Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 1644 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2006-07-07, 12:51
Mi tu w tej ankiecie brakuje stwierdzenia, "lubiłem go wcześniej, lubie go teraz." No ale skoro nie ma takiego wyboru to wybrałem, że jest mi obojętny.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Dołączyła: 16 Mar 2006 Posty: 687
Wysłany: 2006-07-07, 13:09
PH3N-x sorry, ale chyba masz problemy ze zrozumieniem tekstu Ankieta ma tytuł "Czy zmieniłeś/łaś zdanie na temat Michaela?" więc jesli lubiłes go wcześniej i lubisz go dalej to trzeba było zaznaczyć odpowiedź " Nie, lubiłem/łam ta postać wtedy i nic się nie zmieniło"
Ja lubiałem go wcześniej i lubię go teraz. Fakt, że zabił Ane i Libby, czego nie musiał robić, fakt, że wydał 4 przyjaciół, ale robił to wszystko dla jedynego syna, którego dopiero odzyskał po śmierci matki i jeszcze ktoś mu go odebrał. Rozumiem Michaela, zrobił tak, jak zrobił by każdy ojciec w jego sytuacji. Nawet jeśli miałby uwolnić swojego wroga i wydać przyjaciół. Teraz jednak, gdy już odzyskał syna, mógłby próbować odzyskać także Jack'a, Sawyer'a i Kate. Chyba nie jest taki, że zostawiłby przyjaciół.
Zaznaczylam, ze go wczesniej lubilam, a teraz nie... Nie wiem czy to dobrze, poniewaz na poczatku byl mi obojetny, pozniej bylam rozczarowana jego zachowaniem, czasami go lubilam, czasami nie.
Wydaje mi sie, ze kieruje nim obsesja bycia dobrym ojcem. Chce zdobyc syna za wszelka cene, idzie do celu po trupach. Trudno mi powiedziec, czy kieruje go taka prawdziwa milosc, czy moze poczucie winy, ze go nie bylo przy Walt'cie?
Popelnil blad zabijajac Ane i Libby. Mozliwe, ze nad swoim czynem zastanowi sie glebiej, gdy juz spedzi troche czasu z Walt'em i czas spedzany z synem spowszednieje. Na razie nie widzialam w nim wyrzutow sumienia, raczej strach przed tym, ze ktos moze to odkryc.
Z jednej strony chcialabym miec takiego ojca, ale z drugiej nie, bo Walt, gdy sie dowie, co zrobil ojciec, moze go pozniej znienawidziec...
Popelnil blad zabijajac Ane i Libby. Mozliwe, ze nad swoim czynem zastanowi sie glebiej, gdy juz spedzi troche czasu z Walt'em i czas spedzany z synem spowszednieje. Na razie nie widzialam w nim wyrzutow sumienia, raczej strach przed tym, ze ktos moze to odkryc.
Masz rację, moim zdaniem on też nie żałował bardzo swoich czynów... Raczej ogarnął nim strach... że zostanie odrzucony przez grupę rozbitków. Ale w sumie, on myślał tylko o Walcie. Chciał go uratować, i udało mi się. Mimo, iż doszedł do tego przez bardzo potworny sposób.
Działał pod wpływem emocji i presji ze strony Innych. Jasne, że nie musiał zabijać Any i Libby. Gdyby akurat w tym momencie ich tam nie było, nie skończyło by się na ofiarach. Ale chciał uwolnić Henry'ego za wszelką cenę, bo to by mu pomogło w odzyskaniu syna.
Ane musiał zabić. To ona miała broń, więc gdy udało mu się jej ją odebrać, jedynym rozwiązaniem było zabić ją. Libby jedynie przypadkowo została ofiarą. Gdyby Hurley nie zapomniał tych kocy to do tej pory by żyła
A zastanawialiscie sie, czy gdyby wtedy w bunkrze byl ktos inny, zamiast Any, to czy by odwazyl sie na taki krok? Tak, dzialal w desperacji, ale tez pewnie nie lubil jej i moze dzieki temu bylo mu jakos latwiej. Libby byla zabita przypadkowo, ale Ana chyba juz nie... Jednak z drugiej strony, mial obsesje na punkcie znalezienia swojego syna, wiec mozliwe, ze bylo mu obojetne kogo zabije. Gdybym ja tam byla i bylby ktos inny w bunkrze, to moze bym sie dluzej zastanowila, ale latwiej byloby mi zabic wlasnie ja, bo wydalaby mi sie i tak niebezpieczna, i tak jakby bezuzyteczna dla innych. (W koncu Michael wiedzial, jaka z niej s*ka )
Jednak, gdyby Ana nie przespala sie z Sawyerem, nie zdobyla broni, ktorej chciala uzyc zabijajac tamtego kolesia, to Michael mialby wtedy spore utrudnienie. Ana dala mu bron, bo byc moze chciala cos sobie udowodnic, ze moze znowu komus zaufac.
Albo po prostu --> gdyby Michelle nie nabroila w rzeczywistosci, to nie usmiercono by jej w serialu.
Jego celem było wypuszczenie Henry'ego jak najszybciej na wolność. Nie chciał, żeby ludzie wiedzieli, że to on zrobił. Nie chciał mieć świadków, tylko że Ana akurat była w bunkrze, a pod wpływem emocji wybrał najszybszy możliwy sposób pozbycia się jej. Zabił ją, bo nie chciał, żeby kto kolwiek się dowiedział o wypuszczeniu Henry'ego na wolność. A martwa Ana nic nikomu nie powie. Dodatkowo miała broń przy sobie, co mu ułatwiło "pozbycie" się świadków.
Mi tam byl i jest obojetny. W zasadzie to go rozumiem. Zrobilabym wszystko zeby ocalic swoje dziecko tak jak Michael. Rozbitkowie nie dali by rady rozprawic sie z Innymi, bo oni sa potezni (tylko udaja). A ostatecznie Jack, Kate i Sawyer i tak pewnie uciekna. Szkoda tylko Libby, bo byla fajna, a Any Lucii i tak nienawidzilam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum