Zakładam topik byśmy mogli podyskutować o ludziach odbiegających w swym zachowaniu od przyjętych norm i zasad (czy normy i zasady są wyrazem nietolerancji?).
Inne preferencje seksualne (niż heteroseksualizm), osoby z zaburzeniem płci, o innych wyznaniach religijnych (niż jedynie słuszny w naszym kraju katolicyzm) i wszystkim innym, co Was interesuje, a w Waszym przekonaniu odbiega od norm (uznawanych przez Was lub przez reszte świata).
Zaskaujace, że czytając o tolerencji, trafiam często na wypowiedzi typu:"jestem tolerancyjny ale...." i tu następuje szereg sprzciwów wobec czgoś tam. Więc jak z ta tolerancją jest? Wychodzi na to, że jak z przyciasnymi butami, zawsze nas coś w nich uwiera. Chciała bym się nazywać osobą tolerancyjną, ale bardzo mi ciężko widząc jak tarktuje sie w tym kraju i nie tylko prawa człowieka, seksualnosć, wolność słowa czy wyznania. Cholera czesto mi wstyd za ten ciemngród, ale głupota nie jest reformowalna.
A wy jak odnajdujecie się w tym temacie?
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1644 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-04-14, 17:55
EE, nie można jendoznacznie i zdecydowanie zdefiniować tolerancji, dlatego zawsze jest to ale, jedni mogą w swej tolerancji posunąć sie o jeden krok dalej, np. małżeństwa homoseksualne, a inni nie posuwają sie tak daleko, ale czy to ich czyni nietolerancyjnymi?
Według mnie tolerancja to nieprześladowanie odmienności. Ja np. jestem za małżeństwami homoseksualnymi, bo dzięki temu bedą mogli dziedziczyć jakby sie coś stało, ale(jak widać zawsze jest ale) jestem przeciwny adopcji. Co do różnych religii, to i tak Bóg jest jeden, a np. święta wojna w Islamie to poprostu zła interpretacja pisma, wydaje mi sie że ów świętą wojną jest walka z własnymi słabościami, i nie można określić która religia jest najlepsza. Ale np. jacyś zwolennicy Hitlera ( neonaziści?) którzy by nas najlepiej pozabijali bo jesteśmy gorszą rasą, to do takich napewno nie odniose sie w sposób tolerancyjny, chociaż gdybym miał możliwość "zniszczyć" ich to bym tego nie zrobił... Pewnie to troche tak, że jeżeli coś mnie w jakimś tam większym stopniu nie dotyczy to mnie to nie obchodzi...
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-04-14, 18:45
Czy ja jestem tolerancyjna? hmm...Myśle, że tak.
Gdybym nie była tolerancyjna to raczej zbyt długo na forum bym nie siedziala gdyż tolerancja jest dla mnie podstawą do udanej dyskusji. Bez tolerancji byłyby tu pewnie ciągłe sprzeczki i kłótnie.
Tolerancja dla mnie jest uszanowaniem czyichś upodobań, zachowań, poglądów mimo, że nam one się nie podobają. Ja też jestem za małżeństwami homoseksualnymi, no może nie jestem za ale jest mi to obojętne i nie przeszkadza mi to. No i tu zawsze sie pojawi jakieś ale...ALE jestem przeciwko adoptowaniu dzieci przez związki homoseksualne (nie wiem jak inni ale ja nie chciałabym mieć np. dwóch mam). Jeśli chodzi o religie...hmm...i tak Bóg jest tylko jeden więc w sprawie wyznań też jestem tolerancyjna chociaz patrząc na to co dzieje się w Iraku, na te wszystkie zamachy przez islamskich wyznawców, w których giną niewinni ludzie no to szczerze mówiąc nie toleruje tego...nie rozumiem jak można tyle osób zabijać w imie Boga??? I jeszcze samemu ginąć? Nie wiem jak dla mnie to jest żeby nie powiedzieć nienormalne....dosyć dziwne...
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
nie mam zamiaru tu się długo nad tematem rozwodzić gdyż jest to temat rzeka, więc napiszę tak:
tolerancja - jest dla mnie akceptowaniem wszystkich form zachowań ludzi, akceptując ich odmienność fizyczną, psychiczną, kulturową, emocjonalną, i wszelkie tu nie wspomniane, dopóki nie kłóci się to z moimi osobistymi wartościami i przekonaniami
Dla mnie tolerancja to akceptowanie innych poglądów, wyznań, zachowań, koloru skóry itp. itd. i tak jak
PH3N-x napisał/a:
Według mnie tolerancja to nieprześladowanie odmienności.
Co jednak nie znaczy że muszę sie z nimi zgadzać i nie próbować przekonać do swoich racji.
Uważam się za tolerancyjnego. Nie toleruje tylko braku tolerancji.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 20 Dołączyła: 25 Mar 2006 Posty: 341 Skąd: z Katowic
Wysłany: 2006-04-14, 21:09
Ja jestem tolerancyjna, ale tylko do pewnego stopnia. Może to zdanie brzmi absurdalnie i powiecie, że nie można być do pewnego stopnia tolerancyjny,a le już piszę o co mi chodzi. Akcjeptuję ludzi takimi jacy są, czy sa tej samej wiary, czy innej, czy mają taki sam kolor skóra jak ja, czy inny, czy są homo- czy heteroseksualistami. Jednak tu pojawia się pewne przesławne ALE o ile to, czy osoby zawierające ze sobą związek małżeński mają ten sam kolor skóry czy nie, tą samą religię (bo przecież to możliwe) to nie ma nic, absolutnie nic przeciwko. Jesli jednak chodzi o małżeństwa homoseksualne, co jest kwestią przy dyskusji o tolerancji często poruszaną, to jestem temu przeciwna. IMO małżeństwo to ma być związek dwojga kochających się ludzi, KOBIETY i MĘŻCZYZNY, a nie osób tej samej płci. Może to dla nich krzywdzące ba, prawie napewno, bo przecież są ludźmi takimi jak inni i chcą żyć jak inni, a jednak wybierają nie taką samą drogę, więc muszą liczyć się z tym, że będą inaczej traktowani- wiecie oco mi chodzi, błagam powiedzcie że wiecie bo ja już sama nie wiem czy wie .
Nie mówię, że całkowicie nie toleruję homoseksualistów, bo tak wcale nie jest. Mam paru znajomych gejów, i uwielbiam przebywać w ich towarzystwie, bo są mili, no i są jak inni ludzie (tylko mają inną orientacje)
I tak mój post skupił sie na jednym aspekcie a miał być ogólny,a le cóz
Osobiscie uwazam sie za osobe straszliwie nietolerancyjna i tak samo postrzegaja mnie znajomi. Jednak nie afiszuje sie z tym, wiec widac to jedynie opdczas rozmowy ze mna na dany temat. Potrafie dyskryminowac wszystkie mi znane religie jako niepoprawne logicznie. Ale tu czesto porzucam temat bo to juz zalezy od przekonan i to co komu wpajano. Nie mozna dyskutowac o tym w co kto wierzy.
Natomiast homoseksualistow nie toleruje w ogole. Do tego stopnia ze sa to jedyne osoby ktorym zawsze i niezmiennie zycze smerci, bo to lepsze niz to co one wioda (zaznaczam ze w mojej opinii).
Jak na ironie nie mam nic przeciwko lesbijkom, ale to dosyc czeste.
_________________ - I have no idea... He said something about store and pack of cigarettes
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-04-14, 23:44
Hmm chodze wokół tego tematu i tak główkuję co napisać. Nie przeszkadzają mi osoby o odmiennej orientacji sexualnej, o odmiennej wierze, o odmiennych poglądach, itp. Nie boję się ich i nie przeszkadza mi ludzka odmienność. Nie rozumiem zachowań przeciwnych tj. dyskryminującyh, ksenofobów, fundamentalizmu, rasizmu... itd Nie wiem gdzie jest granica pomiędzy tolerancją a nietolerancją. I nie wiem czy jestem osobą tolerancyjną ?Jeśli zakładamy, że tolerancja jest szcunkiem dla myśli, postaw, zachowań ? To ja chyba nie jestem taką osoba : Bo oburza mnie wszystko co jest negatywne i krzywdzące dla innych ludzi w osądach, opiniach i w traktowaniu. Tolerancja jest zawsze oceną subiektywną, pewne sprawy akceptujemy albo mamy do nich stosunek indyferentny. Ja nie mam takiego stosunku do życia... i dzięki Zink, bo uświadomiłam sobie, że nie jestem tolerancyjna ...
Chyba, że zawężamy jedynie do samej odmienności w sferze sexualnej czy religijnej, czy też politycznej - to uważam, że trzeba mieć otwarty umysł .... Troche ta moja wypowiedź nieposkładana ...ale nie będe jej edytować
Staram się być tolerancyjny i wydaje mi się, że jestem. Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne poglądy, inne upodobania. I każdy człowiek ma do nich prawo. Nie można mówić, że ktoś jest gorszy tylko dlatego, że jest inny (Other )
Jeśli ktoś jest homoseksualistą, trzeba go takim zaakceptować. Nie robi przecież nikomu nic złego. Podobnie jak ktoś jest heteroseksualistą, także tym nikogo nie krzywdzi.
Kolor skóry, czy rasa także nie czyni nikogo lepszym/gorszym. W końcu to wszystko są różne rasy tego samego gatunku. Czyli człowieka.
Dalej. Jeśli ktoś wyznaje jakąś religię, wierzy w jednego Boga, czy wielu bogów, lub jest ateistą, to także jest to tylko jego sprawa. Każdy ma prawo do własnego światopoglądu. Uważam, że każdy ma prawo wierzyć w co chce, dopóki nie robi w ten sposób nikomu innemu krzywdy. Niestety każda (nie ma wyjątków) religia ma swoich fundamentalistów siłą narzucających swoją wiarę i gotowych zabijać w jej imię, i chyba tylko tego nie toleruję. Ale pomijając fundamentalistów religijnych, to toleruję wyznawców wszystkich religii. Podobnie uważam, że gdy ktoś jest niewierzący, także ma do tego prawo. Nie robi w ten sposób nikomu nic złego.
Ogólnie toleruję przedstawicieli wszystkich odmienności i mniejszości, którzy nie robią nikomu krzywdy z racji bycia tym kim są.
Ja mam podobne poglądy jak Tetlik czyli dopóki nikt nikomu nie robi krzywdy bądź narzuca swojego toku myślenia (siłą czy innymi sposobami) to nie mam nic przeciwko innym wyznaniom itd. Kłopot leży w nietolerancji czy fanatyźmie, są ludzie którzy wydają się nie myśleć, albo mają tak "wyprane mózgi" że nie chcą przekonać się do innych racji bądź myśleć racjonalnie. Po prostu są tacy co mają klapki na oczach i tolerancji brak (bo my jestesmy najlepsi, bo nasza religia jest jedyna i prawdziwa itd). Jest to troche drażliwy dla niektórych temat,ale warto go czasami poruszać.
IMO małżeństwo to ma być związek dwojga kochających się ludzi, KOBIETY i MĘŻCZYZNY, a nie osób tej samej płci.
Ale dlaczego? Czy para homoseksualna nie jest dwojgiem kochających się ludzi? Ja uważam, że zasługują na takie samo szczęście wynikające z małżeństwa, które moim zdaniem jest uwieńczeniem miłości dwóch osób i to bez różnicy czy są to osoby tej samej czy odmiennej płci. Bo w końcu czy miłość kobiety i mężczyzny bardziej zasługuje na małżeństwo niż miłość homoseksualistów? Czy tylko z tego powodu, że są to osoby odmiennej płci należy przyjąć, że ich miłość jest silniejsza? Uważam, że nie.
A co do ogólnie pojętego zagadnienia tolerancji to uważam jak pare osób wyżej, że jeśli zachowania, religia, poglądy itp. innych osób różnią się od moich jednak te osoby nie wyrządzają nikomu krzywdy z racji swoich przekonań to nie mam nic przeciwko nim.
Tak jak większość z Was uważam, że jestem tolerancyjny bo nie przeszkadza mi czyjaś odmienność i inne poglądy. Ale to nie znaczy, że nie można kogoś przekonywać do swoich przekonań. PRZECIERZ PRAWDA JEST TYLKO JEDNA!!! Toleruje homoseksualistow, ale wiem, że postępują nienaturalnie, i że ludzie nie powinni być homoseksualistami.A religie... nie przeszkadza mi to, że muzułamni wierzą w proroka Mahameta, chociarz wiem, że on nie istniał. Tak samo toleruje (chociarz z trudem) rządy kościoła w naszym kraju, to że Bogiem nazywa się papierza, ale wiem, że religia Katolicka nie jest prawdziwa, a już napewno nie zgodna z Biblią.
PRAWDA ZAWSZE JEST TYLKO JEDNA!!!
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 20 Dołączyła: 25 Mar 2006 Posty: 341 Skąd: z Katowic
Wysłany: 2006-04-15, 10:30
raistlin86 napisał/a:
Ale dlaczego? Czy para homoseksualna nie jest dwojgiem kochających się ludzi?
Jest, ale zacytowałeś całe moje zdanie więc odnoś się do niego w całości. A w całości brzmiało tak, że związek małżeński z założenia ma się składać z KOBIETY i MĘŻCZYZNY, tak było od zawsze, to naturalne połączenie, bo przynoszące potomstwo, przedłużające gatunek ludzki, wiec dlaczego teraz ma sie to zmieniać?
Jestem katoliczką i mimo tego, że Kościól w niektórych krajach zaakceptował małżeństwa homoseksualne to ja jestem im przeciewna. Prz3ecież dwoje ludzi tej samej płci nie może mieć dziecka, a co do adopcji to sam się zastanow, czy chciałbyś miec dwóch ojców zamiast ojca i matki.
Takie moje zdanie nikogo nie będę starać się przekonać, żeby sądził tak samo jak ja, bo jestem w końcu Tolerancyjna
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-04-15, 11:48
Krótki cytat "Dzięki tolerancji możliwa jest odmienność, istnienie odmienności sprawia natomiast, że tolerancja staje się koniecznością. Rozum jest tym prawem, które poucza ludzi, że skoro wszyscy są równi i niezależni, żaden nie powinien szkodzić drugiemu jeżeli idzie o jego życie, zdrowie, wolność i mienie" - John Locke
Dla mnie zachowania nietolerancyjne wiązą się z lękiem, niewiedzą, pewnymi stereotypami i przesądami, przyjmujemy pewne wzorce zachowań i nimi kierujemy się w naszym życiu. Łatwo jest osądzić kogoś, ale dużo trudniej spojrzeć na świat z perspektywy drugiej osoby.
Coś dzisiaj jestem w filozoficznym nastroju , ale na tym chyba zakończę Nie chcę robić za czyjeś sumienie Wierzę, że ..."Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w swojej godności i w swych prawach. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa" Art. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka
A w całości brzmiało tak, że związek małżeński z założenia ma się składać z KOBIETY i MĘŻCZYZNY, tak było od zawsze, to naturalne połączenie, bo przynoszące potomstwo, przedłużające gatunek ludzki, wiec dlaczego teraz ma sie to zmieniać?
Nina brakuje mi tu logiki. Uważasz, że zwiazki homoseksulane za wyjscie przeciw naukom kościoła zgodnie z którymi zwiazek nie idący z nakazem idźcie i rozmnażajcie się jest be. W takim razie ja sie zapytam dlaczego kościół udziela ślubów parą po 60, które ni jak dzieci miec nie bedą i takim, którzy z róznych przyczyn mieć ich nie mogą?
Poza tym zwiazek dowjga ludzi nie zawsze ma na celu prokreacje, wiec po cholere w tym kontekście to rozpatrywać? Już widze przerażne wrazy twarzy gdyby sie okazało, że ze zwiazku wynikła wpadka. Że "wpadliscie", że wszelkie kondomy nie zadzialaly, rozmyślający co by tu zorbić, żeby bejbe nie było. Wypowiadasz się o miłosci dwojga ludzi - i tym trudniejszej, bo miołści na przeciw wszystkiem - tylko w perspektywie potomstwa?
Poza tym, traktujac "miłość" jko uwarunkowanie, detreminację, w której chodzi o przedłużanie nazsego gatunku, to mozna by się pokusić o stwierdzenie, że homoseksualizm jest najwyzszą formą milości, bo odartą z działania genów.
Cytat:
Jak na ironie nie mam nic przeciwko lesbijkom, ale to dosyc czeste.
Pablo, akurat nic dziwnego w tym nie ma Związki damsko damskie, są tolerowane przez przeciwników męskiego homosksualizmu z prostej przyczyny, mało ktory facet się na to nie napala Innymi słowy dwie panny = jeden (przynjamniej) napalony facet = możliwoścćpoczecia dziecka.
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum