:16   


Sam

-Niezły ten Czar tropików- usmiechnęłam się do Sama, sącząc leniwie lekko wytrawnego drinka z wysokiej szklaneczki- Coś wspominałeś...- w tym momencie zauważyłam, że do baru wchodzi kobieta, którą wcześniej widziałam na pokładzie i wolałam dalszy ciąg rozmowy przełożyć na później. Nie miałam nic przeciwko towarzystwu, ale podświadomie czułam, że Sam może być rozmowniejszy w mniejszym gronie.
Obserwowałam ją dyskretnie znad drinka, kiedy zamawiała lody z polewą. Czarny warkocz, szczupła sylwetka, raczej ładna. Na szczęście szybko zapłaciła i wyszła z powrotem na pokład.
- Szczęśliwa firma, która zatrudnia takich zdolnych barmanów- uśmiechnęłam się do barmana jeszcze szerzej- Drink jest naprawdę świetny, zaryzykowałabym stwierdzenie, że jeden z lepszych w moim życiu- uznałam, że grunt jest już odpowiednio przygotowany i spróbowałam pociągnąć go za język.- Ech, takie dziś czasy, że nawet świetni barmani moga się przez głupotę szefów znaleźć na bruku. Pewnie ten wasz właściciel też nieźle narozrabiał, co?
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
 
     
Allisha 



Dołączyła: 27 Gru 2005
Posty: 423
Wysłany: 2006-02-19, 21:33   

Nomos
Barman słcha cie uważnie, zerkjąc uważnie na gosci prz barze. Przygotowuje kolejny Czar tropików.
-Cieszę sie, że smakuje. Wgrałem tym drinkiem konkurs w Honolulu - uśmiecha się szeroko. Nalewając drinka pochyla sie lekko w Twoja stronę i mówi ciszej - Dosłownie szlak trafił samolot z pasażerami. Zna pani te bzdury, trójkaty bermudzkie, dziury czasoprzestrzenne... Ehh- machnął ręką - Straty był jak diabli, potem drugi sie rozbił. Klienci stracili zaufanie . Szef szybko pozbył sie kłopotu. Dobry z niego człowiek, choć bogaty jak Krezus. Oceanic Arlines, podobnie jak te linie dostał w spadku. Łatwo przyszło, łatwo poszło...
Widziałaś, że chciał coś dodać, nie mniej jednak musiał przyjąć zamówienie pary struszków na pinacoladę. Uśmiechnął się.
- Miłego dnia życzę- ukłanił się zabawnie zza kontuaru i po raz kolejny puścił oczko.
_________________
Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
 
     
Nomos 
mroczny user



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 20 Sty 2006
Posty: 330
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-02-19, 21:47   


Tutaj już niczego się nie dowiem, zdecydowałam. Dopiłam drinka, zostawiłam pieniądze na ladzie i machnęłam przyjaźnie do Sama na odchodnym. Postanowiłam odświeżyć się przed posiłkiem. Po krótkich poszukiwaniach znalazłam swoją kajutę. Zrzuciłam ciuchy i wskoczyłam pod prysznic,a potem odziałam się w miękki szlafrok frotte i przeszłam do kabiny. czy to drink był zbyt mocny, czy też ja byam zmęczona ostatnimi przeżyciami,ale nagle poczułam się mocno znurzona. Położyłam się na łóżku i w ostatnim przebłysku myśli coś z wypowiedzi barmana wydało mi się dziwnie znajome. Później już zmorzył mnie sen.
_________________
Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
 
     
Rebekasa 
Differente...



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 18
Dołączyła: 11 Sty 2006
Posty: 521
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2006-02-19, 21:57   

Czy ja nie oszalałam? Umówiłam się z obcym facetem w mojej kajucie?! Przecież mam chlopaka. Czy to znak że wkrótce go strace...? Chodziłam tak po pokładzie i myślałam o tym facecie. Nawet nie wiem kim jest! Wiem tylko że nazywa się James Coy i wpadnie do mnie na chwilkę potem. Wyciągnęłam z kieszeni biodrówek klucz do kajuty i weszłam do niej. Kiedy zamknęłam drzwi zrobiło się cicho. Włączyłam telewizor znajomym pilotem, przeglądnęłam kilka kanałów, po czym znudzona lekko siadłam na łóżko i wpatrywałam się w morze. Co ja najlepszego zrobiłam?! Ee to przecież tylko towarzystwo. Nie! To zdrada! Kpisz?!- kłótnia moich dwóch "wcieleń" toczyła się we mnie. Spojrzałam na zegarek. Dochodzi 14.00. Przymknęłam na chwilkę oczy i oparłam się o ścianę. Ktoś nagle zapukał do drzwi. Ociężale wstałam. Otworzyłam drzwi wiedząc kto za nimi jest. Tak to był James. Uśmiechnął się szeroko i zaprosiłam go do środka...
_________________
You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch ;)
 
 
     
---Boone--- 
Lost is the best



Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 16
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 452
Wysłany: 2006-02-19, 23:12   

Po zjedzeniu dania, co trwało nie naturalnie długo, uświadomiłem sobie, że nie ma co być zdołowanym, wyszłem na pokład i rozkoszowałem się morskim powietrzem... Mimo walki jaka rozgrywała się wewnątrz mnie postanowiłem zawrzeć jakąś znajomość... Jednak żadna osoba nie wydawała mi się godna uwagi. Z wzrokiem wbitym w ziemię dobiłem do jakiejś kelnerki i cały zostałem oblany jakimś alkoholem, wściekły wróciłem do kabiny. Wściekły nie na kelnerkę, ale na siebie... Zmieniłem ubranie i położyłem się na łóżku... Po raz pierwszy zapadłęm w zdrowy i głęboki sen...
_________________
--4--8--15--16--23--42--
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - - Mapa Forum
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna

Kyle XY
Ranking stron o serialach TV
Najlepsze Fora w sieci

Katalogi w których jest nasza strona | Pomóż innym nas odnaleźć!Forum Heroes

Prison.org.pl | Wymiana linkami | Katalog Stron | Katalog stron Seo Supreme | Klubpuchatka.pl | Katalog stron | Katalog Stron | Ekspresowy Katalog Stron | Katalog stron internetowych | Forum Bukmacherskie | Polski Serwis Fanów Bayeru Leverkusen | UnderStacja.pl - Twoje Radio Indernetowe | Top-lista | Forum Muzyczne - Club Protector | Świat według Kiepskich Forum | Forum bukmacherskie |

  statystyki www stat.pl