może i mysli ale zdecydowanie za mało,poprostu odniosłam takie wrażenie bo sie już wielokrotnie złapałam na tym ze oglądając jakąś scene pomyslałam-boze ale on jest głupi,moze to tylko wrażenie,z sucre to się zgadzam,co on wyprawia,lata za swoja panna jakby nigdy nic i liczy na szczęście,myśle ze scenarzyści to tak wykombinuja ze na końcu zostanie hayware(czy jak to sie pisze),dopłynie na tratwie z patyka do holandii i nigdy go nie złapia
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2006-11-07, 21:05
No i koniec. Jestem świeżo po obejrzeniu 2x10 Wiem, wiem za każdym razem to pisze ale ten odcinek naprawdę był świetny. Na początku 2 sezonu miałam troszke wrażenie, że to nie będzie już ten sam PB co w 1 sezonie. No ale całe szczęście pomyliłam się 2 sezon coraz bardziej się rozkręca, z odcinka na odcinek. Myślałam, że jak obejrzałam trailery i fotki do 10 odcinka to już nic mnie nie zaskoczy....I znowu się pomyliłam
Dobra, przechodząc już do konkretów z odcinka.
Akcja przechwycenia Linca i LJa przez ojca całkiem fajna. Bardzo ładnie Burrows potraktował kobiete, waląc ją z dyńki Nie no ale mówiąc serio. Wszystko ładnie, pięknie tylko szkoda, że w tej "obstawie" ojczulka mają kabla. Ciekawa jestem jak to się dalej rozwinie. Burrows powiedział ojcu gdzie ma się spotkać z Michaelem. No po prostu super.
T-Bag Tak jak myślałam...połknął kluczyk, ale to i tak nic nie dało :mgreen: Bellick z kumplem byli sprytniejsi. No a raczej kumpel bo nieźle potem zrobił Bellicka w balona Ugh...a z tą łapką T-Baga to już w ogóle. Ciekawe co zrobi. Jak ucieknie glinom? Poleci bez jednej rączki? Bo jakoś nie widze tego, że pomknie z kaloryferem
Spotkanie Sary i Michaela. Eeech...no myślałam, że jakiś kiss będzie na początku, a tu nic. Jeszcze doszedł Mahone...Hmm...nieźle to Scofield zrobił puszczając ten propan i zamykając Mahona w klatce. A bardzo podobała mi się i trzymała w napięciu akcja jak cisnęli autkami prosto na siebie, a potem w tej jakiejś "fabryce", "hali"?
Co do Sucrea. Lubie gościa ale wszystko takie nieprzemyślane. Kocha tą swoja Maricruz, szaleje za nią i praktycznie o niczym innym nie myśli. Praktycznie w ogole nie uważa na policje. Zobaczymy co dalej...
No i końcówka odcinka...Hmm...ciekawe jak Kellerman tak szybko przemieszcza sie z miejsca na miejsce. Raz stoi tam gdzie ojczulek przechwycił Linca, a za chwile jest juz w Gile i mierzy do Sary. Hmmm...No ciekawe jak to się teraz dalej potoczy.
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Mi odcinek też się podobał ale tradycyjnie już trochę ponarzekam
MarianCzyTyMnieKochasz napisał/a:
Ugh...a z tą łapką T-Baga to już w ogóle. Ciekawe co zrobi. Jak ucieknie glinom? Poleci bez jednej rączki? Bo jakoś nie widze tego, że pomknie z kaloryferem
Obrzydliwa scena. Gościu próbuje oderwać dopiero co przyszytą ręke.
MarianCzyTyMnieKochasz napisał/a:
Akcja przechwycenia Linca i LJa przez ojca całkiem fajna.
Dużo osób się domyśliło, że ojciec Burrowsa jakoś go uwolni. Ciekawe tylko co by zrobili jakby policja nie złapała Lja i Linca. W ogóle gdzie ta policja ich wiozła? I czemu tylko jednym zwykłym radiowozem bez żadnej obstawy?
W sumie mało dzisiaj tych naciąganych scen Zazwyczaj dużo więcej rzuca się w oczy, co tylko potwierdza, że to bardzo dobry odcinek.
Scena z Sucre kiedy zrywa plakat ze zdjęciami uciekinierów na stacji benzynowej zrodziła u mnie pytanie. Ile FBI musiało wydać kasy na te wszystkie plakaty skoro wiszą na każdej stacji?
Jeśli tak bardzo was zafascynował PB i rozkładacie każdy odcinek na setne części sekundy to piszcie do siebie na priva. Chciałbym poczytać w tym temacie jakieś interesujące komentarze, ale co drugi wpis należy do Was. Nie interesuje mnie pełny opis każdego odcinka. Rozumiem, że mozna raz na jakiś czas zamieścic w poście jakąś spoileropodobną uwagę ale bez przesady!
Powtórze od tego jest priv
Pozdrawiam (to nic osobistego)
_________________ The report of my death was an exaggeration
Nie ma co porównywać PB do Losta moim zdaniem, bo to zupełnie inna bajka.
Nie wiem jednak skąd Twój zachwyt ostatnimi odcinkami PB. Przecież ilość głupoty, nielogicznych sytuacji, bezsensownych rozwiązań i poczynań bohaterów wylewa się z ekranu litrami. O ile w pierwszej serii można było oglądać to z przymrużeniem oka, to obecnie są momenty, kiedy pewne sytuacje po prostu drażnią.
Autorzy chcą aby ten serial był autentyczny, ale zupełnie im to ostatnio nie wychodzi... niestety. Ja już od pewnego czasu traktuję go jako lekką i łatwą rozrywkę, nic więcej.
Nie ma co porównywać PB do Losta moim zdaniem, bo to zupełnie inna bajka.
Dwa seriale z ciągłą akcją, myślę, że śmiało mogę powiedzieć, który według mnie jest lepszy.
kibol napisał/a:
Nie wiem jednak skąd Twój zachwyt ostatnimi odcinkami PB. Przecież ilość głupoty, nielogicznych sytuacji, bezsensownych rozwiązań i poczynań bohaterów wylewa się z ekranu litrami. O ile w pierwszej serii można było oglądać to z przymrużeniem oka, to obecnie są momenty, kiedy pewne sytuacje po prostu drażnią.
nie wiem skąd twoje informacje o moim zachwycie Jakbyś przeczytał cały temat albo przynajmniej kilka stron wstecz, a nie tylko ostatni post, to wiedziałbyś, że daleko mi do zachwytu.
Do bezsensownych poczynań bohaterów takich jak Sucre się nie przyczepiam, bo tak zachowują się w rzeczywistości głupcy. Gorzej jeśli brakiem myślenia wykazuje się Scolfield czy Linc. Zauważyłem też całą masę niepradopodobieństw - na czele z ucieczką z lotniska w pierwszym odcinku. Teraz po prostu to olewam.
kibol napisał/a:
Autorzy chcą aby ten serial był autentyczny, ale zupełnie im to ostatnio nie wychodzi... niestety.
Nie wiem czy chcą, żeby był autentyczny(?), bo nawet nie starają się żeby był realistyczny.
Cytat:
a już od pewnego czasu traktuję go jako lekką i łatwą rozrywkę, nic więcej.
Ja zawsze go tak traktowałem. Zresztą jak każdy inny serial.
Może źle się wyraziłem. Pisząc, że nie ma co porównywać chodziło mi bardziej o to, że dzieli je dość dużo jeżeli chodzi o jakość, dbałość o detale, logikę poczynań bohaterów itd. Bo wiadomo, że każdy ma inny gust i jeden serial może mu się bardziej podobać, a drugi mniej
Lost też ma absurdalne sytuacje i bezsensowne rozwiązania, ale jakoś mnie to nie drażni tak jak w PB.
Nie wiem czy autorzy nie starają się, żeby ten serial był realistyczny. Może się starają tylko im to nie wychodzi Bo od pewnego czasu mam wrażenie, że idą na łatwiznę i liczą na naiwność widzów. Serial staje się w pewnych momentach przewidywalny a to chyba spora wada.
Oczywiście to wszystko tylko moje odczucia i wcale nie musi tak być
najlepszy sposób to traktowac ogladanie jako własnie lekka rozrywke,ludzie przeciez to tylko serial,takie tam głupoty,ja to sobie powtarzam za każdym razem jak pokazuja jakaś nieprawdopodobna scene,a ostatnio np w2x11,scena jak t-bag oderwał sobie ręke była nie tylko naciągana ale i obrzydliwe do granic możliwości,nie wiem,moze to dlatego że odrzucają mnie takie rzeczy,tak na żywca ja sobie oderwał,to cos jak wtedy kiedy mu ją na zywca przyszywał weterynarz,to w ogóle możliwe?zrobic cos takiego i nie zemdlec?czemu on sie jeszcze nie wykrwawił?i czemu nie wział ze soba tej dłoni-już by sie nie nadawała do ponownego przyszycia?bleeee
Stopien uzależnienia: Fan
Dołączył: 14 Maj 2006 Posty: 9
Wysłany: 2006-11-18, 23:12
a po co mu byłaby potrzebna ta dłoń? Chciał sobie przecież kupić "nową" gdzieś w Azji.
Może niektóre rzeczy są nieco tandetne, ale przynajmniej przez te 43 minuty nie nudzę się wcale w przeciwieństwie do 3 sezonu losta gdzie ogólnie przez 3-5 minut w odcinku dzieje się coś ciekawego
no dobra,ale przeszczep reki to nie taka łatwa sprawa,a teraz on sobie lata z tym kikutem,moze by tak ruszył 4 litery do jakiegos lekarza,chyba ze scenarzyści szykuja nam kolejnego trupa,poza tym znowu się przyczepie-oderwac sobie reke?!no ludzie,widac musiał byc bardzo zdesperowwany byleby nie wrócic do pudła,miotał się jak zwierze w klatce,juz bym chyba wolała zeby z tym kaloryferem poleciał,nie wiem
A mi się przypomniał początek filmu "Poranek Kojota" Tam facet się budzi przygnieciony jakąś babą a w tv leci film o kojotach I na tym filmie mówią o tym, że jak w nocy kojot wpadnie w sidła to czasem dopiero rano zdaje sobie sprawę ze swojej beznadziejnej sytuacji I często zdesperowany kojot woli sobie odgryźć łapę, niż dać się schwytać
w pon. w stanach leciał juz 14 odc prison break- a może powinnam napisac raczej skazanego na śmierć ,fajnie tak sobie obejrzec po przerwie, przypomniałam sobie za co lubie ten serial,odc całkiem niezły, nieprzewidziana koncówka, jak zwykle taka by chciało sie dowiedziec jak z tego wybrną w nastepnym
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 532 Skąd: Upper East Side
Wysłany: 2007-01-25, 18:54
Co tu dużo kryć: jak dla mnie najlepszy odcinek 2 sezonu. Strasznie dużo akcji jak na 43minuty Ale to mi się właśnie podoba w PB...te ciągłe zwroty akcji, dużo szumu, praktycznie cały czas coś się dzieje interesującego No ale wracając do odcinka. Końcówka jak zwykle najlepsza, zwrot o 180 stopni...nawet nie, o 360 stopni Bardzo cieszy mnie fakt, że do serialu wraca choć w pewnym stopniu...może na chwilę, więzienie Fox River
P.S. ufff...jak to dobrze, że ten odcinek nie był tym ostatnim przed przerwą bo z taką końcówką chyba bym nie wytrzymała tyle czasu
_________________ Szczycę się sarkastycznym podejściem do życia.
__________________________________
for a pessimist, I'm pretty optimistic. ;}
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 3 Skąd: z wyspa-pl.tk :)
Wysłany: 2007-01-27, 17:48
Krotko mowiac - Prison Break jest rewelacyjny, zwlaszcza pierwszy sezon. Moze drugi "nieco" slabszy (pojawia sie tez kilka niejasnosci) to i tak uwazam ta produkcje za wielka. W moim prywatnym rankingu depcze po pietach Lost!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum